Jak walczyć z terroryzmem?

Trzy, dość oczywiste, choć trudne do wykonania zalecenia:

1. Odciąć od źródeł zaopatrzenia. Nie płacić porywaczom okupu, dokładnie badać bieg strumienia pieniędzy w organizacjach podejrzanych o sprzyjanie terroryzmowi. Przedstawiciele zachodnich demokracji wielokrotnie potwierdzili, niestety, że nie są w stanie zachować solidarności, gdy o życie błaga ich obywatel. Najczęściej wolą zapłacić i się wycofać z konfliktowego terenu. Chociaż są pewne postępy, np. władze Zjednoczonego Królestwa zaczęły dokładnie przyglądać się działaniu muzułmańskich NGO’sów i pojawiły sie pierwsze tego efekty.

2. Zlikwidować bazy logistyczno-organizacyjne. Zauważmy, że lewicowy terroryzm znikł wraz z upadkiem systemu realnego socjalizmu (kraje tzw. demokracji ludowej udzielały bardzo konkretnego wsparcia lewicowym terrorystom; np. słynny terrorysta, Ilich Ramírez Sánchez, pseudonim Carlos, odpoczywał i leczył rany w Budapeszcie). Nie jest to łatwe, bo terroryści umieszczają swoje bazy albo w krajach wrogich zachodnim demokracjom (np. Sudan czy Syria), albo na terenach, które nie są kontrolowane przez władze państwową (np. w Pakistanie).

3. I najtrudniejszy do realizacji punkt: współpraca środków masowego przekazu z organizacjami zwalczającymi terroryzm. Media zwykle bronią się twierdzeniem, że ich zadaniem jest informowanie społeczeństwa a nie jego ochrona. Dostarczają informacji, ale jaki jest z nich czyniony użytek tym już media się nie interesują. Jeśli walka z terroryzmem ma być skuteczna również i media muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. Muszą świadomie na czas wojny - bo to rzeczywiście, jest "wojna z terrorem" - się cenzurować, ograniczać dostęp do mediów osób wspierających czynnie lub biernie organizacje terrorystyczne. Zauważmy, że informacje o aktach terroru to informacja nie tylko dla społeczeństwa, które jest ich ofiarą. To także przekaz dla sponsorów terroryzmu, którzy chętniej wykładają pieniądze, jeśli akcje uzyskają odpowiedni rozgłos medialny i społeczny. Kiedyś BBC i inne stacje świadomie zaczęły ignorować polityków, którzy nie krytykowali IRA. Tego ducha obywatelskiej odpowiedzialności za medialny przekaz szczególnie nam dzisiaj potrzeba!

P.S. Kilka uwag uzupełnienia, które dzisiaj, w 2017 roku, wydają się ważne. Po pierwsze, nie łudźmy się, że zamykając granice przed uchodźcami zapewniamy sobie bezpieczeństwo. Natomiast prawdą jest, że tym sposobem złamaliśmy europejską solidarność odmawiając pomocy takich krajom jak Włochy czy Grecja, które najbardziej ucierpiały z powodu fal imigracji. Oświadczenie premier  Beaty Szydło, że będziemy pomagać uchodźcom ale za granicami Polski jest uspokajaniem sumienia, niegodnym wykrętem, ucieczką przed moralną i chrześciajańską odpowiedzialnością za ludzi którzy nie z swojej winy cierpią niedole.

Druga uwaga dotyczy zwalczania terroryzmu. Wcześniej wskazalem na znaczenie odcięcia terrorystów od źródeł finansowania. Terrorysta który zabił polskiego kierowcę ciężarówki i wjechał w ludzi, wcześniej przelał na konto swojej rodziny ogromną sumę - 100 tys. $. Skąd miał takie pieniądze człowiek, który żył z dnia na dzień, z rzadka i doraźnie pracując? Odpowiedź narzuca się sama - to zapłata za przelaną krew chrześcijan. Policja niemiecka stara się ustalić pochodzenie tych pieniędzy - oby jej się to udało, ale tutaj chciałbym pójść dalej: proponuję skorzystać z doświadczeń Izraela w walce z terroryzmem. 

Zwróćmy uwagę, że Izrael, chociaż jego terytorium zamieszkają i pracują muzułmanie, często wrogo nastawieni do Żydów, sprawę ochrony i bezpieczeństwa obywateli doprowadził do perfekcji. Chciałbym zwrócić na jeden z aspektów tej ochrony - sprawę odpowiedzialności rodziny członka terrorysty. Wcześniej zauważmy że wielu arabskich krajach istnieje tzw. prawo "blood money". Sprowadza się to do tego, iż rodzina ofiary może zrezygnować z żądania ukarania sprawcy albo wystąpić do sądu o darowanie mu winy, jeśli zostanie odpowiednio finansowo wynagrodzona. W Izraelu przyjęto odwrotną wersję tego prawa: karze się nie sprawcę samobójczego zamachu (bo to nie możliwe), lecz jego rodzinę (np. poprzez zniszczenie ich domu). W krajach arabskich związki rodzinne są bardzo silne, jednosta jest przede wszystkim postrzegana jako cząstka rodziny a nie - jak w Europie: oddzielne indywiduum. Rodzina samobójcy otrzymuje pieniądze od organizacji terrorystycznej i jednocześnie jej prestiż w swoim środowisku rośnie - jako rodziny bojownika za Islam. Moim zdaniem w Europie powinno zostać wprowadzone prawo odbierające obywatelstwo rodzinie samobójczego terrorysty. Są nagradzani za śmierć swojego czlonka, powinni mieć świadomość kary. To byloby mocnym impulsem dla członków muzułmańskich mniejszości by w swoim interesie starali się przeciwdziałać wszelkim próbom samobójczych zamachów. 

Musimy jednak mieć świadomość, że taki krok przeczy naszym europejskim pryncypiam, iż nie istnieje odpowiedzialność zbiorowa. Dlatego uważam, że jeśli któryś z krajów zdecydowałby się na taki krok, powinien wyraźnie określić czas obowiązywania tego prawa, wskazać, że jest to sytuacja wyjątkowa, że dotyczy tylko czasu wojny z terroryzmem. A podczas wojny pewne prawa obywateli zostają tymczasowo zawieszone !