Religia zwł. trójca abrahamowa, stawia naszą etykę na głowie, oddala człowieka od świata, kłamie, że życie ma już z góry dany sens, każe nam szukać autorytetów, czyli szarlatanów, których mamy słuchać na wiarę.  Każe szukać nam zła poza nami samymi (co udowodnił Michael Schmidts-Salomon), rozgrzeszając nas za pieniądze z tego z czego rozgrzeszyć się nie da. Często łotrów, propagandystów i przeciętnaków nakazuje czcić jako świętych. Wiąże nas z polityką kościołów i ich ziemską chciwością polityczną. Religia nie też szanuje naszych wyborów; nie godzi się na nasze dysponowanie własnym zyciem i ciałem; rości sobie prawa sterowania naszym życiem na ziemi w ramach tzw. bożego planu, choć niby dotyczy nieba. Pod wpływem religii zamiast spoglądać na skutki i korzyści, patrzymy na same myśli i intencje; w ten sposób złość, pożądanie, zazdrość lub zamiar stają się równie zły jak dokonany haniebny czyn, a myśl staje się zbrodnią. To religia dała przykład stalinowcom, a nie laicki liberalizm.

Moralny status religii może być różny i wynika z historii. W Polsce do niedawna ateizm miał posmak rzekomych sympatii wobec ZSRR i komunizmu, podczas gdy katolicyzm a la Wyszyński stanowił kwintesencję dobrego „jędrusiostwa” (zupełnie odwrotnie było i jest w Hiszpanii), dziś młodzi biorą śluby katolickie tylko z szacunku dla rodziców, lub ulegając ich presji. Za 1-2 pokolenia prawdopodobnie będziemy nowoczesnym zachodnim społeczeństwem świeckim, ponieważ Kościół nie służy już nam jako substytut ojczyzny, lecz denerwuje swą pazernością. Etyka czasem się łączy z religią czasem nie, wiele zależy od historycznego przypadku. Etyka tj. system wartości – jest generalnie niezależna od religii bo wynika raczej z intuicji a nie programu (np. dekalogu), religia może co najwyżej spłycić i wykoślawić tą intuicję. 

Biblia promuje przestarzały model moralności. Jest to księga pełna kar za najlżejsze przewinienia, rekomendująca karę śmierci nie tylko za homoseksualizm, ale i za nieposłuszeństwo dzieci wobec rodziców czy złamanie szabatu. Dla naszych czasów nadaje się tylko liberalny model moralności, inaczej przy obecnym przemieszaniu różnych etnosów będziemy mieli permanentną wojnę domową. Zresztą o to właśnie chodziło liberałom, masonom. Ocenia się, że ok. 20—50 % księży katolickich to geje. Skąd więc ta niechęć do gejów świeckich? Czy to wrogość czy konkurencja?

Religia zachęca ludzi do udawania, ze wiedzą coś, czego wiedzieć nie mogą, a więc wspomaga ona ignorancję i arogancję w stosunkach międzyludzkich. Religijni ludzie uważający, że znają przeznaczenie ludzkości, przejawiają tendencję do pouczania innych i wtykania nosa w ich prywatne sprawy. Katoliccy naukowcy tacy jak prof. Legutko atakują nawet Locke’owską „strefę prywatną” – podstawę dzisiejszego zachodniego modelu społeczeństw i zachodnich wolności, jako „niepotrzebną”. Warto mieć na oku te pseudonaukowe próby. Wiara w Boga, ludzkość, Brahmę, prawa człowieka, wolny rynek, humanizm, uczciwość, Jezusa to delikatne prywatne sprawy, a ewentualne zmiany światopoglądu powinny zachodzić w zaciszu domów najlepiej pod wpływem spokojnej samotnej lektury, lub życzliwej dyskusji z przyjaciółmi. Przy okazji wychodzi masochizm katolików, gdy podczas mszy ksiądz grzmi na tych, co przyszli, że ludzie „nie chodzą w dzisiejszych zepsutych czasach do kościoła” – przecież oni przyszli. Oni też żyją w tych czasach, więc może nie są one tak zepsute? Gdyby powiedział im to ktoś inny, obraziliby się. 

Religia odwraca uwagę od spraw ziemskich ku problemom na które człowiek nie ma wpływu – problemom abstrakcyjnym. Duchowni są wyabstrahowani, zwłaszcza ci katoliccy żyjący w celibacie. Duchowni są utrzymywani z datków wiernych lub przez państwo  – gdzie tu prawdziwe życie? Co oni mogą wiedzieć o psychologii? rodzinie? seksie? Tj. mogą wiedzieć, bo są kimś innym prócz tego, że są duchownymi. Pamiętam rozmowę miss Olsen z młodym księdzem w serialu „Mad Men”. Miała ona nieślubne dziecko, które wychowywała jej matka na prowincji, a ksiądz wywąchał „duchowy problem” bohaterki serialu. Nie przyznała się ona do „grzechu”, a przy okazji dała do zrozumienia klerykowi (w Polsce panuje mania rozróżniania kleryków, prałatów, sufraganów, biskupów itp. dla mnie kleryk to taki sam ksiądz jak każdy inny tylko na stażu), że nigdy żył prawdziwym życiem (didn’t live real life), więc nie może jej pomóc ani czegokolwiek poradzić, on odparł wówczas, że kiedyś żył prawdziwym życiem. Morał z tego taki, że skoro ksiądz by zyskać autorytet w rozmowie o życiu musi wskazać na swe pozakościelne doświadczenie życiowe, to po co w ogóle zostawać księdzem?

Dobro wielu ludzi religijnych wynika raczej z herezji humanizmu a nie założeń samego chrześcijaństwa, w którym jednostka pełni rolę służebną wobec bożego planu zbawienia. Nie potrzebujemy jej aby czynić dobro; współczucie było znane i w pogańskim Rzymie. Z drugiej strony Steven Weinberg zauważył: „Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli — źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi to zasługa religii”. O przynależności człowieka do religii decyduje geografia i przypadek. Religia jest też skandalicznie wręcz wroga wobec aspiracji kobiet; zgadzam się z tym zdaniem: „…Gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem…” pochodzącym z „Dużej książki o aborcji” Katarzyny Bratkowskiej i Kazimiery Szczuki.

To z etyki starożytnych Greków  i Rzymian bierze się etyka chrzescijańska a nie odwrotnie. Chrześcijaństwo działało to raczej na minus ale pozycja startowa była wysoka. Rzymski szacunek do prawa przetrwał MIMO okropieństw chrystianizacji. A to, że te okropieństwa są mniej znane jak męczęństwo de facto Hypatii z Aleksandrii niż meczenstwa chrzescijanskich propagandystów to włascnie efekt nacisku milirda chrzescijan i miliona księzy roznych wyznan. 

Najtęższe umysły tego świata: Voltaire, Nietzsche, Spinoza, Enden, Epikur, Marek Aureliusz, Einstein, Diderot, Holbach, Mencken, Twaine, Sokrates, Hume, - GARDZILI religią, jako pralnią mózgów.Nie należy bezrefleksynie przyznawać religii zasług, pochodzących z empatii, i rozumowej kalkulacji.


Pierwotnie art. ukazał się na stronie:

http://racjonalista.tv/nagatywny-wplyw-religii-na-moralnosc-i-praworzadnosc/