Mój artykuł stanowi polemikę z niektórymi opiniami prof. M. Kornata (Marek Kornat, Rok 1939. Koncepcje i decyzje Józefa Becka [w:] Płk Józef Beck (1894-1944) Żołnierz, dyplomata, polityk, IPN Oddział w Łodzi, Łódź-Warszawa 2017).

 

Część pierwsza.

Czy przegraną kampanię wojenną z III Rzeszą we wrześniu 1939 r., która stanowiła przyczynę śmierci prawie 10 mln. Polaków, w tym ponad 90% elit, utratę prawie 40% terytorium i zniszczenie ponad 80% infrastruktury, można usprawiedliwić?

Prof. M. Kornat jest znanym historykiem, który posiada wielki udział w przybliżaniu współczesnym Polakom wiedzy o polityce prowadzonej przez II RP i roli różnych osób, które odegrały znaczącą rolę w budowaniu bezpieczeństwa Polski w okresie międzywojennym. Jest naukowcem o ugruntowanej pozycji i autorytecie.

Najważniejszy motyw napisania artykułu został zawarty w tytule. Jego struktura składa się z konkretnych cytatów znajdujących się w przywołanym tekście M. Kornata, które mają –według autora formę hipotez – a budzą wątpliwości piszącego. Bo jak to możliwe, że w 1939 r. rozpoczęła się niewyobrażalna tragedia Polaków – której rezultaty ciągną się po dzień dzisiejszy – i nikt za ten stan nie odpowiada. Według autora wywody prof. Kornata, że nie ma odpowiedzialnych, za nieowybrażalne cierpienie narodu spowodowane decyzjami ówczesnych polityków bo nie ma podstaw do obciążenia ich winą.. Ponieważ kierownictwo II RP zrobiło wszystko, co było w jego mocy, w sposób odpowiedzialny i trafny żeby skonfrontować się z Niemcami dla uratowania niepodległości.  Autor artykułu z taką opinią się nie zgadza.

Zanim przejdziemy do meritum autor proponuje Czytelnikom, aby zapoznali się z treścią trzech map, na których jest odzwierciedlona sytuacja polityczno-militarna w 1938 r., w Europie Środkowo-Wschodniej (przedstawiane mapy stanowią załącznik do opracowania M. Zgórniaka, Europa w przededniu wojny. Sytuacja militarna w latach 1938-1939., Wydawnictwa „Księgarni Akademickiej”, Kraków 1993).

M. Kornat stwierdza:  „W krytycznej fazie rozkładu pokoju europejskiego, jaką był rok 1938, żadna polityka polska nie mogła udaremnić  inkorporacji Austrii do Rzeszy Niemieckiej ani sprawić, by ocalała Czechosłowacja, chociaż niewątpliwie jej istnienie dawało Polsce w miarę bezpieczną granicę od południa. (…) Polityka równowagi wyczerpywała swe możliwości, a dobre stosunki polsko-niemieckie opierały się na długotrwałym nieporozumieniu, bowiem kierownictwo w Berlinie postrzegało Polskę jako przyszłego alianta przeciw Sowietom. Na to zaś ze strony rządu w Warszawie przyzwolenia być nie mogło. Austria nie leżała w obszarze żywotnych interesów Polski-wedle Beckowskiej interpretacji tych interesów. To prawda, że jej upadek prowadził do osaczenia Czechosłowacji, zaś upadek tej ostatniej powodował z kolei okrążenie Polski od Południa. Nawet gdyby interpretacja polskiej racji stanu była diametralnie  inna i działał sojusz polsko-czechosłowacki, byłoby niezmiernie trudno udaremnić Anschluss, bez czynnego poparcia przynajmniej Włoch, na co w żadnej mierze liczyć nie było  można”[1].

W tych pięciu akapitach Kornat powiela utarte opinie zawierające obronę polityki min. Becka w sytuacji przesilenia politycznego w 1938 r., w rejonie ważnym z punktu widzenia bezpieczeństwa II RP. Stwierdzenie, że ówczesna Polska nie mogła udaremnić Anschlussu jest trafna. Ale związana z nią konkluzja o braku możliwości Polski żeby ocalić Czechosłowację budzi już wątpliwości.

Nie wydaje się zasadne łączyć wprost –tak jak zrobił to M. Kornat - rozgrywkę wokół Austrii ze sprawą Czechosłowacji zwłaszcza z punktu bezpieczeństwa II RP i wojny ewentualnej wojny polsko-czechosłowackiej przeciwko III Rzeszy.

Sprawa bezpieczeństwa Czechosłowacji rozgrywała się od połowy marca do końca września 1938 r., a więc ciągnęła się od Anschlussu przez pół roku. Co się działo w tym czasie? III Rzesza rozpoczęła kolejną operację polityczno-propagandową w sprawie włączenia do Niemiec części terytorium Czechosłowacji zamieszkałego przez Niemców sudeckich, grożąc możliwością użycia siły. Francja, sojusznik Czechosłowacji, odmówiła pod wpływem Brytyjczyków pomocy wojskowej swojemu aliantowi. Domagała się wypełnienia od władz czechosłowackich żądań niemieckich. Z Francją i Czechosłowacją współpracował Związek Radziecki. Kierownictwo polityczne ZSRR złożyło oświadczenie w sprawie gotowości udzielenia zbrojnej pomocy Czechosłowacji o ile wcześniej zrobi to Francja. Czy w  takim przypadku konflikt polsko-radziecki był nieunikniony? Prawdopodobnie tak gdyby Francja rozpoczęła ofensywę przeciwko III Rzeszy. Wówczas bez żadnych wątpliwości ZSRR zaatakowałby II RP pod pretekstem udzielenia pomocy Czechosłowacji – swojemu sojusznikowi. W konsekwencji Polska znalazłaby się w jednym obozie z III Rzeszą. Władze II RP prezentowały ryzykowne stanowisko, że sprawa bezpieczeństwa Czechosłowacji stanowi domenę Francji tym bardziej, że oba kraje blisko współpracowały ze sobą już od 1918 r. Jednocześnie min. Beck wyrażał opinie sugerujące możliwość zaangażowania polskiego w sprawę [Czechosłowacji] pod pewnymi warunkami. Między innymi chodziło o poluzowanie relacji tych krajów ze Związkiem Radzieckim.

W nawiązaniu do powyższego przywołajmy jeszcze raz opinię Kornata: „chociaż niewątpliwie jej istnienie [Czechosłowacji] dawało Polsce w miarę bezpieczną granicę od południa”. Owe stwierdzenie jest nie adekwatne do skutków akcji niemieckiej przeciwko Czechosłowacji. Pomijając wszystkie inne zasygnalizowane wyżej zagrożenia, w rezultacie operacji niemieckiej przeciwko Czechosłowacji III Rzesza okrążała II RP z trzech kierunków: od zachodu, południa i północy. Mówiąc w przenośni, ale obrazowo,  Niemcy „zakładali II RP pętlę na szyję” dzięki czemu uzyskiwali przewagę strategiczną nad Polską zanim jeszcze wojna się zaczęła. Dlatego utrzymanie niepodległości Czechosłowacji stanowiło polską rację stanu. Niedopuszczenie do opanowania terytorium Czechosłowacji przez Wehrmacht było przede wszystkim w interesie II RP a potem wszystkich innych.

Polska mogła wystawić w 1938 r. ok. 50 dywizji, Czechosłowacja, która szykowała się do konfrontacji z Niemcami zmobilizowała także 50 dywizji natomiast Francja posiadała pod bronią, w drugiej połowie 1938 r., ok. 100 dywizji. Razem potencjał tych trzech krajów, które najprawdopodobniej podjęłyby współdziałanie militarne, po wybuchu konfliktu militarnego, wynosił minimum ok. 200 dywizji.  Podczas gdy III Rzesza mogła, w tamtym czasie, przeciwstawić im nie więcej niż 75-80 własnych związków taktycznych.

Interes polityczny II RP polegał nie na tym żeby ratować Czechosłowację, tak jak przedstawia to większość historyków, ale na tym żeby wykorzystać sytuację do przeprowadzenia wojny z Niemcami. Zespół okoliczności wokół Czechosłowacji tworzył  przydatne warunki do takiej  operacji.

Jeszcze ciekawsza jest opinia Kornata na temat relacji polsko-niemieckich, a mianowicie znajdująca się także w tym akapicie ocena: „Polityka równowagi wyczerpywała swe możliwości, a dobre stosunki polsko-niemieckie opierały się na długotrwałym nieporozumieniu, bowiem kierownictwo w Berlinie postrzegało Polskę jako przyszłego alianta przeciw Sowietom”. Użyte przez Kornata słowo „nieporozumienie” dla opisania zamysłu Hitlera w kierunku zbliżenia z Polską w 1934 r. jest nietrafne. Hitler swoje cele polityczne sformułował jeszcze przed objęciem władzy w Niemczech w Mein Kampf a potem wielokrotnie do nich nawiązywał twierdząc, że uznaje Związek Radziecki i komunizm za największe zagrożenie. Na Wschodzie chciał zdobyć przestrzeń życiową dla Niemców – i zrealizować ideę Lebensraumu. Odwołując się do tego zagrożenia (komunistycznego) inspirował operacje polityczno – wojskowe. Na przykład podpisanie umowy francusko-radzieckiej w 1935 r. uznał Hitler za podstawę wypowiedzenia układu z Locarno i wprowadzenia Wehrmachtu do Nadrenii w 1936 r. Potem gdy planował operację przeciwko Czechosłowacji uzasadniał to zagrożeniem ze strony ZSRR, który zamierza wykorzystać terytorium tego kraju [Czechosłowacji] jako lotniskowiec do przeprowadzenia ataku powietrznego na III Rzeszę. Jeszcze za życia Piłsudskiego strona niemiecka złożyła (w 1934 r.) ofertę nawiązania współpracy wojskowej przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Później do tej sprawy wielokrotnie wracali Gȍring i Ribbentrop. Kierownictwo II RP było więc  poinformowane u źródła, że III Rzesza zamierza w planie długofalowym zaatakować Związek Radziecki. A ponieważ Niemcy i ZSRR nie posiadały wspólnej granicy plan ten mogli zrealizować we współpracy z Polską albo bez takiej współpracy.

Z uwagi na wskazane okoliczności trudno mówić o nieporozumieniu tylko o niefrasobliwości polskich decydentów, którzy uważali, że sama odmowa współpracy z Niemcami przeciwko ZSRR, niezabezpieczona odpowiednim potencjałem, będzie stanowić przeszkodę dla realizacji planów Hitlera.

A więc nie sytuacja wokół Czechosłowacji ale właśnie nieuchronność konfliktu z III Rzeszą były najważniejszą przesłanką żeby wykorzystać każdą okazję do przeprowadzenia wojny z Niemcami celem obrony niepodległości Polski. A sytuacja wokół Czechosłowacji była, w okresie marzec – wrzesień 1938 r., optymalna dla przeprowadzenia takiej operacji. Bowiem położenie Czechosłowacji było wówczas beznadziejne i w tamtym momencie jej los zależał jedynie i całkowicie od woli władz II RP. Tym bardziej, że ówczesny Związek Radziecki nie mógłby podjąć, bez kompromitacji wśród opinii międzynarodowej, żadnej akcji przeciwko Polsce, która walczyłaby w obronie jego sojusznika.

Dalej prof. Kornat pisze, cytuję: „Wrzesień 1938 r. przyniósł ostry konflikt polsko-sowiecki, wpisujący się notabene w realia swoistej „zimnej wojny”, jaka od roku 1934 panowała w stosunkach Rzeczypospolitej z jej wschodnim sąsiadem. Beck zlekceważył sowieckie posunięcia przygotowawcze, Sztab Główny oceniał je jednak z większym niepokojem. Nie wydaje się, aby Sowieci planowali rozpoczynać wojnę w Europie od uderzenia na Polskę, ale w obliczu wojny europejskiej państwo polskie było skazane na konfrontację z ZSRR. W roku 1938 nie wystąpiło jednak zagrożenie w postaci uwikłania w wojnę z państwem Sowietów, które równocześnie byłoby aliantem mocarstw Zachodu. Scenariusz taki nie był możliwy z banalnej przyczyny – Francja i Wielka Brytania nie planowały zaczepnych operacji zbrojnych przeciw Niemcom. W warunkach appeasementu dyplomacja Becka nie miała żadnej alternatywy dla swojej zasady utrzymania dobrych stosunków z Niemcami-tak długo, jak było to tylko do pogodzenia z niezbywalną zasadą zachowania niepodległości Polski (…)”[2]. Zacznijmy od spojrzenia na akapit, zawierający wątpliwą opinię: „W warunkach appeasementu dyplomacja Becka nie miała żadnej alternatywy dla swojej zasady utrzymania dobrych stosunków z Niemcami-tak długo, jak było to tylko do pogodzenia z niezbywalną zasadą zachowania niepodległości Polski”. Ciekawe jest tu użycie słowa „zasady”, gdy wszyscy wokół ostrzyli miecze przed walką!  Bo „zasady” nie stanowiły skutecznej gwarancji obrony niepodległości Polski. Opinia, że: „dyplomacja Becka nie miała żadnej alternatywy” dla polityki wobec Niemiec, do czasu zagrożenia niepodległości II RP, budzi nie tylko wątpliwości ale jest fałszywa. W takim ujęciu polityka appeasementu przesądzała o bezpieczeństwie II RP. A opanowanie terytorium Czechosłowacji przez Wehrmacht nie stanowiło takiego zagrożenia dla niepodległości II RP. Taka opinia jest niezgodna ze stanem faktycznym, więcej ze zdrowym rozsądkiem politycznym i wojskowym, i z każdego innego punktu widzenia, gdy oceniamy bezpieczeństwo II RP. Stwierdzenie „nie miała alternatywy” obliczone jest na uzasadnienie błędnej decyzji władz II RP dotyczącej odmowy współpracy z Czechosłowacją w sprawie odparcia niemieckiej agresji.

Zwraca uwagę przywołany przez Kornata kontekst pogorszenia relacji polsko-rosyjskich w czasie narastania kryzysu czechosłowackiego. Trzeba więc powiedzieć, że Czechosłowacja była powiązana sojuszem z ZSRR. A ewentualna decyzja władz polskich o zaangażowaniu wojskowym dla jej obrony działała, poniekąd, przynajmniej według oceny władz II RP, także na korzyść ZSRR. Kraju uznawanego za największego wroga Polski. To była faktycznie fundamentalna okoliczność, która leżała u podstaw polskiej polityki w 1938 r. wobec Czechosłowacji. Wydaje się, że kierownictwo polityczne II RP wypracowało w tamtym czasie, narastania kryzysu czechosłowackiego, consensusowe stanowisko, że w długofalowej perspektywie większe zagrożenie dla interesów polskich wynika z możliwości „wpuszczenia” ZSRR do Europy Środkowo-Wschodniej niż osłabienia Czechosłowacji i wejścia na jej terytorium Niemców.

Dopełniając ocenę opinii Kornata można powiedzieć, że uważa on za racjonalną (w sensie, że była bezalternatywna) politykę min. Becka w 1938 r. i w 1939 r. w sprawie bezpieczeństwa Polski, który najpierw zablokował możliwość przeprowadzenia wojny z III Rzeszą z opcją ich osłabienia i zachowania niepodległości państwa, przez co współtworzył warunki do konfrontacji polsko-niemieckiej w znacząco gorszej sytuacji i bez szans na zwycięstwo.

Właśnie z uwagi na przytoczoną wyżej opinię M. Kornata i podobne myślenie innych badaczy, nie można przechodzić nad nimi bezrefleksyjnie przede wszystkim z powodu długofalowych dramatycznych skutków klęski wrześniowej w 1939 r. dla wszystkich Polaków, ale po drugie, konieczności stwierdzenia wprost i jednoznacznie faktycznej przyczyny upadku II RP, jako konsekwencji nieroztropnej i błędnie skalkulowanej polityki ówczesnego kierownictwa II RP także min. Becka  m.in. wobec Rosji (jaka by nie była i bez liczenia się z dynamiką zmian interesów różnych krajów). Parafrazując opinię Churchilla można byłoby powiedzieć: ”Polska nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół Rzeczypospolita ma niezmienny interes zachowania niepodległości”. W odniesieniu do przedstawionych opinii M. Kornata można by się z nim zgodzić, że każde państwo posiada niezbywalne prawo do podejmowania suwerennych decyzji zgodnie z przyjętymi zobowiązaniami i własnym interesem. Ale tylko wówczas, o ile posiada [owe państwo] odpowiedni potencjał dla zabezpieczenia ewentualnych następstw tych decyzji. Jest także oczywiste, że [władze takiego państwa] ponoszą odpowiedzialność za wszystkie skutki wynikające z ewentualnych następstw podjętych decyzji. To znaczy, że punkt widzenia Kornata byłby akceptowalny pod warunkiem, że formułowane przez niego oceny będą uwzględniać kilka czynników o fundamentalnym znaczeniu: prawo do decyzji,  jej racjonalność, odpowiedzialność za następstwa. Bo nie można koncentrować uwagi na prawie pozostawiając z boku skutki.



[1] Płk Józef Beck (1894-1944) Żołnierz, dyplomata, polityk, IPN Oddział w Łodzi, Łódź-Warszawa 2017, s. 314-315.

[2] Tamże, s. 316.