Redakcja: Czy warto być „spłukanym podróżnikiem”?

Jakub Jagodziński: Jeśli można być niespłukanym podróżnikiem, to pewnie jest to troszkę lepszy wybór. (śmiech) Jeżeli mamy jednak wybór pomiędzy „nie podróżujemy” albo „podróżujemy oszczędnie”, to jak najbardziej warto.

Jak podróżować tanio?

Na początek trzeba na pewno pomyśleć o tanich biletach, bo od tego zawsze zaczyna się podróż. Możemy wyszukiwać bilety samodzielnie za pośrednictwem portali, takich jak Skyscanner albo Kiwi.com, ale jeżeli nie czujemy się jeszcze na tyle mocni i zaznajomieni z tym, w jaki sposób ich szukać, to warto również skorzystać z witryn serwisów, które udostępniają gotowe, wyselekcjonowane oferty. Istnieją w Polsce serwisy w rodzaju Fly4free czy Loter, a za granicą na przykład Secret Flying. Za ich pośrednictwem da się znaleźć gotowe oferty z propozycją terminu i kierunku. Od tego tak naprawdę zaczyna się cała przygoda. Kolejnym krokiem jest oczywiście jakiś kwaterunek. Wtedy można szukać promocji, korzystać z multiwyszukiwarek i różnego rodzaju łańcuszków promocyjnych, które zawsze pomagają zredukować ostateczną cenę noclegów.

Trzecia sprawa to nasze wydatki na miejscu. One zależą tak naprawdę tylko od własnej oszczędności. Tutaj zawsze powinniśmy kierować się rozsądkiem. Nie warto za wszelką cenę stawiać sobie za cel niskich cen, ponieważ pojawia się wtedy ryzyko, że zostaniemy zwiedzeni na manowce. Ofert, które mogłyby być alternatywą dla gotowych ofert z biur podróży jest natomiast naprawdę dużo. Możemy ułożyć to wszystko sami w taki sposób, żeby wyszło znacznie taniej. Także poprzez racjonalizowanie swoich wydatków na miejscu, choćby rezygnując z poruszania się taksówkami na rzecz korzystania z komunikacji miejskiej, co czasem przybiera całkiem zabawną formę.

Pamiętam sytuację, kiedy byliśmy w Peru i odwołano nam lot, po czym właśnie takich dwoje spłukanych podróżników zaproszono do pięciogwiazdkowego hotelu. Już fakt ten sam w sobie był zabawny, ale kiedy rano opuszczaliśmy hotel i odźwierny otworzył nam drzwi, pytając, „Czy zamówić taksówkę?”, odpowiedziałem „Nie, nie, dziękuję, za rogiem jest przystanek autobusowy”. Wydawało się to dosyć dziwne, bo praktycznie wszyscy odwiedzający Limę korzystali tam z komunikacji prywatnej, taksówek, czy Ubera, a my postawiliśmy na absolutnie najtańszy wariant, czyli autobus. Jest to zresztą ciekawe, bo dzięki takiej opcji obserwujemy, jak wygląda społeczeństwo albo nawet, czym różni się sama komunikacja.

Jeśli zaś chodzi o noclegi, to myślę, że warto tutaj faktycznie kierować się rozsądkiem i opiniami. Jeżeli hostel czy hotel ma kiepskie opinie, to raczej bym go odradzał. Jest jeszcze jedna opcja dająca naprawdę duże możliwości, a mianowicie coachsurfing.com, witryna, za pośrednictwem której uzyskujemy nieodpłatnie udostępniony pokój czy łóżko w czyimś mieszkaniu. Korzystając z tego warto zrozumieć cały sens inicjatywy. Nie opiera się ona wyłącznie na dostawaniu czegoś za darmo. Warto też dać coś od siebie, oczywiście nie materialnego, ale możemy za to spędzić np. czas z gospodarzem, dzielić się z nim historiami, wrażeniami albo pokazać na przykład wzajemnie zdjęcia. Jest to doskonały sposób na poznanie lokalnej kultury i zaznajomienie się z miejscowym stylem życia. Ja bardzo chętnie korzystam z coachsurfingu, z jednej strony jako z miejsca, które oferuje wariant darmowego noclegu, a zarazem okazji poznania kogoś, kto przedstawi kraj z punktu widzenia właśnie jego mieszkańców.

Planując w ogóle taką podróż, musimy pamiętać, że przeglądając oferty z biur podróży zaznajamiamy się najczęściej jedynie z kosztami przelotu i noclegu, a czasami jeśli oferta obejmuje wyżywienie w tzw. formie all inclusive, to odchodzą nam jeszcze koszty obiadów. Wszystkie pozostałe koszty, np. wycieczki fakultatywne, jeżeli chcemy coś zwiedzić na własną rękę, gdzieś się wybrać, kogoś poznać, wyjść do knajpy, restauracji czy zwiedzić muzeum, nigdy nie są jednak liczone przez biura podróży. Myślę, że organizując coś samemu jesteśmy w stanie zamknąć wszystkie koszty danego wyjazdu w kwocie niższej od tej, którą podaje biuro.

Jakie najciekawsze miejsca udało się Panu odwiedzić przy stosunkowo niskim koszcie?

Tutaj właściwie nie ma żadnych ograniczeń, realne są podróże zarówno do Azji, jak i np. do Ameryki Płd. Ja podam tutaj kilka przykładów, choć właściwe było tego dosyć sporo. Naszą pierwszą podróżą z małżonką, wówczas jeszcze dziewczyną, już ładnych kilka lat temu, była wycieczka polskim busem do Wiednia. Bilety w dwie strony kosztowały nas 17 zł, no i zachęceni tym doświadczeniem szukaliśmy dalszych możliwości. Potem, cenowo to był zdaje się jakiś zagraniczny rekord, wybraliśmy się na weekend do Pragi za 200 zł, licząc wszystkie koszty, od wejściówek do muzeów, przez posiłki, po hotele i przejazdy. Za trochę większe pieniądze, ale wciąż relatywnie bardzo tanio, możemy poza tym wybrać się naprawdę daleko. Przykładowo połączenie do Dubaju i na Filipiny potrafi wynieść około 700 zł, a przelot z Amsterdamu do Peru, 850.

Oglądaj całość