Byłem wówczas wicedyrektorem Instytutu Finansów przy Ministerstwie Finansów, aktywnie uczestniczyłem w rządowych i sejmowych pracach legislacyjnych, jednocześnie nie kryjąc krytycznego stosunku do polityki fiskalnej oraz podatkowej lat 1989 – 1991. Dziś nikt nie chce pamiętać, że doprowadzono wówczas do pierwszej, najgłębszej w najnowszej historii katastrofy dochodów budżetowych, kwitł na gigantyczną skalę przemyt, a podatki wykorzystywano do wyniszczenia sektora państwowego („radykalna transformacja”) tak, aby przyspieszyć wyprzedaż za bezcen jego aktywów.

Odrębnym celem tych działań było pośrednie osłabienie pozycji ruchu związkowego, którego siła wynikała z ekonomicznej roli przedsiębiorstw państwowych. Tworzone wówczas przepisy były szczęśliwie wyjątkową partaniną, co pozwalało przetrwać przynajmniej części polskiego przemysłu (armagedon Balcerowicza). Za ujawnienie w prasie jednej z takich luk (artykuł był opublikowany w grudniu 1990 roku w „Rzeczpospolitej”) szefowie resortu zażądali wyrzuceniem mnie z pracy.

Moja jednocześnie krytyczna ocena polityki fiskalnej dwóch poprzednich rządów, którą w rozmowie w pełni podzielił Premier Jan Olszewski, była podstawową przesłanką przedstawionej mi propozycji: podatki mają przynosić dochody budżetowe, a nie służyć wyniszczeniu nielubianych przez władzę podatników. Po zastanowieniu, mimo nalegań, propozycji tej nie przyjąłem, tłumacząc Panu Premierowi swoje osobiste uwarunkowania: nie byłem politykiem, byłem ówcześnie dość odległy od partii prawicowych, również w sferze światopoglądowej: w moim przekonaniu ministrami powinni być politycy, a wywodzący się ze środowiska naukowego eksperci „mogą być tylko co najwyżej wiceministrami”.

To nieopatrznie wypowiedziane zdanie zaważyło na moim życiu, nie tylko zawodowym, bo Premier Jan Olszewski zaproponował mi stanowisko wiceministra finansów odpowiedzialnego za odbudowę systemu fiskalnego. Moim zadaniem było jak najszybsze opracowanie projektu dwóch nowych podatków: VAT-u i akcyzy, aby trwale zwiększyć dochody budżetowe. Przypomnę, że w tym czasie obowiązywały jeszcze „socjalistyczne podatki obrotowe”, których stawka podstawowa wynosiła (uwaga!) 25% rachunkiem w stu.

Następnie miałem również zaprojektować inne działania legislacyjne, które miały stworzyć efektywny fiskalny system podatkowy (banderolowanie wyrobów akcyzowych, kasy rejestrujące itp.) Projekt nowej ustawy o podatku od towarów i usług i podatku akcyzowym został przyjęty przez rząd Premiera Jana Olszewskiego w maju 1992 roku i skierowany do Sejmu: pierwsze czytanie odbyło się kilka dni później. Sejm poparł inicjatywę rządową i skierował projekt do prac specjalnej podkomisji (kierował nią poseł ówczesnej opozycji Marek Borowski).

Mimo upadku rządu, prace te były kontynuowane i w dniu 8 stycznia 1993 roku uchwalono tę ustawę, która była największym sukcesem fiskalnym w całym trzydziestoleciu, doprowadzając do szybkiego wzrostu dochodów budżetowych. Komu zawdzięczamy ten sukces? W sensie politycznym rządowi Jana Olszewskiego i Jego poparciu dla tych działań. Było to wyrazem odwagi i determinacji politycznej, bo poprzedni rząd nie odważył się podjąć opracowania koncepcji dwóch najważniejszych podatków, uważając to za zbyt ryzykowane politycznie.

Dzięki determinacji Premierowi Olszewskiemu udało się stworzyć projekt polskiego VAT i akcyzy oraz rozpocząć prace legislacyjne w Sejmie. W sensie politycznym prace te zostały zakończone już przez rząd Hanny Suchockiej, ale wizja oraz szczegółowa koncepcja dwóch najważniejszych podatków naszego kraju powstała w czasach Jego rządów. Dzięki temu w latach 1993-2004 podatek od towarów i usług oraz akcyza w wersjach przedwspólnotowych były głównym źródłem naprawy finansów publicznych naszego kraju, zmniejszenia deficytu budżetowego, stabilizacji politycznej naszego kraju.

Dziś z żalem żegnamy Go wspominając Jego historyczną rolę dla naprawy polskiego systemu podatkowego.

Cześć Jego pamięci.