Redakcja: Czym są rynki z frykcjami poszukiwań?

Dr Michał Gradzewicz: Teoria klasyczna, która funkcjonowała i funkcjonuje cały czas, zakłada, że nie ma żadnych frykcji na rynkach, czyli popyt z podażą spokojnie mogą się ze sobą spotykać, co wywołuje pewną cenę na rynku, która go „czyści”. Innymi słowy nie ma zarówno podmiotów po stronie popytu, jak i po stronie podaży, które byłyby niezadowolone. Ekonomiści z czasem doszli jednak do wniosku, że niektóre rynki w ten sposób nie funkcjonują i nie na wszystkich dochodzi do zjawiska czyszczenia.

Przykładem rynku, który się nie czyści jest rynek pracy. Da się to łatwo zauważyć, ponieważ w każdym kraju istnieje jakieś bezrobocie i ktoś nie może znaleźć pracy, a jednocześnie funkcjonują firmy, które mają wakaty, czyli szukają pracowników i ich nie znajdują. Trudno jest więc twierdzić, że ten rynek jest rynkiem czyszczącym się. Trzech ekonomistów nagrodzonych ekonomicznym Noblem za opis teoretyczny rynku z frykcjami, podjęło się zadania wymodelowania tego zjawiska, aby zobaczyć, jakie są konsekwencje takiej sytuacji.

Żeby dobrze to zrozumieć warto zastanowić się nad pewnym przykładem. Mamy firmę z jakimś poziomem wynagrodzeń, do której przychodzi osoba szukająca pracy i mówi do potencjalnego pracodawcy „chciałbym u ciebie pracować za płacę odrobinę niższą od tej, którą płacisz swoim pracownikom”. Według teorii klasycznej skoro cena wynagrodzenia jest niższa, pracodawca powinien ją przyjąć, dzięki czemu ta osoba przestanie być bezrobotna, a rynek zostanie wyczyszczony. Tak więc w teorii klasycznej rynku pracy, nie ma w ogóle miejsca na coś takiego, jak bezrobocie. Istnieją też inne teorie, które mówią, że przedsiębiorca nie może albo nie chce przyjąć kogoś na zasadzie niższego wynagrodzenia. Składają one cały ciężar na źródło bezrobocia, czyli na zbyt wysokie wynagrodzenia. Może to być także kwestia płacy minimalnej czy istnienia związków zawodowych albo kwestia wewnętrzna pracodawcy, który nie chce zbytnio zaniżać płac, ponieważ będzie to negatywnie wpływało na wydajność pracowników.

Diamond, Mortensen i Pissarides wskazali natomiast na zupełnie inny powód. Twierdzili, że kontrakt pomiędzy osobą przychodzącą do pracodawcy a pracodawcą może nie dojść do skutku, ponieważ każdy pracownik i każdy pracodawca jest inny. Mówi się wtedy, że są oni heterogeniczni, ponieważ pracownicy mogą posiadać różne umiejętności, a pracodawca nie może zatrudnić kogokolwiek, bo poszukuje osoby o konkretnym tych umiejętności zestawie. Jeżeli mamy ofertę pracy związaną z wykonywaniem pewnego rodzaju zadań, to potrzeba odpowiednich zdolności, żeby te zadania wykonywać. Innymi słowy nawet jeżeli pomiędzy osobą szukającą pracy oraz tą chcącą kogoś zatrudnić, dojdzie do spotkania na rynku, to wcale nie musi się ono zakończyć sukcesem, a więc nie musi powstać nowe miejsce pracy. Spotkanie nie kończy się wtedy zatrudnieniem, czyli czymś, co jest poniekąd dobrem w gospodarce. Tak wygląda cały punkt wyjścia tej teorii. To, o czym mówię nazywa się właśnie frykcją związaną z poszukiwaniem pracy.

Tego typu podejście do myślenia o funkcjonowaniu rynku było wówczas zupełnie nowe. Przypomnę, że mówimy o latach 60. i 70., kiedy te teorie zaczęto w zasadzie ukuwać w postaci matematycznej i wyciągać z nich pierwsze wnioski. One po raz pierwszy zostały zastosowane do rynku dóbr, ale bardziej rozwinęły się w stosunku do rynku pracy, ponieważ jak się okazuje, rynek pracy jest o tyle specyficznym rynkiem, że praca jest w tym przypadku heterogeniczna. Pierwszym ekonomistą, który nad tym pracował był Peter Diamond, po nim z kolei Dale Mortensen i Chris Pissarides. Mniej więcej na początku lat 80. opracowali oni kanoniczny model DMP, który wziął się od ich nazwisk, często też nazywany modelem „search and matching”, czyli „poszukiwań i dopasowań”, który opisuje rynek pracy właśnie w ten sposób. W ramach tego modelu znajduje się opis kreacji miejsc pracy, w zasadzie bardzo zbliżony do tego klasycznego ujęcia, ale zakładający też występowanie pewnego procesu destrukcji miejsc pracy.

To są takie dwa główne procesy, które rządzą popytem na pracę ze strony przedsiębiorcy. Poza tym mamy też perspektywę pracownika szukającego pracy. Ten model opisuje również to, dlaczego on jej szuka, jakie ma opcje, co robi albo jakie są źródła jego utrzymania w sytuacji, kiedy nie pracuje. W modelu znajduje się poza tym opis funkcjonowania takiego mikroekonomicznego rynku, tłumaczący, co i w jaki sposób się dzieje, że te dwie strony rynku się spotykają i jakie są tego konsekwencje. Mówiąc inaczej, przy jakich warunkach dojdzie do zawarcia kontraktu, którego skutkami jest z jednej strony wypełnienie wakatu, a z drugiej to, że osoba bezrobotna przestanie nią być. W modelu zawiera się też oczywiście cały mechanizm ustalania płac, czyli negocjacji płacowych.     

Oglądaj całość