Redakcja: Co działo się w czasie polskiego Marca ’68?

Dr Jan Olaszek: Studenci na Zachodzie Europy i w Stanach Zjednoczonych protestowali przeciwko konserwatywnemu państwu i konserwatywnemu porządkowi społecznemu, których mieli dość. Protestowali w imię lewicowych wartości, sprzeciwiali się, jak w przypadku Amerykanów, wojnie oraz mieszczańskiemu stylowi życia swoich rodziców. Chcieli wolności obyczajowych. W Polsce, ale także w Czechosłowacji młodzi ludzie protestowali przeciwko komunizmowi, państwu totalitarnemu, post-totalitarnemu czy autorytarnemu, zależnie od tego, którą interpretację się przyjmie. Państwu, które nie posiadało też suwerenności, ponieważ było zależne od Związku Sowieckiego. Protestowali nie tylko przeciwko czemuś innemu, ale też opowiadali się za czymś innym. Chodziło im przede wszystkim o wolność polityczną, wolność słowa. O to, aby ich hasła mogły pojawiać się w sferze publicznej. Chodziło też o obronę kolegów przed represjami.

Marzec ’68 to wydarzenie dość złożone, którego nie można sprowadzić wyłącznie do protestów studenckich. Nakłada się na nie kilka równolegle występujących, powiązanych ze sobą zjawisk. Oprócz wspomnianych protestów jest to kampania antysemicka, realizowana przez komunistyczne władze od wojny sześciodniowej w 1968 r., w ramach której winy za zbrodnie okresu stalinowskiego i komunizmu próbowano zrzucić jedynie na komunistów pochodzenia żydowskiego. Kampania była skierowana nie tylko przeciwko polskim Żydom czy Polakom żydowskiego pochodzenia, ale też szerzej, przeciwko inteligencji, ludziom, którzy buntowali się i uważali, że Polska późnego Gomułki nie jest państwem takim, jakie chcieliby widzieć.

Jednocześnie Marzec ’68, to czas, kiedy następuje wymiana elit we władzy komunistycznej, w której pojawia się pokolenie związane z ludźmi, którzy z ruchem komunistycznym związali się już po II wojnie światowej. Robili oni karierę w państwie rządzonym przez komunistów po wojnie, ale w pewnym momencie odczuli szklany sufit i mieli poczucie, że nie mogą osiągnąć tak dużo jakby chcieli. Ten czas i ta antysemicka kampania stały się okazją do objęcia ogromnej liczby stanowisk w aparacie partyjnym, aparacie państwowym i wojsku przez nową ekipę.

Przyczyną splotu, jakim stał się Marzec ‘68 była z pewnością pewna stagnacja sytuacji w państwie. Osoby, które urodziły się po wojnie, w 1956 r. mając około 10 lat, wiedziały, że u władzy jest Władysław Gomułka. 12 lat później, w 1968 r., jako dorośli ludzie byli na studiach i dalej władzę sprawował Władysław Gomułka, ale już zupełnie inny Gomułka niż wcześniej. Bardziej oderwany od rzeczywistości, dość kostyczny, nierozumiejący współczesnego świata, starzejący się człowiek.

Lata 60. To czas, kiedy pod koniec dekady ponad połowa Polaków ma mniej niż 20 lat, co jest związane z powojennym baby boomem. To pokolenie, które chce czegoś więcej niż ich rodzice. Pokolenie ludzi, którzy znają już trochę zachodnią kulturę, chcą może żyć trochę jak ich rówieśnicy na Zachodzie. Na proces narastania pokolenia nieco zbuntowanego wobec państwa nakładają się sprawy z zakresu polityki międzynarodowej. W 1967 r. wybucha wojna między państwami arabskimi, popieranymi przez Związek Sowiecki a Izraelem popieranym przez Stany Zjednoczone. Izrael błyskawicznie tę wojnę wygrywa. W Polsce nagle Władysław Gomułka mówi, że jest w Polsce grupa ludzi pochodzenia żydowskiego, którzy cieszyli się z tego, że nasi sojusznicy przegrali i z tego, że wygrał Izrael. W tym momencie Gomułka zaczyna mówić o istniejącej w Polsce V kolumnie, co inicjuje antysemicką kampanię w mediach. Żydzi nie są w niej atakowani wprost. Hasłem kluczem dla tej kampanii jest hasło syjonizmu i antysyjonizmu, które w uproszczeniu sprowadza się do popierania Izraela. Tymczasem jednak mianem syjonisty można było nazwać każdego i każdego za to potępić. Taka osoba nie musiała mieć nawet pochodzenia izraelskiego, wystarczy że miała poglądy, takie jakie przypisywano rzekomym syjonistom. Ta kampania powoduje antysemicką czystkę w wojsku, czystkę w partii, w zakładach pracy, na uczelniach. Trwa ona od czerwca 1967 r. przez większość roku 1968.

W styczniu ’68 roku, młodzież do protestów mobilizuje zdjęcie z afisza „Dziadów” w reż. Kazimierza Dejmka. „Dziady”, słynny XIX-wieczny polski utwór był odczytywany przez część publiczności jako dzieło o wymowie antyrosyjskiej. Kiedy jeden z bohaterów mówi „wszak to już mija wiek jak z Moskwy przysyłają do nas samych łajdaków stek” publiczność bije brawo odczytując to jako aluzję do współczesnych czasów. Samo przedstawienie „Dziadów” było pokazywane w ramach obchodów rocznicy rewolucji październikowej od 1967 r., ale tak zostało to odczytane przynajmniej przez część młodzieży. Zdjęcie „Dziadów” z afisza było zaś odebrane jako atak na polską kulturę oraz gwałtowny atak cenzury na utwór napisany przez Adama Mickiewicza, będący rdzeniem polskiej tożsamości.

Zorganizowano więc protesty, w czasie których bardzo aktywną grupą byli „Komandosi” na czele ze znaną postacią, Adamem Michnikiem. Byli to często ludzie pochodzenia żydowskiego, nierzadko wywodzący się z komunistycznych rodzin. Tutaj te dwa wątki historii, o której mówiłem spotykają się ze sobą. W ramach tej kampanii nagle mówi się, że protesty studenckie, do których dochodzi są inspirowane przez syjonistów, komunistów rządzących w okresie stalinowskim i zajmujących wtedy wyższe pozycje. Ci syjoniści mieli rzekomo zachęcić swoje dzieci do burzenia porządku w państwie. Za organizację protestów w obronie „Dziadów”, Adam Michnik oraz Henryk Szlajfer zostali wyrzuceni z Uniwersytetu Warszawskiego.

Oglądaj całość