Podobnie jak w pierwszym przypadku, również tutaj twierdzenie, że kobieta ma moralny obowiązek urodzić takie dziecko, byłoby równoznaczne z twierdzeniem, że ma moralny obowiązek działania heroicznego. Gdy zaś kobieta podejmuje decyzję o urodzeniu dziecka, tym samym jego życie stawia wyżej od swoich problemów psychicznych. To jest również tylko jej decyzja.

Trzeci przypadek prawnej dopuszczalności aborcji wydaje się być trudniejszy do oceny moralnej, w istocie jednak zachodzą tu analogie z dwoma poprzednimi. Prawo polskie dopuszcza aborcję, jeśli płód obciążony jest ciężkimi i nieusuwalnymi wadami genetycznymi, jednak prawo nie może jednoznacznie ustalić, jakie uszkodzenie jest ciężkie.

Niewątpliwie płody bezmózgowe są dotknięte uszkodzeniem ciężkim, ale czy tak samo należy oceniać płody z tzw. zespołem Downa? Oczywiście zadaniem lekarza jest obiektywne przedstawienie stanu rzeczy, ocena zaś, czy uszkodzenie płodu jest „ciężkie”, należeć musi wyłącznie do kobiety, tak jak tylko do niej należy ocena stopnia zagrożenia jej życia i jak tylko do niej należy ocena stopnia zagrożenia jej psychiki. Dokonane przez kobietę ustalenie samo nie przesądza jednak o moralnej dopuszczalności aborcji.

Należy bowiem rozróżnić dwie sytuacje:

- gdy uszkodzenie płodu jest tego rodzaju, że urodzi się dziecko o jakimś stopniu upośledzenia fizycznego lub umysłowego, ale zdolne do życia,
- oraz gdy stopień upośledzenia jest tak poważny, że albo urodzone dziecko nie będzie zdolne do choćby minimalnej formy ludzkiego życia, albo płód umrze jeszcze w łonie matki bądź wkrótce po urodzeniu.

Pierwsza sytuacja jest w tym aspekcie analogiczna do sytuacji bycia w ciąży powstałej z przestępstwa, ponieważ także tutaj psychika kobiety jest poważnie obciążona, choć oczywiście odmienny jest powód tego obciążenia. Decyzja o urodzeniu i wychowywaniu dziecka poważnie upośledzonego fizycznie lub umysłowo to zarówno podjęcie ogromnego wysiłku fizycznego i materialnego, jak i stałe przeżywanie poczucia skrzywdzenia przez los, rozgoryczenia w zetknięciu ze szczęśliwymi rodzicami „normalnych” dzieci, lęku o życie upośledzonego dziecka po śmierci rodziców. Nie zawsze i nie w każdym przypadku tak być musi, ale tak być może i tak zazwyczaj bywa. Są kobiety, które taką decyzję podejmują, szczególnie jeśli mają wsparcie ojca dziecka, rodziny i swego otoczenia. Należy im się od nas – tak samo jak przy podjęciu pozytywnej decyzji w dwu poprzednich przypadkach – najwyższe uznanie za heroiczność postawy i największe możliwe wsparcie moralne i materialne. Są też kobiety, które decydują się dokonać aborcji. Mają do tego prawo, ponieważ my nie mamy moralnego prawa, by żądać od nich decyzji heroicznej. Dlatego należy się im od nas przynajmniej zrozumienie.
Druga sytuacja to ta, której dotyczy tytułowe pytanie zadane mi przez Portal. Jest logicznie oczywiste, że skoro uznaje się, iż w poprzednich przypadkach kobieta posiada prawo dokonania złego w swej istocie czynu uśmiercenia własnego nienarodzonego dziecka, zatem posiada to prawo i w tym. Mamy tu bowiem w istocie do czynienia ze skrajną odmianą pierwszej sytuacji: płód, który nosi w sobie kobieta, jest obciążony wadą najcięższą, tj. wadą śmiertelną. Obecnie można już bardzo wcześnie wykryć, że płód dotknięty jest na przykład jakąś postacią aberracji chromosomowej, która spowoduje jego śmierć już w łonie matki (jak w przypadku trisomii 8 chromosomu) lub średnio po trzech miesiącach od urodzenia (jak w przypadku trisomii 18 chromosomu).
Czy kobieta powinna czekać na obumarcie płodu bądź na urodzenie dziecka ciężko upośledzonego fizycznie i umysłowo, które nieuchronnie umrze po paru miesiącach? Nie istnieją żadne racjonalne przesłanki do wyprowadzenia wniosku, który byłby pozytywną albo negatywną odpowiedzią na to pytanie. Należy po prostu uznać, że dla jednych kobiet zbyt dużym obciążeniem sumienia byłaby aborcja i dlatego decydują się kosztem własnej psychiki chronić w sobie byt skazany na śmierć, dla innych zaś byłoby to trwanie w ciągłym przeżywaniu stanu traumatycznego, czego nie są w stanie udźwignąć i dlatego decydują się na aborcję. Nikt z nas nie jest zdolny wejść do wnętrza emocji i do sumień kobiet, które znalazły się w tak przerażającej sytuacji. Dlatego wszystkim tym, którzy w takich przypadkach mają chęć moralizowania, należy przypomnieć słowa Ewangelii: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7,1-3).
Powyższe rozważania nie były odpowiedzią wprost na pytanie postawione przez Redakcję OtokoClub. Uważam jednak, że odpowiedź bezpośrednia, nie wpisana w szerszy kontekst problematyki, nie ukazywałaby istoty tego szczególnego dylematu, polegającego na konieczności dokonania wyboru jednej z dwu możliwości, przy czym realizacja żadnej z nich nie daje poczucia, że się postąpiło właściwie.
Wniosek, do którego doszliśmy, brzmi, że w przypadku dylematu aborcji ostateczną instancją jest sumienie kobiety.
Tragiczność tej sytuacji w tym się jednak wyraża, iż uśmiercenie własnego dziecka w poczuciu zgodności z głosem sumienia nie likwiduje wyrzutów sumienia – mniej lub bardziej przytłumione trwać mogą do końca życia.
Aby pełniej ująć rozważane zagadnienie, należałoby poczynić ponadto namysł nad dwiema kwestiami. Pierwsza związana jest z odwołaniem się do sytuacji zagrożenia psychiki kobiety. Jeżeli przyzwalamy na aborcję motywując to względem na sytuację psychiczną kobiety, to pojawia się niebezpieczeństwo rozszerzania takiego przyzwolenia, na przykład z uwagi na sytuację społeczną czy sytuację materialną kobiety. Należy zatem w jakiś sposób zabezpieczyć się przez wejściem na równię pochyłą.
Druga kwestia związana jest z faktem, że aborcję przeprowadza lekarz, a zatem głos sumienia kobiety może zderzyć się z głosem sumienia lekarza. Jest to problem tzw. klauzuli sumienia, prawo do której wywalczyli sobie lekarze. Należy zatem ustalić, w jaki sposób i w jakich granicach lekarz może do owej klauzuli odwoływać się, odmawiając przeprowadzenia aborcji. Obie te kwestie wymagają jednak odrębnego omówienia, dlatego poprzestaniemy jedynie na ich zasygnalizowaniu.
Na zakończenie warto jeszcze wskazać, że powyższe rozważania faktycznie zmierzały do rozstrzygnięcia, czy polska Ustawa dopuszczająca przerywanie ciąży może być uzasadniona z moralnego punktu widzenia. Należy jednak mieć świadomość, że z filozoficznego punktu widzenia istotą sporu o aborcję jest konflikt wartości. Najpełniejsze i najgłębsze omówienie tego zagadnienia dał prof. Bogusław Wolniewicz (zob. jego książkę Filozofia i wartości, t. I, Warszawa 1998, s. 270-277). Powyższe rozważania pozostają w zgodzie z jego ustaleniami.