Nie zgadzam się zatem z mocnymi zdaniami Marcina Króla, że nacjonalizm to zawsze zgubna idea, (a współczesnym zagrożeniem jest jej odradzanie się w krajach europejskich), że to idea ludzi nieprzyzwoitych, a narody, wraz z ich historyczną i wspólnotową pamięcią, tak naprawdę nie istnieją (Marcin Król, Europa w obliczu końca, Warszawa 2012, s. 157, 160). Osobiście uważam, że jeśli uda się treściom narodowym przywrócić właściwe znaczenie, spaczone przez złe definiowanie nacjonalizmu po wojnie i w liberalnej demokracji lat dziewięćdziesiątych, to naród w sposób pozytywny będzie najbardziej znaczącym typem kulturowej identyfikacji. Stanie się przestrzenią realizowania kultury, sztuki, języka, nabywania świadomości tego kim jestem i co zawdzięczam minionym pokoleniom, z jednoczesnym szacunkiem dla tradycji, języków i narodów innych populacji. Oznacza to, iż ostatecznie narody i kultury mają przyszłość pod warunkiem budowania ich nie na racjach etnicznych, ale moralno-kulturowych. Jak przekonywał o. J. Woroniecki OP to uznanie obyczaju za czynnik jednoczący i konstytuujący naród pozwala uniknąć antropologicznego rasizmu. Obyczaj asymiluje bowiem ludzi z różnych stron i nacji, różnej przeszłości, tradycji i pochodzenia. Etniczność nie ma tu znaczenia podstawowego, jest raczej funkcją kultury, która asymiluje i wzmacnia skupienie wokół wspólnie wyznawanych treści i symboli stając się z czasem naturalną racją bytowania w danym środowisku i budując wspólnotę krewniaczą (zamążpójście, posiadanie potomstwa, wnuków, życie w rodzinie).

Jak napisałem w zakończeniu swojej książki „Byt, Tożsamość, Naród”, podejmującej trudną problematykę rozumienia formuły „tożsamość narodowa”, Europa to szczególne miejsce refleksji nad fenomenem ludzkich zbiorowości: miasta-państwa, etnicznych wspólnot, imperiów. Słowo „Europa” pochodzi od akadyjskiego słowa „erēbu”, co znaczy „zachód słońca” (Chicago Assyrian Dictionary, t. 4 (E), ed. M. T. Roths, Chicago 1958, s. 258-259). Można więc, trzymając się tej pięknej metafory, powiedzieć, że cała Europa to leżące na zachód od Babilonu peryferie, fantastyczny kres ziemi – Finis Terrae – półwysep Zmierzchu. Europa to miejsce, gdzie tożsamości się zagęszczają i jedyna alternatywa, jaka przed nimi stoi, to wojna albo współżycie, samozniszczenie albo synteza ducha i cywilizacji, mądrości i miłości. Europa jest archipelagiem kultur i języków, religii i światopoglądów, narodów i państw z różnicami zazębionymi do tego stopnia, że brak jednej z nich spowodowałby rozpad i globalny upadek tej przestrzeni. Jest od wieków nabrzmiałym, ale skutecznym systemem, zdolnym pomieścić w sobie wielość ludów, nacji i kultur, nie robiąc z nich nigdy jednorodnej mieszanki.

Mają więc chyba rację ci, którzy przekonują, że wśród wielu dzisiejszych „wojen kulturowych” toczących się w sferze publicznej i polityce, jedną z istotniejszych jest ta, której obiektem jest naród i jego status. Globalna kultura zdaje się pozwalać, a nawet preferować „stan bezdomności w świecie diaspory”, ponadnarodowych przepływów kulturowych i masowych przemieszczeń ludności, gdzie dawne próby odwzorowywania świata jako zbioru kultur, regionów etnicznych czy ojczyzn, „zderzają się z olśniewającą mnogością postkolonialnych symulakr, podwojeń i zwielokrotnień”. Rzeczywistość kulturowa zaczyna przypominać globalną diasporę, w której znajome linie oddzielające „tu” od „tam”, centrum od peryferii, kolonie od metropolii, ulegają zawieszeniu i zatarciu. Jednak mimo tych symptomów, a czasem wręcz nagłaśniania mody na globalność zacierającą granice, uważam, że wciąż nie chce zniknąć pytanie o tożsamość, o to kim jesteśmy jako zbiorowość. Identyfikacje narodowe wciąż działają, a polskość, rosyjskość, francuskość, japońskość, brytyjskość jest dla ludzi sposobem mówienia o sobie i oznacza, w dość powszechnym przekonaniu, zdolność do posługiwania się kodem komunikacyjnym, łącząc ludzi z konkretną kulturą i grupą etniczną, dają tym samym poczucie bezpieczeństwa zbiorowej identyfikacji. Bez pogardy dla innych narodowości, ale z dumą wobec własnej kultury i własnego narodu (Zob. J. Grzybowski, Byt, Tożsamość, Naród, Kęty 2012, s. 639-640).