Konsekwencje prawne

Po 37 latach wprowadzono w Polsce ponownie zakaz aborcji, odbierając dotychczasowe uprawnienia kobiet do decydowania o losach ciąży i płodu. Pierwsze miesiące obowiązywania nowej ustawy pokazały, że jej normy prawne nie zostały dotychczas zastosowane. Konstruktywne zapisy o wprowadzeniu oświaty seksualnej do szkół i upowszechnieniu antykoncepcji były z dużymi oporami wdrażane przez władze wykonawcze, a często blokowane przez siły konserwatywno-katolickie.

Problem aborcji należy z pewnością do takich, gdzie posługiwanie się represjami prawnymi jest zdecydowanie mało skuteczne. Porównanie danych statystycznych dotyczących takich państw jak Holandia (pełna liberalizacja) i Meksyk (pełny zakaz) [1] nakazywałoby odstąpić od ingerencji prawnych, a zwłaszcza regulacji prawem karnym tego zjawiska, ponieważ w Holandii zjawisko aborcji jest zanikające natomiast w Meksyku stosunkowo częste.

Proces legislacyjny związany z ustawą antyaborcyjną od końca roku 1988 do marca 1993 (prawie 5 lat) został wprzęgnięty w silny społeczny konflikt, do czego przyczyniała się przez cały ten okres nieustępliwa postawa Episkopatu, jak też daleko idące zróżnicowanie stanowisk dotyczących tej kwestii. Jego efekty prawne należy ocenić zdecydowanie negatywnie. Ustawa antyaborcyjna stała się prawem 'kryminogennym". Mówiąc o kryminogennych konsekwencjach ustawy antyaborcyjnej trzeba rozpatrzyć dwie, bynajmniej nie tylko teoretyczne, możliwości:

- masową aktywność ludzi zmierzającą do obejścia wprowadzonego prawa,

- działania ludzkie będące przestępstwem, a podejmowane w celu ukrycia stanu faktycznego, po złamaniu przepisów nowej ustawy.

W konkretnych przypadkach ludzka aktywność zmierzająca do obejścia ustawy może się ściśle splatać z popełnieniem przestępstw, tak że nie można tych dwóch sfer aktywności wyraźnie rozdzielić.

"Turystyka aborcyjna" stała się najprostszą konsekwencją wprowadzenia w Polsce prawnokarnego zakazu przerywania ciąży. Turystyka na szeroką skalę dotyczyła Belgii przed rokiem 1990, występuje też w pewnym marginesie w Irlandii. W latach 60. i 70., po uruchomieniu taniej komunikacji promowej przez Bałtyk, nasz kraj był tym państwem, do którego przyjeżdżały kobiety z krajów skandynawskich, szczególnie ze Szwecji. Na terenie Szczecina i Świnoujścia istniało kilka gabinetów wyspecjalizowanych w świadczeniu usług ginekologiczno-aborcyjnych. Nieszczęśliwe komplikacje u pojedynczych kobiet uruchamiały interwencję służ medycznych i organów ścigania. Jednak interwencje te, za którymi stały racje poprawnych stosunków międzynarodowych, nie okazywały się zbyt skuteczne, a sprawy wówczas wytoczone - umarzano.

Jeszcze przed wejściem w życie obecnej ustawy z marca 1993 r., zakazującej przerywania ciąży, w przygranicznych miastach w krajach ościennych (Słowacja, Czechy, Wspólnota Niepodległych Państw) ożywiła się wyraźnie turystyka aborcyjna. Wynikało to z gwałtownie wzrastających cen tego typu usług lekarskich w Polsce. O aktualnym kierunku wyjazdów decydują w poważnym stopniu ceny zabiegów. Prasa zamieściła szereg reportaży o tego rodzaju szczególnej "działalności gospodarczej" [2]. 

Tak zwane „podziemie ginekologiczne" stało się konsekwencją omawianej ustawy. Tych społecznych konsekwencji obawiają się najbardziej czynniki administrujące polityką zdrowotną. Już w roku szkolnym 1989/90 usunięto z programów liceów medycznych i studiów policealnych dla pielęgniarek temat zajęć: "asystowanie położnych przy zabiegu przerywania ciąży". Niestety, ustawa nie różnicuje odpowiedzialności za przerywanie ciąży w zależności od tego, czy przestępstwo to jest dokonane przez lekarza czy też inną osobę. Niekorzystna sytuacja prawna lekarzy, liczne sankcje dyscyplinarne (po zmianie Kodeksu Etyki Lekarskiej) spowodowało z jednej strony liczne odmowy, z drugiej zaś ceny nielegalnych zabiegów wzrosły pięciokrotnie do relacji cen w roku 1990. Można się zatem obawiać wielu samookaleczających i generalnie autodestrukcyjnych działań zdesperowanych kobiet, na co wpływ będzie też miała nędza, bezrobocie i niski poziom oświaty. Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę na ambiwalencję postaw społecznych wobec aborcji. Badania opinii dowodzą, iż społeczeństwo jest raczej przeciwne stosowaniu aborcji, lecz z drugiej strony wyraża też sprzeciw stosowania kar wobec jej wykonawców. Pojedyncze osoby jak i pewne grupy (np. agendy zajmujące się pomocą społeczną w organizacjach kobiecych) są skłonne nieść pomoc kobietom, które podjęły ostateczną decyzję o pozbyciu się ciąży.

Fałszowanie dokumentacji medycznej bądź jej błędna ocena wydają się możliwymi w tej sytuacji sposobami postępowania lekarzy ginekologów. Stan wyższej konieczności jest w wielu sytuacjach stosunkowo trudno udokumentować. Według obowiązującej interpretacji kodeksu karnego można w zasadzie rozróżnić dwa typy tego stanu:

- gdy dobro ratowane ma daleko większą wartość niż dobro poświęcone,

- gdy dobro poświęcone przedstawia wartość równą, albo wprawdzie większą, lecz w sposób nie oczywisty [3].

Przy poświęceniu życia płodu dla ratowania życia matki można mówić o drugim typie powstania wyższej konieczności. Można zatem przypuszczać, iż lekarz decydujący się na zabieg przerywania ciąży, w celu zapewnienia sobie uniewinnienia w przypadku ewentualnego procesu, sprokuruje dokumentację poświadczającą działanie pod naporem stanu wyższej konieczności.

Praktyka życiowa, w której społeczna służba zdrowia pełni rolę dominującą, dopisała jeszcze jeden nieszczęśliwy scenariusz: opieszałość lekarzy w przypadku wskazań genetycznych bądź zdrowotnych przemawiających za wykonaniem prawomocnego zabiegu przerwania ciąży. Odmowa lekarzy wykonania zabiegu w takich przypadkach skazuje kobietę na wydłużoną drogę uzyskania zgody, stres i upokorzenie. Dokumentacje przypadków odmowy ze strony lekarzy szeroko odnotowuje prasa [4] od początku obowiązywania kompromisowej ustawy.

Ograniczenie i tak obostrzonej ustawy projektem pod którym w roku 2016 zbierają podpisy fundamentaliści katoliccy może wzmocnić dotychczasowe i uruchomić nowe zjawiska patogenne. Składanie przez kobiety fałszywych oświadczeń dotyczących ciąży będącej skutkiem przestępstwa (konkretnie gwałtu) w związku z obostrzeniami w ustawie. Kontekst sytuacyjny wyżej zarysowanego przestępstwa jest nader delikatny. Zarówno w przypadku gwałtu, jak i wykorzystania stanu zależności do czynu nierządnego - ściganie odbywa się na wniosek osoby pokrzywdzonej. Bez tego wniosku postępowanie nie jest wdrażane. Wymiar sprawiedliwości, przed wprowadzeniem ustawy legalizującej przerywanie ciąży z 1956 roku, spotkał się z przypadkami składania przez kobiety doniesień o przestępstwie, które to oświadczenia po usunięciu ciąży były wycofywane.

Konsekwencje polityczne

W sytuacji rozwoju demokracji politycznej w Polsce, rosnącej dostępności do mass mediów oraz istnienia niezależnych stacji radiowych, telewizji satelitarnej itp., opinie odmienne od oficjalnego stanowiska Kościoła są rozpowszechniane w znacznie większym stopniu niż w okresie II Rzeczypospolitej. W okresie międzywojennym dyskusje wokół problemu aborcji podjęła wąska część inteligencji. Po pięćdziesięciu latach w większości państw świata (z wyjątkiem Mongolii, Irlandii, Hiszpanii i Meksyku) obowiązują bardziej lub mniej liberalne przepisy dopuszczające aborcję na żądanie kobiety [5]. Natomiast w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i początkach XXI aktywność propagandowa Kościoła i jego nauczanie postawiło problem ochrony życia nienarodzonych jako najistotniejszą kwestię moralną.

Spór o aborcję stał się w Polsce częścią znacznie szerszej dyskusji o miejsce i rolę wartości chrześcijańskich w modelu polskiej demokracji. Kościół katolicki domagając się przestrzegania tych wartości, w tym zabiegając o ustawową ochronę nienarodzonych (bardzo wyrazisty element katolickiej ideologii ostatniego ćwierćwiecza) okazał się instytucją bardzo skuteczną w społecznym działaniu. Ale wraz z demonstracją politycznej siły Kościoła następował spadek jego autorytetu, ujawniany w badaniu opinii publicznej.

Również ideologiczną ofensywę Kościoła dotyczącą aborcji wielu uważa zdecydowanie za nadmierną, zwłaszcza wobec jego milczenia w innych drastycznych problemach społecznych, jak: aferalność gospodarcza, postępująca pauperyzacja i bieguny nędzy czy agenturalna przeszłość czołowych osobistości politycznych.

Spór o aborcję niejednokrotnie przybierał groźny charakter ideologicznego plebiscytu. Wypowiedzi za lub przeciw ustawie anty-aborcyjnej były i nadal będą przez przedstawicieli hierarchii Kościoła, jak i przez pojedynczych duszpasterzy traktowane jako wypowiedzi za lub przeciw Kościołowi.

Co będzie dalej? Zaostrzenie obecnie obowiązującej ustawy anty-aborcyjnej to kwestia plebiscytu sił wewnątrz ekipy rządzącej. Plebiscytu pomiędzy pragmatyzmem a fatalistycznym fideizmem i bezrefleksyjnością. Tego rodzaju zapisy będą pogłębiać i tak istniejący kryzys polityczny stąd też mogą być przez decydentów parlamentarnej większości odkładane w czasie. Można też wykazać, iż jako konsekwencja czasów mrocznych państwo polskie będzie płacić odszkodowania rodzinom, które zmuszono do urodzenia dzieci z istotnymi wadami genetycznymi.

 

[1] Rocznik Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) za rok 1992, wcześniejsze dane statystyczne na podstawie materiałów IPPF.

[2] Reportaże zebrane w tomie Sekrety spod sutanny, Warszawa 1993.

[3] I. Andrejew, komentarz do polskiego kodeksu karnego.

[4] E. Olczyk, "Adam i Ewa w Polsce", Rzeczpospolita z 25 V 1993. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny gromadzi dokumentację tego typu drastycznych przypadków, co umożliwia ocenę skutków wprowadzenia ustawy z 7. I. 1993.

[5] Ww. materiały IPPF.