Redakcja: Czego dotyczyła afera gazowa?

Witold Gadowski: Po tym jak reportaż o PZU rzeczywiście wprowadził w osłupienie najpierw szefów stacji, a potem tabun prawników, którzy zostali zatrudnieni, żeby wynaleźć w naszym rozumowaniu jakąś lukę, przyszedłem do redakcji i ogłosiłem, że tym razem zrobię reportaż o gazie. Jak usłyszano o gazie, to powiedziano, że już całkowicie zwariowałem, no bo co można napisać o gazie? Płynie przez rury, pali się, no i tyle.

A jednak znowu zrobiliśmy reportaż, w którym udowodniliśmy, iż dużą część dostaw do Polski za czasów rządów Leszka Millera kontraktowano w firmie będącej własnością jednego z największych mafiozów rosyjskich, Siemiona Mogilewicza.

Siemion Mogilewicz był już w tym czasie poszukiwany listem gończym przez FBI za defraudację ponad 500 mln USD z amerykańskiej giełdy, gdzie wraz z kilkoma innymi współpracownikami założył fikcyjną firmę YBM Magnex, która na giełdzie ściągnęła wspomniane ponad 500 mln dolarów. Te pieniądze wyparowały wraz z „Don The Brain”, jak nazwano w Stanach Zjednoczonych Mogilewicza, i jego współpracownikami. Ten człowiek poszukiwany listem gończym przez FBI odnalazł się następnie przy dostawach gazu do Polski.

Mieliśmy do czynienia z bardzo skomplikowaną historią i ogromnymi pieniędzmi. Pojawiły się służby specjalne, oficerowie, którzy się bogacili na prowizjach będących łapówkami. W czasie, gdy realizowaliśmy ten reportaż, rozpoczęto w Katowicach śledztwo w sprawie łapówek za kontrakty gazowe. To śledztwo nigdy nie doprowadziło do żadnego efektu, zostało właściwie zawieszone, nie przyniosło efektu. Dlaczego? Trzeba byłoby zapytać prokuratora Tadli z Katowic.

Miliardy złotych, które przepłynęły do prywatnych kieszeni związane były z kontraktem gazowym. Na szczęście Polska nawet do dziś konsumuje około 15 mld sześciennych gazu, więc nie jesteśmy tak uzależnieni od gazu jak Niemcy czy Włosi. Niemcy mają akurat gaz od Gazpromu, ale Włosi czy Brytyjczycy już z zupełnie innych źródeł.

W tym filmie mało mówiliśmy o kwestiach technologicznych, a więcej o mafii, napadach, zastraszeniach, działaniach służb specjalnych, szczególnie powiązanych z byłym Związkiem Sowieckim, o oficerach i wreszcie o konkretnych politykach biorących łapówki za ustawianie kontraktów gazowych. Tropy wiodły do ówczesnego pałacu prezydenckiego w kierunku Aleksandra Kwaśniewskiego. Wszystko to pokazaliśmy i oczywiście, jak zwykle, bez efektu.

Było to bardzo frustrujące, ale cóż, pokazywanie tego typu rzeczy przynajmniej rozwija intelektualnie.

oglądaj dalszą część rozmowy...