Top 30 - Najnowsze komentarze

 

  • Type

    Marek Żeliński

    04.06.2018 @ 00.10

    Mam wrażenie, że nastawienie do GMO wiele mówi o nas samych i umiejętności budowania sobie zdania na taki czy innym temat. Dla wielu przeciwników, GMO to naruszenie pewnych zasad i prawd na jakich – wg tej części ludzi – oparty jest świat. To schemat, ale ma tą zaletę, że jest dość wygodny w interpretacji świata. Do tego dochodzi kolejny schemat, że za GMO stoją wielkie korporacje. Drugim dylematem dla wielu ludzi jest konieczność zaufania takim czy innym autorytetom by wypracować sobie zdanie o GMO. I na tym etapie niejednokrotnie wychodzą nasze ograniczenia i cechy. Podświadomie wybieramy te autorytety, które wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, lękom itd. W takiej sytuacji poprawny wybór autorytetu jest dla wielu ludzi niezwykle trudny. Nie zamierzam ich bynajmniej usprawiedliwiać, bo co do zasady stoję na stanowisku, że każdy z nas ma obowiązek poszukiwania informacji i wiedzy w życiu. Sam zacząłem więc czytać, przy okazji dyskusji o GMO, zdanie wszystkich stron. U przeciwników GMO dość szybko można dostrzec skłonność do spiskowych teorii i przemilczanie argumentów drugiej strony, czyli zalet GMO. Z drugiej strony, wielu zwolenników GMO (w tym ze świata naukowego), chętnie opisuje lata badań jakie poświęcono GMO oraz zalety i wady GMO. Wbrew pozorom, w świecie naukowym, który jest ‘za’ GMO wcale nie dominuje triumfalizm i fascynacja nad GMO. Po prostu zdroworozsądkowa ocena faktów, zalet i zagrożeń. Niestety trudno ludzi zmusić do weryfikacji własnej wiedzy i przekonań. W przekazie medialnym o rolnictwie i przemyśle przetwórczym, dużą karierę robi określenie zdrowa żywność itp. Dla wielu osób GMO stanowi tego przeciwieństwo, co chętnie wykorzystują m.in. politycy. Więcej...

    Artykuł: Rozmowa z dr Wojciechem Zalewskim o GMO (G. OtokoClub)

  • Type

    Marek Żeliński

    04.06.2018 @ 00.10

    Mam wrażenie, że nastawienie do GMO wiele mówi o nas samych i umiejętności budowania sobie zdania na taki czy innym temat. Dla wielu przeciwników, GMO to naruszenie pewnych zasad i prawd na jakich – wg tej części ludzi – oparty jest świat. To schemat, ale ma tą zaletę, że jest dość wygodny w interpretacji świata. Do tego dochodzi kolejny schemat, że za GMO stoją wielkie korporacje. Drugim dylematem dla wielu ludzi jest konieczność zaufania takim czy innym autorytetom by wypracować sobie zdanie o GMO. I na tym etapie niejednokrotnie wychodzą nasze ograniczenia i cechy. Podświadomie wybieramy te autorytety, które wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, lękom itd. W takiej sytuacji poprawny wybór autorytetu jest dla wielu ludzi niezwykle trudny. Nie zamierzam ich bynajmniej usprawiedliwiać, bo co do zasady stoję na stanowisku, że każdy z nas ma obowiązek poszukiwania informacji i wiedzy w życiu. Sam zacząłem więc czytać, przy okazji dyskusji o GMO, zdanie wszystkich stron. U przeciwników GMO dość szybko można dostrzec skłonność do spiskowych teorii i przemilczanie argumentów drugiej strony, czyli zalet GMO. Z drugiej strony, wielu zwolenników GMO (w tym ze świata naukowego), chętnie opisuje lata badań jakie poświęcono GMO oraz zalety i wady GMO. Wbrew pozorom, w świecie naukowym, który jest ‘za’ GMO wcale nie dominuje triumfalizm i fascynacja nad GMO. Po prostu zdroworozsądkowa ocena faktów, zalet i zagrożeń. Niestety trudno ludzi zmusić do weryfikacji własnej wiedzy i przekonań. W przekazie medialnym o rolnictwie i przemyśle przetwórczym, dużą karierę robi określenie zdrowa żywność itp. Dla wielu osób GMO stanowi tego przeciwieństwo, co chętnie wykorzystują m.in. politycy. Więcej...

    Artykuł: Rozmowa z dr Wojciechem Zalewskim o GMO (G. OtokoClub)

  • Type

    Ireneusz Dziekan

    10.05.2018 @ 15.10

    w Polsce króluje ciemnota i głupota, na dodatek ludzie polityki i biznesu wykorzystują ciemnotę do swoich celów. Na GMO buduje sie nawet opcje patriotyczne, boskie i co tam jeszcze komu do łba strzeli. Nie takie cywilizacje jak Polska jedzą produkty GMO i żyją, bez żadnego uszczerbku dla zdrowia. GMO zastępuje prawdziwe problemy żywnościowe w Polsce i problemy rolno spożywcze. Problem leży w polskiej niezależności gospodarczej i podporządkowaniu Niemcom oraz w korycie polskich politykierów.

    Artykuł: Rozmowa z dr Wojciechem Zalewskim o GMO (G. OtokoClub)

  • Type

    Ireneusz Dziekan

    10.05.2018 @ 15.10

    w Polsce króluje ciemnota i głupota, na dodatek ludzie polityki i biznesu wykorzystują ciemnotę do swoich celów. Na GMO buduje sie nawet opcje patriotyczne, boskie i co tam jeszcze komu do łba strzeli. Nie takie cywilizacje jak Polska jedzą produkty GMO i żyją, bez żadnego uszczerbku dla zdrowia. GMO zastępuje prawdziwe problemy żywnościowe w Polsce i problemy rolno spożywcze. Problem leży w polskiej niezależności gospodarczej i podporządkowaniu Niemcom oraz w korycie polskich politykierów.

    Artykuł: Rozmowa z dr Wojciechem Zalewskim o GMO (G. OtokoClub)

  • Type

    Ireneusz Dziekan

    26.01.2018 @ 20.47

    mysle ze nie ma co gloryfikować łobuza, cała ta Polska sanacyjna to kupa gnoju, razem z jego naczelnikiem, podobnie jak i dzisiejsza Polska budowana na II RP, państwo malwersantów i złodziei.

    Artykuł: Rozmowa z prof. Andrzejem Chojnowskim o ocen... (G. OtokoClub)

  • Type

    Jerzy Kopania

    05.01.2018 @ 13.18

    Odpowiadam na komentarz z opóźnieniem dużym, ale nie z lenistwa, lecz dlatego, że okres poświąteczny był dla mnie czasem wychodzenia z grypy. Otóż proszę zauważyć, że marząc o nieśmiertelności, człowiek nie wyobraża jej sobie jako zrealizowanej w tych warunkach fizycznych, biologicznych i psychicznych, w których obecnie żyje – wtedy bowiem musiałyby pojawić się wszystkie problemy, o których Pan pisze. Dlatego człowiek chce wierzyć, że nieśmiertelność osiągnie w innej rzeczywistości, nie wyznaczanej aktualnymi ograniczeniami materialnymi. Ma to być to rzeczywistość zupełnie inna, w której człowiek też będzie zupełnie inny. Czy to realne? Św. Tomasz z Akwinu twierdził, że pragnienie nieśmiertelności jest naturalnym pragnieniem człowieka, a żadne pragnienie naturalne nie może być daremne. Zapewne każdy człowiek wierzący w istnienie rzeczywistości nadprzyrodzonej zgodzi się z Tomaszem. A ci, którzy nie wierzą? Oni skłonni są pokładać swą wiarę w rozwoju nauki. Ray Kurzweil, jeden z głównych wyznawców tzw. transhumanizmu, jest przekonany, że nieśmiertelność zapewnimy sobie dzięki przelewaniu (upload) umysłu, czyli ludzkiej świadomości, na nośniki nieorganiczne. A w kontekście pytania, czy mają sens narodziny kończące się śmiercią, inny transhumanista, Max More, autor słynnego „Listu do Matki Natury”, taki stawia zarzut Naturze: „Poddałaś nas starzeniu i śmierci – właśnie wtedy, gdy zaczynamy osiągać mądrość”. No bo rzeczywiście: czy to ma sens? Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 6: świadomość kresu is... (J. Kopania)

  • Type

    Łukasz Zwoliński

    29.12.2017 @ 15.25

    Jaki mają sens narodziny kończące się śmiercią? Nie wiem jak narodziny, ale mam pewne przemyślenia odnośnie sensu samej śmierci. Po pierwsze, gdyby ludzie nie umierali moglibyśmy się nie pomieścić na tej planecie, a potem może na kolejnych (istnieje teoria Ziemi jako samoregulującego się organizmu). Może człowiek umiera po to, żeby drugi mógł żyć? Po drugie, śmierć w pewnym momencie pozwala ludziom uniknąć bólu (fizycznego, psychicznego), czy może nawet samego zmęczenia życiem. Człowiek (zresztą nie tylko on) starzeje się i zapada na kolejne choroby. Przy dłuższym, a co dopiero wiecznym, życiu bylibyśmy zapewne skazani na coraz bardziej uciążliwy proces starzenia się i dłuższe cierpienia. Nieśmiertelność w jakichś okolicznościach mogłaby wręcz stać się piekłem. Być może naturalna śmierć to w pewnym momencie błogosławieństwo. Ale być może za jakiś czas uda nam się żyć trochę dłużej, a przy tym chorować trochę mniej i starzeć się trochę wolniej. Wtedy, kto wie, może nie nieśmiertelność, ale na przykład 150 lat życia będzie czymś całkiem fajnym. Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 6: świadomość kresu is... (J. Kopania)

  • Type

    Rafał Wójcik

    16.11.2017 @ 20.38

    czekałem na ten kolejny odcinek pigułki filozofa, nie zawiodłem się. Profesor jak zwykle niezawodnie i syntetycznie opisał nasze położenie. Serdeczne dzięki za Pańskie artykuły. Zrobiła się z tego fajna seria, niedługo zrobi się mały podręcznik filozofa :)

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 5: problem istnienia ś... (J. Kopania)

  • Type

    Jerzy Kopania

    17.10.2017 @ 22.24

    Odpowiadam z opóźnieniem, ale to dlatego, że ciągle czasu brakuje. Skoro chce Pan koniecznie odpowiedzi na poważnie , to trudno - niech będzie na poważnie. Nie ma prawd równoległych, jakkolwiek byśmy tę równoległość pojmowali. Ściślej rzecz ujmując: nasz umysł pracuje w określonym trybie logicznym, który nie dopuszcza sprzeczności. Tak więc jeżeli twierdzę, że prawdą jest, że A, to nie mogę jednocześnie twierdzić, że prawdą jest, że nie-A. Często jesteśmy skłonni sądzić, że jest wiele prawd, ponieważ wydaje się nam, że wiele jest prawdziwych twierdzeń o tym samym. Ale to dlatego, że popełniamy jakiś błąd w sądzeniu. Najczęściej (jak sądzę) jest to jeden z dwu błędów. Pierwszy polega na tym, że nie dostrzegamy, że dwa zdania, które uznajemy za mówiące o tym samym, różnią się ujęciem aspektowym. Drugi polega na tym, że przypisujemy prawdziwość (względnie fałszywość) zdaniom, które nie są zdaniami o faktach (czyli zdaniami w sensie logicznym), tylko zdaniami o wartościach. To tyle w skrócie największym, jako że obszerniejsze wyłożenie problemu wykraczałoby znacznie poza krótki komentarz. A moja poprzednia odpowiedź, mimo że była jedynie żarcikiem niewinnym, zwracała uwagę właśnie na to, abyśmy nie dawali się zwieść pomyłkom biorącym się z zawodności naszego myślenia. Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 3: cóż to jest prawda?... (J. Kopania)

  • Type
  • Type
  • Type

    Jerzy Kopania

    13.10.2017 @ 17.15

    Drogi Panie Rafale! Oczywiście to prawda, że Ziemia jest płaska. Ściślej rzecz ujmując: jest to prawda trzeciego rodzaju wedle góralskiej klasyfikacji ks. Józefa Tischnera. Ci, którzy twierdzą, że jest okrągła, albo się mylą, albo mają interes, aby nas wprowadzać w błąd. Z licznych dowodów płaskości Ziemi najmocniejszym wydaje mi się ten, który wskazuje, że gdy układamy szyny kolejowe, to nawet na bardzo długim odcinku (na przykład z Władywostoku do Lizbony) w żadnym punkcie nie musimy ich wyginać, dostosowując do rzekomej okrągłości. I niech się Pan tego trzyma, twardo i pewnie stąpając po ziemi!

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 3: cóż to jest prawda?... (J. Kopania)

  • Type

    Rafał Wójcik

    12.10.2017 @ 20.28

    ostatnio w internecie ciągle napadają na mnie materiały o płaskiej ziemi. Wedle zwolenników płaskiej ziemi i teorii przez nich stworzonej, to prawda, że nasza planeta jest płaska. Panie Profesorze, jak żyć ? Jak sobie radzić z tym dylematem, gdy ani wiara, ani szkiełko i oko nie pomaga rozstrzygnąć? Może są dwie równoległe prawdy?

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 3: cóż to jest prawda?... (J. Kopania)

  • Type

    Janusz Andrzej Zymonik

    09.09.2017 @ 11.10

    Szanowny Panie Profesorze, Od dawna zastanawiałem się nad możliwymi wariantami postępowania jakie mogły być brane pod uwagę przez ministra J. Becka i przyznam szczerze, że Pański pogląd o fatalistycznym braku alternatywy decyzyjnej nie do końca mnie przekonuje. Dlatego napisałem kilkustronicowy tekst uzasadniający mój pogląd, jednak ze względu na jego obszerność nie dało się go wkleić do niniejszych komentarzy. Dokonałem więc bardzo dużych cięć, przez co moje argumenty zostały jednak znacznie zubożone. Złożenie przez Ribbentropa ambasadorowi Lipskiemu w dniu 24.10.1938 r. propozycji odnośnie Gdańska, autostrady, przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego, wspólnego uzgadniania polityki zagranicznej a także wzmianka o wspólnym rozwiązaniu kwestii emigracji Żydów, nastąpiło w bardzo niefortunnym momencie (z psychologicznego punktu widzenia), bo zaledwie 3 tygodnie po Monachium. Warto zauważyć, że w tym czasie i w tych postulatach Hitler nie wysuwał (poza Gdańskiem) żadnych żądań terytorialnych. Eksterytorialna autostrada była mu potrzebna, żeby ograniczyć wydatki na opłaty tranzytowe do Prus Wschodnich. A były to kwoty niebagatelne, sięgające 10-15% przychodów naszego budżetu. Jeśli prawdą jest, że koszty utrzymania polskiej armii stanowiły ok. 30% wydatków budżetowych, to paradoksalnie widać, że prawie połowa tych wydatków finansowana była z niemieckich pieniędzy za tranzyt. Jak bardzo był to dla Niemców problem palący, świadczy chociażby rozpoczęcie w 1937 r. budowy w wielkiego portu przeładunkowo-tranzytowego w Ustce, który miał przejąć dużą część tranzytu drogowo-kolejowego do Królewca. Ale to tak na marginesie. Dlatego uważam, że dzień 6 kwietnia 1939 r. był przełomowym dniem w historii nie tylko Polski ale i Świata. Gdyby Beck odrzucił gwarancje brytyjskie i przyjął propozycje Hitlera, historia potoczyłaby się zupełnie innym nurtem. Europa od Atlantyku po Ural stałaby się niemiecka ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jaka byłaby w niej nasza rola? Beck twierdził, że pasalibyśmy krowy Niemcom na Uralu. To jeden z wariantów. Są oczywiście także inne. Bardziej optymistyczny mógłby być następujący. Często wyrażana jest opinia, że Hitler w stosunku do sojuszników, ale tylko lojalnych sojuszników, zachowywał się również lojalnie. Mimo to nie przypuszczam, żeby udało nam się utrzymać dotychczasowy status. Najprawdopodobniej zachowalibyśmy jakąś formę państwowości skonfederowanej z III Rzeszą. I to raczej bez większości terytoriów przynależnych do Niemiec przed I Wojną Światową. Być może zachowalibyśmy Gdynię z prowadzącą do niej autostradą i linią kolejową (czy eksterytorialną, trudno powiedzieć). Prawdopodobnie dostalibyśmy część terytoriów ukraińskich z dostępem do morza Czarnego. Ale zważywszy na konflikty narodowościowe, administrowanie tymi obszarami nie byłoby łatwe. Uniknęlibyśmy natomiast potwornych zniszczeń materialnych i strat ludnościowych. Szczególnie strat wśród inteligencji a więc elity narodu. Nie byłoby także Holocaustu. Przynajmniej w tej formie w jakiej miał miejsce. Natomiast ludność pochodzenia żydowskiego skazana zostałaby na emigrację, tracąc przy tym majątek ale nie życie. Wiem, że jest to wariant raczej optymistyczny. O pesymistycznym mówi większość historyków. Można tylko dodać, że doświadczenie historyczne uczy, że każdy reżim wcześniej czy później łagodnieje albo upada. I nie widzę powodu dla którego ta reguła nie dotyczyłaby także reżimu hitlerowskiego, szczególnie po śmierci Hitlera. Jak wówczas wyglądałby Pax Germanica w Europie. Czy jego ewolucja nie zmierzałaby do czegoś w rodzaju Wspólnoty Europejskiej? Ale to już daleko idąca spekulacja wykraczająca poza rozsądne ramy historii alternatywnej. Reasumując: • przyjęcie niemieckich postulatów z 24.10.1938 r. wyeliminowałoby jakikolwiek udział polskich sił zbrojnych w pierwszej fazie wojny; Brak wsparcia RAF przez polskich pilotów, w tym polskie dywizjony myśliwskie zadecydowałby o klęsce lotnictwa brytyjskiego w najbardziej newralgicznym i krytycznym momencie bitwy powietrznej tj. 15 września 1940 r.. Wtedy to wszystkie ugrupowania myśliwskie jakimi dysponował RAF były w powietrzu. Nie było już żadnych rezerw. Polska z tej fazy wojny wychodzi obronną ręką pod warunkiem jednakże, że ZSRR nie rozpoczyna inwazji na Europę. • pokonanie Brytyjczyków i zawarcie z nimi pokoju stwarza Hitlerowi doskonałe warunki do szybkiego ataku w sojuszu z Polską na ZSRR. , który pozbawiony jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz (Lend Lease) zostaje rozbity w ciągu jednej, chociaż bardzo ciężkiej kampanii. Niemcy ze swoją ideologią nazistowską stają się jedynym hegemonem w Europie. • Hitler zaczyna „porządkować” Europę środkowo-wschodnią według swojej koncepcji. Na zajętych obszarach ZSRR Niemcy wprowadzają rządy terroru. Polska ma niewiele w tych sprawach do powiedzenia, chociaż jako lojalny sojusznik zostaje potraktowana nieco lepiej niż w scenariuszu przewidzianym w Mein Kampf. Nie obejdzie się jednak bez konieczności zmiany granic i inkorporacji części polskiego terytorium do Rzeszy w zamian za tereny na południowym wschodzie. Hitler mimo wszystko woli mieć w nas nadal sojusznika pomagającego utrzymać porządek w tej części Europy (to jest wersja optymistyczna!). • Niemcy przejmują część brytyjskich kolonii do których wysiedlają ludność żydowską z całej Europy. Polskie władze są pod silną presją i także doprowadzają do emigracji obywateli polskich narodowości żydowskiej. • Polska, chociaż przestaje być w pełni suwerennym państwem wychodzi z tej wojny ze stosunkowo niewielkimi zniszczeniami. Zachowane zostają dobra kultury i infrastruktura techniczna, chociaż część terytoriów tracimy na rzecz III Rzeszy. Nie ma również poważniejszych ofiar wśród ludności cywilnej. Natomiast wśród żołnierzy na froncie straty są dość dotkliwe. • Wraz z upływem czasu reżim hitlerowski z różnych powodów, także wskutek konfliktów wewnętrznych traci na ostrości. Po śmierci Hitlera ideologia nazistowska stopniowo ustępuje koncepcjom bardziej pragmatycznym. Powoli wykształcają się gospodarczo-polityczne zręby nowej Europy budowanej wprawdzie pod hegemonią Niemiec, ale akceptowalną przez większość zamieszkałych w niej nacji uwolnionych od widma komunizmu. To był scenariusz względnie optymistyczny. O pesymistycznym nie piszę, bo pełno go w oficjalnych podręcznikach historii. Pozostaję z wyrazami szacunku Janusz Zymonik Więcej...

    Artykuł: Rozmowa z prof. Markiem Kornatem o Polsce skaza... (M. Kornat)

  • Type

    Jerzy Juliusz Kolarzowski

    01.09.2017 @ 15.55

    Płk. Kukliński w wywiadzie dla Kultury Jerzego Giedroycia wyjaśniał, iż motywem do zmiany stanowiska w jego życiu były plany zbrojeniowe ZSRR. PRL miał być pasem spalonej ziemi, zatrutym promieniowaniem jądrowym, przez które nie mogły by przechodzić wojska konwencjonalne. Jest to całkiem prawdopodobne, bo każde imperium w swoich planach militarnych traktuje słabszych satelitów instrumentalnie. Tak więc sojusznik (nie wolny od instrumentalizmu) amerykański kontra instrumentalizm radziecki. O ucieczce płk. Kuklińskiego z Polski zdecydował fakt, że w ścisłym otoczeniu wokół gen. Jaruzelskiego zaczęto zdawać sobie sprawę z przecieków. Za swoją decyzję współpracy z USA po kilkudziesięciu latach zapłacił niestety śmiercią dwóch synów. Pisząc o tak trudnej i dla niektórych po PRL bulwersującej sprawie należy podawać fakty i przytaczać wypowiedzi. Wiele wniosków , choć podsyca dyskusję może wydawać się nie uprawniona dla każdej ze stron. J. Kolarzowski Więcej...

    Wpis: Kim był pułkownik Kukliński: zdrajcą, bohaterem... (J. Jestal)

  • Type

    Jerzy Jestal

    30.08.2017 @ 04.28

    Nie, bo nie ma i nie było jakiejś specyficznej polityki Trumpa wobec Polski. Polska - dla Trumpa - wsparcie eurosceptycznych lub narodowych sił w EU. I dlatego pomimo bardzo sympatycznej przemowy Trumpa, Polska nie zyskała nic. Nawet odmówiono naszym władzom przyjęcia deklaracji, że w sytuacji napaści strony trzeciej USA zobowiązują się do przyjścia z pomocą. To po pierwsze. A po drugie, Trump stopniowo traci zdolność samodzielnego kierowania tym okrętem, którym jest USA. Najlepiej to widać na przykładzie stosunków z Rosją: Trump wyśmiewa podejrzenia o ingerencji Rosji w amerykańskie wybory, gorąco wita się z Putinem, a po spotkaniu, kajając i przepraszając, podpisuje kolejną porcję sankcji przeciwko Rosji. Więcej...

    Wpis: Donald Trump. Filozofia i strategia USA w czasa... (J. Jestal)

  • Type

    Jerzy Kopania

    29.08.2017 @ 22.10

    Dziękuję za tę uwagę. Myślę, że odpowiedź na moje pytanie z ankiety zależy od charakteru i osobowości odpowiadającego. Prawdą jest też, iż niewielki pożytek z rozważań, czy wykorzystywać przyrodę, czy zostawić ją w spokoju. A to dlatego, że nie możemy zostawić jej w spokoju. Moją intencją było skłonienie do refleksji, jak mamy przyrodę wykorzystywać, skoro czynić to musimy.

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 2: oszukać naturę (J. Kopania)

  • Type

    Jerzy Kopania

    29.08.2017 @ 22.03

    To prawda. Ale problem na tym polega, że nasze postępowanie wobec przyrody jest determinowane koniecznościami życiowymi. Jeśli więc mówię o oszukiwaniu przyrody, to oczywiście w sensie przenośnym. Różnica między człowiekiem rozumnym a nierozumnym na tym tutaj polega, że ten pierwszy przewiduje konsekwencje swoich działań. Niestety mam przekonanie, że tych rozumnych jest niewielu. Sam nie mogę się do nich zaliczyć, czynię bowiem dla przyjemności lub korzyści mnóstwo rzeczy, których konsekwencji wolę nie przewidywać albo je usprawiedliwiająco interpretuję. Na przykład: doskonale się orientuję, jakie są korzyści zdrowotne picia czerwonego wina, nie mam zaś najmniejszej chęci, aby rozważać ewentualne konsekwencje negatywne. I dobrze mi z tym! Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 2: oszukać naturę (J. Kopania)

  • Type

    Jerzy Kopania

    29.08.2017 @ 21.47

    Radość mnie wielka ogarnia, jako że widzę, iż refleksja filozoficzna nie ginie. A jeśli chodzi o Pana uwagę, to jest ona wielce zasadna. Warto tu uświadomić sobie, co jest przyczyną, że ludzie traktują Boga jako maszynkę do spełniania życzeń . Otóż polega to na tym, że dla wielu ludzi religia jest tożsama z magią. Różnica zaś jest taka, że religia zasadza się na wierze w ostateczny sens ludzkiego życia, które musi być mieszanką (w różnych proporcjach) chwil szczęśliwych i nieszczęśliwych, magia zaś na wierze w możliwość wymuszenia w jakiś sposób bądź wybłagania, by chwile szczęśliwe trwały, a nieszczęśliwe nie pojawiały się lub odchodziły jak najszybciej. Religia jest więc próbą pogodzenia się z losem, a magia ciągłym przeciwko niemu buntem. A przy okazji: warto zastanowić się, jak w istocie traktują rzeczywistość przyrodniczą ci, którzy utożsamiali Boga z przyrodą (jak np. Spinoza ze swoją tezą: Deus sive Natura ). Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 2: oszukać naturę (J. Kopania)

  • Type

    Łukasz Zwoliński

    28.08.2017 @ 18.46

    Pytanie z ankiety: "Czy przyroda jest wartością samą w sobie?", dobrze podsumowuje wpis profesora Kopani, a zarazem otwiera furtkę do dalszych rozważań. Mianem przyrody lub natury określamy masę różnych zjawisk. Takie bardzo ogólne zastanawianie się, czy przyroda jest dobra czy zła, czy nam służy czy nie, albo, czy powinniśmy ją wykorzystywać czy zostawić w spokoju, nie przyniesie wiele pożytku. Bardziej chyba wypada pochylić się nad jej poszczególnymi aspektami. Z jednej strony mogą mieć rację ci, którzy twierdzą, że człowiek posiada możliwość przekształcania przyrody i ta umiejętność też jest w jakiś sposób naturalna. Z drugiej oczywiście ci, którzy zwracają uwagę, że w niektórych sprawach (zatruwanie atmosfery, wycinanie lasów itp.) przeginamy i może się to obrócić przeciwko nam. Prawdą jest, że dzięki przyrodzie człowiek żyje, ale czasem bywa i tak, że za jej sprawą kończy swój żywot. Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 2: oszukać naturę (J. Kopania)

  • Type

    Rafał Wójcik

    28.08.2017 @ 17.44

    pisze Pan Profesor oszukujemy przyrodę skłaniając ją do... . Uruchamia się wiele skojarzeń o przyrodzie (środowisko naturalne, zjawiska fizyczne, prawa chemii, inne) i oszukiwaniu (okłamać siebie, okłamać drugiego człowieka lub ludzi, okłamać florę lub faunę, jeśli to wykonalne), trudno się odnieść do wszystkiego w krótkim komentarzu. Tylko więc jedno przemyślenie przytoczę, że u nierozumnego człowieka nie zachodzi funkcja oszukiwania, bo to musiałby być świadomy zamiar. Raczej możemy mówić o wykorzystywaniu przyrody bez zastanowienia . Może to niewielka różnica dla przyrody i dla nas, coś jak różnica między morderstwem, a zabójstwem. Więcej...

    Artykuł: Pigułka filozoficzna nr 2: oszukać naturę (J. Kopania)

  • Type

    Rafał Wójcik

    20.08.2017 @ 23.28

    kadencja Stevena Bannona w Białym Domu zakończona. Czy Pana zdaniem teraz zmieni się polityka prezydenta Trumpa wobec Polski?

    Wpis: Donald Trump. Filozofia i strategia USA w czasa... (J. Jestal)

  • Type
  • Type
  • Type
  • Type

    Rafał Wójcik

    31.05.2017 @ 14.23

    proszę nie używać wulgarnego języka w tym portalu. Proszę nie mylić naszego portalu ze ściekiem

    Wpis: Polityka i etyka, czyli nieznana twarz prezyden... (J. Jestal)

  • Type

    Sylwia Cegieła

    29.05.2017 @ 22.33

    A co Pan sądzi o zakazie publicznego noszenia burek i nikabow? Moim zdaniem każdy powinien sie dostosować do praw panujących w zamieszkałym kraju.

    Wpis: W krainie polskich „bezbożników” (S. Cegieła)

  • Type

    Jerzy Jestal

    29.05.2017 @ 21.05

    Profesor Modzelewski pisze musimy przestać pełnić rolę głównego wroga Rosji, którą nam powierzają berlińscy politycy ..... Pierwsza część - pełna zgoda, powinniśmy przestać pełnić rolę głównego wroga Rosji, ale czy w tym kierunku popychają nas berlińscy politycy ??? Berlińskich polityków PiS-owscy aktywiści tradycyjnie oskarżają o to, że ponad głowami Polski szukają porozumienia z Kremlem. Teraz okazuje się, że Berlin jest winny zupełnie czegoś innego: według sugestii Autora Polska PiS-u szuka porozumienia z Moskwą (a nawet w 2015 r. zrobiła pewien krok w tym kierunku??? - ciekawe, bardzo ciekawe na czym polegał ów krok?) i tylko że przeszkodą są berlińscy politycy ??? Dziwne, dziwne to wszystko. Zwłaszcza jeśli wspomnimy nie tak dawną historię polepszenie stosunków polsko-rosyjskich z czasów rządów PO. Przypomnę odnowienie tradycji festiwalu piosenki rosyjsko-języcznej lub otwarcie małego ruchu granicznego z Obwodem Kalingradzkim. Te kroki były przez PiS uznane za dowód, że Rosja ponownie rozciągnęła swoje wpływy na Polskę. Mały ruch graniczny został zlikwidowany w 2016 r a pretekstem była wizyta Papieża w Polsce. Teraz rząd PiS- u podjął decyzję o przekopaniu mierzei wiślane. Krok który przez Rosję został uznany za wymierzony bezpośrednio w Rosję. Polska według rosyjskich komentatorów to takie dziecko, który by zrobić na złość rodzicom gotowe jest odmrozić sobie uszy ... Bo faktycznie przekopanie mierzei może spowodować w tej chwili niemożliwe do oszacowania straty w środowisku naturalnym. I po co to wszystko? Po to tylko by polskie statki mogły omijać rosyjską strefę morską. I to mają być te dalsze kroki na drodze zbliżenia z Rosją??? Więcej...

    Artykuł: Dwudziestowieczne wizje środkowej Europy (W. Modzelewski)

  • Type
  • Type

    Ireneusz Dziekan

    29.05.2017 @ 09.49

    każde zidiocenie mozna uznać za wyjątkowość, dupczyciel starej baby to wynaturzenie a nie cecha pożądana.

    Wpis: Polityka i etyka, czyli nieznana twarz prezyden... (J. Jestal)