OtokoClub - Pokaż komentarz

Wywiad z prof. Andrzejem Blikle o firmach rodzinnych...

Oglądaj
 
  • Type

    Jerzy Paweł Gieorgica

    31.12.2015 @ 18.02

    Gdy autorytet z obszaru nauk humanistycznych/społecznych zabiera się za wykład z zakresu nauk ścisłych to na ogół wśród specjalistów z tego zakresu wiedzy robi się wesoło, bo już na wstępie, gdy myli mu się np. algebra z matematyką szybko staje się jasne, że to tylko taki żart i to co mówi nie trzeba brać na poważnie. Ale to samo nie jest już wcale śmiesznie, gdy mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Choćby wtedy, gdy matematyk występuje w charakterze eksperta od zarządzania. Zwłaszcza, gdy to poważny autorytet z zakresu wiedzy, którą Amerykanie nazywają „sciences”, czyli „prawdziwa” nauka: fizyka, astronomia, medycyna i in. W wywiadzie prof. A.Blikle chce występować w różnych rolach, ale to m.zd. nie zawsze mu się udaje. Mówi na przykład, że iphone czy ipad to marki. Ale tu akurat marka jest jedna, oznaczona logo (nadgryzione jabłko) firmy Apple. Tak samo jak marka Blikle w odniesieniu do takich swoich produktów czy usług, jak: pączki, czekolada, cukiernia serwująca kawę i coś jeszcze... Ale marka to nie tylko nazwa, kojarzona z logo, także elementy komunikacyjne, behawioralne i wizualne - które określają istotę przedsiębiorstwa. I w dużej części o tym chyba miał być ten wywiad, choć bardziej kompetentnie byłoby zapewne nt. zastosowania matematyki w informatyce czy komputerach. Czy zatem cały wywiad jest śmieszny? To, co mówi Andrzej Blikle o swoich doświadczeniach małego przedsiębiorcy motywującego załogę oczywiście nie jest śmieszne i tylko częściowo odbieram to, jako coś „pośrodku”. Z całą pewnością nie traktuję tego, co mówi z jakimś szczególnym namaszczeniem dla wiedzy w dziedzinie nauk stosowanych w imieniu, której się wypowiada, czyli: zarządzaniu, jakością. Są to bez wątpienia ważne spostrzeżenia i sugestie człowieka na wysokim poziomie, doświadczonego w zarządzaniu własną małą firmą menagera. Ale..słychać tu bardziej nuty solidnego praktyka, rzemieślnika niż specjalistę, teoretyka tematu. Z całym szacunkiem trzeba jasno powiedzieć, ze A.Blikle mówi mniej więcej to samo, co dziś każdy student licencjatu wiedzieć powinien, no może nie wszystko, ale za to z tą różnicą, że brzmi to wiarygodniej bo odwołuje się do dawno przebrzmiałych teorii. Dla mnie A.Blikle nie jest zbyt ciekawy, w roli menagera od zarządzania, za którym stoi rozpoznawalne logo marki z jego nazwiskiem, które stawia na jakość. Ale być może tak jak S.Jobs na globalnym rynku tak i A.Blikle na niewielkiej części rynku w trzeciej prowincji europejskiej ma do ogłoszenia pewne uniwersalne prawdy warte uwagi. Ot, choćby to, że w Polsce pracownicy w dalszym ciągu potrzebują zauważenia przez pracodawców swojej godności ( to dosyć stara teza, prof. M.Środy z jej pracy habilitacyjnej o przyczynach narodzin „Solidarności”) . Bo dziś, kiedy nabywcy stali się skłonni płacić nie za produkty, lecz za stworzony działaniami marketingowymi wizerunek, trzeba to odwołanie do hierarchii potrzeb Maslowa czytać na nowo. Ale nie tak jak sugeruje A.Blikle, kiedy przytacza przykłady jak to ludzie wspaniale pracować potrafią bez wynagrodzenia. W Polsce sa najniższe płace w UE i te 60% w stosunku do Niemiec to bujda.. Dziś mamy już czasy rządów nowej elity, która doszła do władzy pod hasłami wyrównania krzywd prawdziwym Polakom po okresie ich uciemiężenia pod batem globalnego neoliberalizmu. Może, więc za tego pontyfikatu uda się stworzyć model rozwoju gospodarczego Polski oparty- jak chce tego A.Blikle_- na kreatywności nie zagranicznych pracodawców typu Biedronka, tylko kreatywności rodzinnych i polskich firm? Najciekawsza część wywiadu m.zd. dotyczy poglądów nt. gospodarki i tu A.Blikle przedstawia się bardziej, jako oświecony kapitalista, ekspert fundacji A.Smiths’a. Jeśli więc nie można mieć jednocześnie ciastka i go zjeść, to w takim razie ja chciałbym mieć dwa! I dlatego zamiast tracić czas na recenzowanie różnych niszowych asocjacji A. Blikle może warto zadać takie generalne pytanie, jakie nie padło, a na które A. Blikle mógłby (gdyby chciał?) udzielić kompetentnej odpowiedzi ? Choćby z tego powodu, że kiedyś zamiast wpadać w pułapki dzisiejszego moralizowania dużo chętniej wypowiadał się w sprawach konkretnych i istotnych dla całej gospodarki. Otóż, minęło już 10 lat jak powstał przygotowany przez IPSOS na zlecenie Banku Światowego raport „ Bariery administracyjne związane z podejmowaniem i prowadzeniem działalności gospodarczej w Polsce — ocena” W raporcie tym czytamy m.in.: "Do podstawowych barier działalności gospodarczej należą w Polsce: wysokość obciążeń podatkowych, niepewność związana z zasadami polityki gospodarczej rządu, niestabilność sytuacji ekonomicznej i wysokość oprocentowania kredytów. Za nimi sytuują się takie czynniki, jak: przestępczość, złodziejstwo, brak porządku, korupcja administracji i konflikt interesu z przedstawicielami administracji. Zbliżone pozycje zajmują: praktyki monopolistyczne i dostępność informacji o regulacjach prawnych. Mniej więcej na półmetku A.Blikle twierdził, że nic się nie zmieniło. A teraz? Pytanie, zatem brzmi:, Co się przez tą mijająca dekadę zmieniło się coś na lepsze a może jeszcze doszło coś na gorsze i jakie szanse i zagrożenia związane są z przyszłością? Odpowiedz na te pytania w zupełności mogłaby wypełnić cz.2 wywiadu. Może notatki z taqkiego wykładu posłużyłyby na nową książkę albo program pełnomocnika rządu ds. przedsiębiorczości i rozwoju firm rodzinnych? Więcej...