John Gray, dawniej wyznawca idei libertariańskich Friedricha von Hayeka, i członek thatcherystowskich think-tanków, obecnie krytyk wolnego rynku (tzn. nie całego kapitalizmu, ale nieskrępowanego globalnego, rzekomo samoregulującego się rynku), napisał książkę, w której postuluje przywrócenie nadzoru państw nad rynkiem, oraz reinterpretuje historię, uznając wolny rynek nie za efekt naturalnej ewolucji ustrojowej, lecz za eksperyment XIX-wiecznych brytyjskich ekonomistów, zakończony zresztą niepowodzeniem, a mimo to powtórzonym przez Thatcher i Reagana. Gray, uważa, że globalne społeczeństwo wolnorynkowe, sterowane jakąś „niewidzialną ręką”, jest taką samą utopią jak globalny komunizm oparty na centralnym planowaniu. Krytykuje on oświeceniowy optymizm i uniwersalizm zdogmatyzowany przez Amerykanów, którym się wydaje, że każde społeczeństwo powinno działać jak USA, i założenie, że w istocie świat zmierza w tym kierunku. W przedmowie Gray pisze:

„…Jeśli jedną z oznak utopistycznej natury globalnego wolnego rynku były nierealistyczne założenia dotyczące ludzkiej wiedzy, inną było ignorowanie władzy i konfliktu. Rynki to nie maszyny, które raz wprawione w ruch działają po wieki. Są instytucjami, które przejawiają wszystkie wady swoich twórców i konflikty pomiędzy nimi. Nie tylko są podatne na cykle koniunkturalne, lecz odzwierciedlają sprzeczne cele i wartości ludzi, którzy ich używają. Zaś ponad wszystko systemy rynkowe są nie bardziej trwałe niż władza, na której się opierają. Skłonność do wymiany dóbr i usług – czy, jak nazwał to Adam Smith, do wymiany i handlu – wydaje się niemal powszechna. Wymiana rynkowa istnieje zarówno w obozach koncentracyjnych, jak i w centrach handlowych. Jednak wysoko rozwinięte instytucje rynkowe istnieją jedynie wtedy, kiedy chronione są prawa własności, a kontrakty są dotrzymywane, a to zapewnić może jedynie państwo. Kiedy upadają rządy i państwa, to samo dzieje się z systemami rynkowymi, które były przez nie nadzorowane i podtrzymywane…”

Gray Fałszywy świt

Książka Graya (I wydanie 1998,  polskie wydanie: „Wektory” Wrocław 2014, na bazie tego z 2009 roku)  jest cenną krytyką dogmatyzmu wolnego rynku, niestety nieco zbyt często zaciera on granicę między liberalizmem, a amerykańskim dogmatem wolnego rynku i państwa-minimum, choć jest świadom, że chodzi o dwie różne rzeczy. Fałszywe wrażenie potępienia oświecenia w całości przez Graya najprawdopodobniej nakazały dodać do książki kabotyńskie posłowie ultrakonserwatysty chrześcijańskiego Damiana Leszczyńskiego, cytującego swych fundamentalistycznych kolegów z USA np. Pata Buchanana, i krytykującego Graya za resztki „oświeceniowych przesądów”. Leszczyński jednak poza „módlmy się” i krytyką wielokulturowości (zapożyczonej od rasisty Buchanana, który uważa, że już sam amerykański tygiel jest problemem, podczas gdy Gray uważa raczej, że tygiel jest problematyczny tylko jeśli kasuje się państwo do stopnia państwa-minimum) nie ma nic do zaproponowania, podczas gdy Gray ma rację pisząc, o potrzebie uzgodnienia miedzy państwami, ze istnieją różne modele kapitalizmu, tak jak istnieją różne kultury, i takie uzgodnienie absolutnie nie unieważnia oświecenia, a jedynie jedną z jego radykalnych wersji.

Według Graya kryzys Azjatycki 1997 roku, oraz niespłacenie długów przez Jelcynowską Rosję, i uczynienie USA funduszem hedgingowym oraz kryzys 2007 roku, spowodowały demontaż globalnego wolnego rynku, choć wiara, że samoregulujący globalny wolny rynek, nadal się utrzymuje, zwłaszcza w USA, gdzie wydaje się być wpisana w American Creed (mimo iż np. Obama w 2009 roku rozpoczął już protekcjonistyczną kampanię: „zatrudniaj i kupuj u Amerykanów”, nawiązującą do tradycji Soot-Hawley act (1930)). Zauważa Gray, że podczas gdy Smith i Mill, oraz Keynes nie uznawali, liberalizmu (w tym też doktryny wolnego handlu) za naukę przyrodniczą, Hayek, Chicago Boys i libertarianie podnieśli ją go do rangi dogmatu (s. 9). To cenna obserwacja różnicy między zwykłym liberalizmem, a neoliberalizmem czyli wolnorynkowym dogmatem. Jego upadek, uważa Gray za przyczynę rozwoju antyoświeceniowych idei; fundamentalizmów religijnych i ekologizmu.

Według Graya wolnorynkowi ekonomiści brytyjscy jak Cobden w połowie XIX wieku próbowali uniezależnić gospodarkę od wymagań społecznych i uczynić ją globalną grą opartą wyłącznie na popycie i podaży, w jaką nikt by nie ingerował (s. 22). Stąd stygmatyzująca ubóstwo Poor Law  Act z 1834 roku i zniesienie ustaw zbożowych (Corn Laws) w 1846 roku. Adam Smith uznawał, że człowiek jest racjonalnym indywidualnym bytem (idea Graya, że może tak jest ale tylko na Zachodzie, jest dziwna), zaś w XIX-wiecznej Anglii uznano, że gospodarka jest niezależną od społeczeństwa maszyną (s.  33). Hobhouse, Hobson, Bosanquet, Green i Keynes już przed II wojną głosili, że tak nie jest, ale posłuchano ich dopiero po wojnie.

Leseferyzm zaatakował UK ponownie w 1976 gdy MFW starł się z brytyjskim korporatyzmem, i nieco później w postaci thatcheryzmu (choć pierwsze liberalne tendencje do likwidowania korporatyzmu widać już zdaniem Graya u Jamesa Callaghana). Centralizm i stłamszenie związków zawodowych (za radą Johna Hoskynsa) pozbawiły państwo kontroli nad gospodarką, a rodzinę uczyniła nieopłacalną instytucją (zaś bandytyzm – opłacalny), choć to niezależne bytowo i – w efekcie – umysłowo rodziny (middle class), są fundamentem liberalizmu. Tak wolny rynek niszczy liberalną kulturę i instytucje, za Reagana  w USA było, zdaniem Graya, jeszcze gorzej. Thatcherystowskie zasiłki z 1996 dawały kierownikom firm dostęp do niemal niewolniczej siły roboczej (musieli co jakiś czas najmować się do pracy by dostać zasiłek – s. 45). Szkoda, że Gray nie bije się choć trochę w piersi, bo sam był przecież thatcherystą. Bliskie jednak mi jest jego spostrzeżenie, że dogmat globalnego wolnego rynku, który najlepiej sam się reguluje, nie jest ani prawicowy, ani lewicowy, lecz jest dogmatem co bardziej radykalnych ideologów oświecenia. W 1993 roku, kiedy UK została zmuszona do wystąpienia z Europejskiego Systemu Walutowego, thatcheryzm stracił poparcie społeczne (s. 48). Mobilność zawodowa i indywidualizm na modłę amerykańską, jaką postulował ten pseudokonserwatywny kierunek, nie zostały zaakceptowane przez Brytyjczyków, którzy wybrali III drogę Blaira. Gray uważa, że prawica dzisiaj niszczy rodziny dogmatycznym przywiązaniem do wolnego rynku, choć deklarują społeczny konserwatyzm w czym zaczynają przypominać schizofreników. Niekontrolowany wolny rynek niszczy przeszłość i premiuje utopię.