Protesty przeciwko stosowaniu szczepionek, do wytworzenia których posłużono się liniami komórkowymi abortowanych płodów, zgłaszano wcześniej w odniesieniu do przymusowych szczepień dzieci. Obecnie protesty te dotyczą głównie szczepionek przeciw COVID-19. Na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia znajdujemy na przykład informację, że w dniach 21-26 maja 2020 r. do Ministerstwa wpłynęło ponad 600 jednobrzmiących petycji indywidualnych w tej sprawie. Niedawno grupa osób odwołujących się do nauczania Kościoła katolickiego sformułowała projekt petycji skierowanej do Prezydenta RP, Premiera Rządu RP oraz do ministra zdrowia i ministra sprawiedliwości. Nie została ona jeszcze wystosowana, zbierane są podpisy, nawet nie jest pewne, czy ostatecznie zostanie przesłana, a jeśli tak, to jaka będzie jej ostateczna redakcja. Jednak treść projektu skłania do poczynienia paru zasadniczych uwag i wskazania na możliwe konsekwencje.

Jest to, jak piszą autorzy, „apel o zapewnienie mieszkańcom Rzeczpospolitej Polskiej dostępu do szczepionek, w tym przeciwko COVID-19, do wytwarzania których na żadnym etapie nie był i nie będzie wykorzystywany materiał biologiczny pochodzący z ciał dzieci uśmierconych w wyniku aborcji lub powoływanych do istnienia i uśmiercanych pozaustrojowo”. Autorzy uzasadniają swoje wystąpienie względami moralnymi, mianowicie wskazują, że w sytuacji zagrożenia wiele osób przyjęło taką szczepionkę mimo sprzeciwu sumienia, a jest oczywiste, że nie powinni być stawiani w takiej sytuacji. Dlatego autorzy petycji oświadczają: „Oczekujemy podjęcia działań, które przeprowadzą nas, także w palącej dziś kwestii szczepionek, z niewoli cywilizacji śmierci do wolności i pokoju cywilizacji życia”.

Z moralnego punktu widzenia sprawa jest jednoznaczna. W pewnych krajach, w których aborcja jest prawnie dopuszczalna, wykorzystuje się medycznie tkanki abortowanych płodów w celach medycznych, zarówno dla do badań laboratoryjnych, jak i dla komponowania różnego rodzaju medykamentów, w tym szczepionek. W tej sytuacji ci, którzy aborcję uznają bezwzględnie za akt niemoralny, powinni nie korzystać z jakichkolwiek produktów medycznych tworzonych z wykorzystaniem linii komórkowych abortowanych płodów. Takie stanowisko zajmują niewątpliwie autorzy petycji, ale chodzi im o coś więcej.  Jeśli bowiem apelują oni o podjęcie stosownych działań, to należy zastanowić się, jakie mogą to być działania podejmowane na szczeblu rządowym. Nie chodzi przecież o to, aby rząd czy minister zdrowia zalecali powstrzymywanie się od korzystania z konkretnych medykamentów z racji zastrzeżeń moralnych – takiego głosu można oczekiwać od przedstawicieli Kościoła, różnych związków wyznaniowych, jak też od organizacji pozarządowych opierających się na etyce bezwzględnie zabraniającej dokonywania aborcji. Rząd mógłby natomiast, kierując się zasadami moralnymi, nie sprowadzać do kraju tego rodzaju medykamentów oraz zakazać ich obrotu.

Należy więc uznać, że petycja ta nie dotyczy w swej istocie moralnego problemu przyjmowania szczepionek tworzonych z wykorzystaniem substancji pochodzących z abortowanych płodów, lecz ideologicznego problemu stanowienia prawa. Jej autorzy faktycznie domagają się, aby rząd zakazał sprowadzania takich produktów do kraju, co w istocie byłoby tworzeniem zakazów prawnych na podstawie oceny moralnej dokonywanej przez rząd (jeśli sprawa regulowana byłaby w drodze rozporządzeń) lub przez większość parlamentarną (jeśli regulacja byłaby ustawowa). Zwróćmy uwagę na dwa niebezpieczne aspekty ujawniające się w tym momencie.

Po pierwsze, rząd, który jest przecież jedynie organem wykonawczym i powinien działać w ramach ograniczonych kompetencji, kierując się względami politycznymi, społecznymi i ekonomicznymi, miałby oto działać kierując się nakazami sumienia. Powstaje pytanie, względami czyjego sumienia miałby się kierować, skoro przecież obywatele każdego kraju różną mają wrażliwość moralną i różnie słyszą głos sumienia. Oczywiście kierowałby się własnym „sumieniem”. Należy tu użyć cudzysłowu, ponieważ sumienie może mieć jednostka, nie zaś organ kolegialny. A gdy po wyborach zmieni się konfiguracja polityczna i powstanie rząd kierujący się innym rodzajem „sumienia”, czyli (użyjmy właściwego słowa) inną ideologią? Autorzy petycji o tym nie pomyśleli – motywowani własną ideologią, nie zastanowili się nad możliwymi konsekwencjami.

Po drugie, autorzy petycji wyraźnie zmierzają do wprowadzenia zasady przekładania wszelkich norm moralnych na normy prawne. W islamie zasada taka nosi nazwę szariatu. Tak rozumiane prawo ma regulować całe życie obywateli, zarówno osobiste, jak społeczne, nie uznaje rozdziału sfery życia religijnego od sfery życia świeckiego; nie ma więc podziału na prawo świeckie i prawo religijne, nie ma rozdziału religii od państwa. W naszej cywilizacji – a więc w cywilizacji nadal jeszcze chrześcijańskiej! – zasada autonomii władzy świeckiej (państwowej) i władzy duchowej (religijnej) stanowi jeden z jej fundamentów. To dlatego jedne z norm Dekalogu (na przykład „nie zabijaj”, „nie kradnij”, „nie czyń fałszywego świadectwa”) mają przełożenie na normy kodeksu karnego, inne zaś (na przykład „nie cudzołóż”, „nie będziesz wzywał imienia Boga nadaremno”, „pamiętaj, abyś dzień święty święcił”) pozostawione są wolnemu sumieniu jednostki. W ciągłej rywalizacji tych dwu władz, w usiłowaniach jednej, by podporządkować sobie drugą, wytworzył się stan względnej równowagi, zapewniający przestrzeń osobistej wolności – władze kontrolowały się nawzajem, a obywatel skrzywdzony przez jedną, mógł szukać pomocy u drugiej; gdy jest tylko jedna władza, obywatel pozostaje wobec niej bezradny. Tego rozdziału nie uznaje szariat. Autorzy petycji postulując faktycznie tworzenie prawa drogą nadawania normom moralnym mocy prawa stanowionego, w tym kierunku zmierzają. A przecież jeśli obecny rząd wprowadzi „prawo boże”, to rząd następny tę zasadę szariatu może ochoczo utrzymać, ale nadając całkiem odmienny sens słowu „boże”. Autorzy petycji nie pomyśleli o tym, albowiem każda ideologia ogranicza myślenie i zdolność przewidywania.

Niewątpliwie autorzy petycji działają w przekonaniu o słuszności swej postawy i w zgodzie ze swym sumieniem. Dlatego warto przytoczyć słowa Pascala: „Nigdy człowiek nie czyni złego tak wytrwale i tak ochoczo, jak kiedy je czyni z sumienia” („Myśli” nr 794). Niewątpliwie autorzy petycji mają dobre intencje. Ale chyba wiemy, czym jest wybrukowany przedsionek piekła? To dlatego Pascal uznał, że podstawą moralności jest dobre myślenie: „Cała nasza godność spoczywa w myśli. Silmy się tedy dobrze myśleć: oto zasada moralna” (nr 264).