Społeczeństwo zawsze było (po)dzielone. Obecnie mamy tego koleją odsłonę. Oto zostaliśmy podzieleni na 4 grupy uprawnionych do szczepień:

0 – osoby najbardziej narażone na zakażenie, m.in. diagności laboratoryjni, farmaceuci, psycholodzy kliniczni i inni, pracownicy techniczni i administracyjni podmiotów leczniczych, centrów diagnostycznych, transportu medycznego, a także nauczyciele akademiccy uczelni i studenci kierunków medycznych;

I – osoby starsze, nauczyciele, służby mundurowe, pensjonariuszy Domów Pomocy Społecznej i Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, pielęgnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc stacjonarnego pobytu, osoby powyżej 60. roku życia w kolejności od najstarszych, służby mundurowe (Żołnierze Wojska Polskiego, Wojsk Obrony Terytorialnej, funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Straży Gminnej i Miejskiej, Straży Pożarnej, pracownicy TOPR i GOPR, którzy biorą udział w działaniach przeciwpandemicznych oraz odpowiadają za bezpieczeństwo narodowe), nauczycieli;

II – osoby poniżej 60 r.ż. z chorobami przewlekłymi;
III – powszechne szczepienia pozostałej populacji dorosłej.

Ledwie kilka dni od rozpoczęcia szczepień przekonaliśmy się, że dla uprzywilejowanych inaczej spoza grupy 0 istnieje ścieżka alternatywna, poza tą oficjalną. Jak w PRL. Proszę sobie przypomnieć o systemie kartek na żywność, co jednak nie przeszkadzało, aby spod lady dla „swoich” znalazł się cukier lub mięso. Polacy to zaradni naród, zawsze coś załatwią. Przyznajmy, że nierzadko jesteśmy dumni z określenia „ten to potrafi załatwić”.

Uważam, że Krystyna Janda zagrała swoją życiową rolę. Przyczyniła się do ujawnienia oburzenia opinii publicznej i odczucia masowego potępienia. To na pierwszym planie. Na drugi plan, wierzę, że dostrzegą to czujni widzowie, wychodzi nieudolność rządu.

No, ale jak to inaczej zorganizować, przecież rząd jest od tego, aby zadbać o zdrowie publiczne i koordynację szczepień – powiedzą moi recenzenci – łatwo krytykować, trudniej zaproponować coś konstruktywnego.

Postaram się odpowiedzieć tym, którzy ślepo zapatrzeni są w wiodącą rolę rządu. Uważam, że rząd nie powinien zamykać gospodarki, określać, kiedy możemy wejść do parku lub lasu, zamawiać respiratorów od handlarzy uzbrojeniem, uchwalać kilku tarcz antykryzysowych i zwiększać zadłużenia państwa w tym celu, a obecnie organizować szczepienia szczepionkami, za które producenci nie biorą odpowiedzialności.

Rząd nie musi się wszystkim zajmować. A gdy rząd bierze się za coś, to zwykle to spartoli.

Ja po prostu nie chcę, aby rząd nas leczył.

Trzymam kciuki, aby rząd do końca się skompromitował. Mówi się, że kryzys sprzyja podejmowaniu odkładanych decyzji. Może po kryzysie wywołanym epidemią koronawirusa społeczeństwo weźmie leczenie w swoje ręce.