Redakcja: Kim był Leonid Hurwicz i za co otrzymał on Nagrodę Nobla z ekonomii w 2007 roku?

Prof. Tomasz Szapiro: Hurwicz jest postacią szczególną z bardzo wielu powodów. Urodził się 31 sierpnia 1917 r. i prawie 91 lat później, 24 czerwca 2008 r. zmarł. Przyszedł na świat w Moskwie, a na przełomie grudnia 1919 i stycznia 1920 r. jego rodzice przywieźli 14-miesięcznego syna do Polski w związku z zagrażającą rodzinie zsyłką na Sybir. Hurwicz był od tej pory przez długi czas znany Warszawie jako syn Abrahama Hurwicza. Jego ojciec był prawnikiem, który zrobił doktorat na Sorbonie oraz tzw. socjalistycznym demokratą, częstokroć nieodpłatnie broniącym ludzi, którzy mieli problemy. Z tego też powodu uchodził w stolicy za osobę bardzo dobrze znaną. Leonid Hurwicz, zwany przez rówieśników „Lolkiem”, był zaś przede wszystkim synem starego Hurwicza. „Lolek” ukończył gimnazjum Spójnia, o którym opowiadał mi taką historię, że kiedyś na szkolnym apelu, występując w przedstawieniu spadł z estrady, co zostało nawet uwiecznione w gazecie. Szukaliśmy potem tej gazety, choć bezskutecznie i tak mniej więcej zaczęła się nasza znajomość.

Hurwicz poszedł na Uniwersytet Warszawski, gdzie uzyskał magisterium z prawa cywilnego i kanonicznego. Uniwersytet oferował wówczas również dyplomy Sorbony i przyszły Noblista otrzymał także dyplom z języka francuskiego, a później jeszcze drugi, kiedy pojechał do Francji. W tamtym czasie można był podejmować równolegle wiele kierunków, studiował więc także fizykę u prof. Stefana Pieńkowskiego, wybitnego naukowca sprawującego również funkcję rektora Uniwersytetu Warszawskiego, m. in. w bardzo trudnym okresie wojennym. Co ciekawe Hurwicz, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, nie posiadał stopnia naukowego z tej dziedziny. Ukończył prawo i następnie dwukrotnie zaczynał doktorat, ale za każdym razem historia pokrzyżowała mu te drogi.

W obliczu zagrożenia nadchodzącą wojną wyjechał z Polski do Anglii, gdzie rozpoczął pierwszy doktorat w London School of Economics. Studiował bardzo pracowicie, o czym świadczą zapisy z wielu wykładów, w których brał udział, ale z racji tego, że kończyła mu się wiza przy wielkich trudnościach wylądował ostatecznie w USA na Uniwersytecie w Chicago. Co istotne, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i później w Chicago, przy różnych fascynujących perypetiach, Hurwicz żył w czasie nieustającej debaty dotyczącej porównywania systemów gospodarczych. Wyzwaniem był wtedy fakt, że Rosja sowiecka wygenerowała nowy system, który lansowano jako pełen wielkich osiągnięć. To zagadnienie zbudowało w gruncie rzeczy centralny sukces Hurwicza. Był to bardzo gorący temat, wymagający rewizji podstawowych pojęć ekonomicznych, które jako jedyny funkcjonujący system uznawały do tej pory w zasadzie wyłącznie gospodarkę kapitalistyczną.

W 1951 r. Hurwicz został zatrudniony na Uniwersytecie w Minnesocie, gdzie był pracownikiem naukowym przez ponad 50 lat. Tam miałem okazję często się z nim spotykać i prowadzić rozmowy o ekonomii, w czasie których tłumaczył mi, na czym polega „mechanism design theory”, czyli projektowanie mechanizmów gospodarczych. Przy okazji troszczył się też niezwykle o wszystkich przyjezdnych Polaków. Pamiętam na przykład jak zabrał mnie na spotkanie, na którym był też Kenneth Arrow, kiedy to udało mi się trzęsącymi rękoma sfotografować na jednym zdjęciu dwóch laureatów Nobla. Hurwicz jeszcze wtedy nie miał na swoim koncie tej nagrody, ale dziś wiemy, że był w swoim czasie najstarszym, a Arrow najmłodszym jej laureatem.

W tym czasie Polska jako transformujący się system stanowiła szczególnie interesujący przedmiot rozmów i zapytań. Hurwicz odnowił wtedy swoje kontakty z krajem i stał się tu osobą rozpoznawalną oraz bardzo pomocną. Miał niespożyte siły, funkcjonował jako wykładowca, doradca, rozmówca i dyskutant. Przyjeżdżał często na konferencje i jak tylko umiał starał się pomagać. Mnie pomogło akurat to, że pisał mi recenzję do profesury.

W tym miejscu powstaje pytanie o to, co on właściwie zrobił i jak ten życiorys doprowadził do jego głównego osiągnięcia? Jak to się stało, że człowiek, który nie posiadał formalnego wykształcenia z ekonomii i pewnie nie mógłby dziś dostać w Polsce habilitacji otrzymał Nagrodę Nobla? Jak doszło do tego, że ekonomista rozpoznawany głównie jako ekonometryk nie miał w zasadzie zajęć z matematyki? Otóż myślę, że stało się tak dlatego, że w tych dyskusjach Hurwicz dotknął niezmiernie ważnego problemu i był w stanie opanować narzędzie pojęciowe, które pozwoliło ubrać ten problem we wzory matematyczne, wykorzystując dodatkowo siłę matematycznego rozumowania. Od początku interesowało go to, na ile dane empiryczne mogą być przetwarzane w modelach matematycznych z pożytkiem dla ekonomii. Ekonomię widział zaś jako system, który służy ludziom.

Hurwicz postrzegał system gospodarczy jako grę, tzn. takie miejsce, gdzie podejmowane są działania i decyzje podmiotów w gospodarce, w zależności od których w wyniku pewnej współzależności powstaje efekt zgodny z ich zamierzeniami, niezgodny lub zgodny częściowo. Teoria gier dostarczała pojęcia równowagi, a ekonomia pojęcia efektywności. Pozwalały one sprawdzać, do czego przy danych założeniach może dojść i jak może ten stan równowagi wyglądać bez samego śledzenia przebiegu procesu. Innymi podstawowymi pojęciami, jakie się tu pojawiały były także funkcja wypłaty i funkcja reakcji, czyli opis tego, jak podmioty w gospodarce reagowały na swoje decyzje.

Za wieloma innymi ekonomistami Hurwicz doceniał pojęcie komunikacji oraz w szczególności informacji, którą nazywał informacją prywatną. Informacja, jaką gracze otrzymywali była uwidoczniona w tym, co mówili, tzn., jakie stanowiska przyjmowali i jakie działania podejmowali. Nie oznaczało to jednak, że muszą to być informacje najbardziej dla nich optymalne. Mogli mieć również pokusę, aby przedstawiać informacje fałszywe, aby w ostatecznym rachunku uzyskiwać większe korzyści. Hurwicz potrzebował mechanizmu, który pozwalałby porównywać systemy gospodarcze i jednocześnie eliminować takie zachowania.

Oglądaj całość