Redakcja: Dlaczego spośród wszystkich ekosystemów mokradła ucierpiały przez człowieka najbardziej?

Dr hab. Wiktor Kotowski: One ucierpiały rzeczywiście nieporównywalnie bardziej niż inne ekosystemy głównie dlatego, że były nam potrzebne. My jako cywilizacja jesteśmy uzależnieni od mokradeł niemal od samego początku naszego istnienia. Wszystkie cywilizacje osiadłe powstawały nad rzekami i jeziorami, a kiedy osiedlaliśmy się nad kolejnymi mokradłami zaczynaliśmy je przekształcać, czerpiąc korzyści z tego, że kiedyś istniała tam rzeka. Dzięki wylewom Nilu kierowanym na obszary nadrzeczne utworzono pierwsze ogromne uprawy roli. To samo miało miejsce również w Mezopotamii i towarzyszyło ekspansji człowieka na cały świat. Właściwie wszystkie duże osady ludzkie, tak jak w tej chwili miasta, znajdowały się nad rzekami, a wiele z nich korzystało również z zaplecza innych mokradeł. Osuszając torfowiska zyskiwaliśmy choćby żyzne tereny rolnicze.

Poza dostarczaniem wody i pożywienia rzeki dawały także możliwość transportu i łączności, dzięki czemu można było kontrolować znacznie większe tereny, poruszając się rzeką. Rewolucja rolnicza spowodowała, że z terenów mokradłowych korzystano na wielką skalę. Wylesienia wielkoskalowe i osuszanie tych terenów w celu przekształcania ich na rolnictwo miało miejsce już w średniowieczu. Później nastąpiła zaś rewolucja przemysłowa, gdzie dostaliśmy do dyspozycji maszyny, żeby ten krajobraz przekształcać w jeszcze większym stopniu, a więc doszły do tego regulacje rzek w celu intensyfikacji funkcji transportowej.

To wszystko odbywało się kosztem tych funkcji mokradeł, od których byliśmy tak naprawdę uzależnieni. Osuszone torfowiska przestały retencjonować wodę i funkcjonować jako element jej lokalnego krążenia. Uregulowane rzeki odcięte od swoich terenów zalewowych i od bagien nadrzecznych nie oczyszczały już wody i zaczęły ją transportować znacznie szybciej w dół zlewni do morza. Spowodowały więc zmniejszenie znaczenia lokalnego, czyli lądowego obiegu wody, pozostawiając położone w górze zlewni tereny jako zależne od dużego cyklu wodnego, a więc od wody, która parując na innych odległych terenach dociera po dłuższym czasie nad lądy. Konsekwencją tego było między innymi zmniejszenie populacji roślin i zwierząt związanych z mokradłami.

Te procesy miały początkowo niezbyt znaczące konsekwencje lokalne, ale stopniowo wraz z rozwijaniem tego rodzaju działalności w kolejnych regionach właściwie wszędzie na świecie działo się to samo. Agregacja wpływu lokalnego zaczęła zagrażać funkcjonowaniu mokradeł i gatunkom z nim związanym w takiej skali, że mamy obecnie do czynienia z najbardziej zagrożonymi globalnie ekosystemami. Szacuje się, że ze wszystkich mokradeł około 90% zostało zmienionych przez człowieka. Najgorsze jest to, że chociaż zdajemy sobie sprawę, jak cenne są dla nas mokradła, to ten proces w dalszym ciągu postępuje. W tej chwili w Unii Europejskiej, według oceny tempa zmian powierzchni różnych rodzajów ekosystemów, torfowiska zanikają najszybciej, wskutek melioracji, rozwoju infrastruktury oraz innych procesów.

Jak odtwarzać mokradła? Czy w Polsce podejmowano ostatnio działania systemowe w tym celu?

Technicznie wiemy, co trzeba zrobić. Jeśli chodzi o mokradła wodne, jeziora i rzeki, to należy odtwarzać naturalność linii brzegowej. Oczywiście musimy przestać również je zanieczyszczać, ale w przypadku rzek najważniejsze jest, żeby przywrócić naturalność brzegów, a w miarę możliwości odtworzyć naturalność przepływu, aby odzyskały one tereny tarliskowe oraz zdolność samooczyszczania. Oddać im przestrzeń w dolinach i tereny bagienne, które filtrują wodę zanim spłynie ona do rzek. Jeśli chodzi o torfowiska, które były bagnami, ale zostały osuszone na potrzeby rolnictwa, należy zatkać rowy, które wykopaliśmy albo podwyższyć w nich poziom wody, żeby torf przestał rozkładać się w tak szybkim tempie. Wtedy te poziomy powinny znaleźć się na powierzchni gruntu, tak jak to miało miejsce na początku, kiedy jeszcze bagno było bagnem.

Oczywiście konsekwencje tego wszystkiego są takie, że my musimy nieco ustąpić pola i oddać przyrodzie tereny zabrane procesom naturalnym. To jest kosztowne, ponieważ wymaga zmiany paradygmatów. Nie chodzi tu absolutnie o większość obszarów rolniczych, a zaledwie kilka procent. Tylko w niektórych krajach rolnictwo jest prowadzone na byłych mokradłach i wymaga bardzo znaczących zmian, ale to się już dzieje. Indonezja, która osuszyła ogromne obszary torfowisk na potrzeby uprawy palm olejowych zarządziła niedawno największy na świecie projekt renaturyzacji osuszonych torfowisk. Są to miliony hektarów, ponieważ występują tam ogromne problemy z ich pożarami. Osuszony torf spala się nie tylko biologicznie, ale też fizycznie i zaczyna płonąć, kiedy jest pozbawiony wody.

Oglądaj całość