Redakcja: Jakie skutki gospodarcze protestów w Hongkongu możemy wyróżnić?

Karolina Załęgowska: Skutki gospodarcze mocno uderzają przede wszystkim w hongkoński biznes. Wiele tamtejszych rodzimych firm ma teraz problemy, ponieważ protestujący często udają się do galerii czy dzielnic handlowych, przez co przychody firm znacznie spadają. Po drugie zmniejszył się przypływ turystów z Chin kontynentalnych, którzy stanowili lwią część osób przyjeżdżających do Hongkongu i zostawiali też spore sumy pieniędzy w należących do Hongkończyków sklepach czy butikach. Jest to bardzo istotne, ponieważ przez zmniejszony ruch turystyczny cierpią hotele, a także linie lotnicze Cathay Pacific, które są flagowym przewoźnikiem Hongkongu.

Ogółem bardzo wiele hongkońskich firm odnosi przez te protesty głębokie straty. Co więcej ponoszą je również firmy międzynarodowe, które mają swoje oddziały w Hongkongu. Ponieważ praca w takiej sytuacji jest bardzo ciężko wielu szefów takich korporacji rozważa przeniesienie swoich oddziałów do Singapuru albo na wybrzeże Chin kontynentalnych.

Dlaczego interwencja wojskowa w Hongkongu byłaby niekorzystna gospodarczo dla Chin?

Interwencja militarna Chin w Hongkongu może być niekorzystna nie tylko gospodarczo, ale także wizerunkowo, a te dwa problemy są ze sobą ściśle powiązane. Chiny silnie starają się budować swój wizerunek jako partnera innych krajów i państwa, które postuluje pokojową współpracę. Interwencja militarna w Hongkongu tak naprawdę bardzo by temu wizerunkowi zaszkodziła. Chiny nie chcą już powtarzać tego, co wydarzyło się w 1989 r., na placu Tian’anmen. Rząd Komunistycznej Partii Chin rozumiejąc błąd tamtego pokolenia stara się podtrzymywać dialog.

Możemy mimo to zauważać, że chińskie wojska w pobliżu Hongkongu jednak stacjonują i oczywiście Hongkong jest dość dużym problemem dla bezpieczeństwa Chin, ale Chiny nie chcą zepsuć swojego wizerunku na świecie, ponieważ to, tak jak po roku 1989, oznaczałoby sankcje, utratę partnerów handlowych, rynku zbytu itd. Dlatego np. w listopadzie, prezydent Xi Jinping podczas spotkania z Carrie Lam apelował o pogłębienie dialogu między rządem a społeczeństwem oraz zwiększenie prób pokojowej deeskalacji konfliktu.

Czy protesty odniosły również skutek polityczny?

Jeśli chodzi o skutki polityczne, to na pełny ich obraz musimy jeszcze trochę poczekać, ale już teraz da się zauważyć, że w społeczeństwie hongkońskim znacząco wzrosła ilość osób, które popierają obóz prodemokratyczny. W ostatnich wyborach lokalnych, w poszczególnych dystryktach Hongkongu obóz ten miażdżąco wręcz wygrał z obozem propekińskim. Jest to pierwsza taka sytuacja od lat, kiedy jedna ze stron posiada tak ogromną przewagę. Społeczeństwo wyraziło tym samym swoją opinię na temat rządu i tego, czego chce, czyli w pełni demokratycznych wyborów i zachowania swojej autonomii.

Czy te protesty mają swoich konkretnych przywódców?

Przywództwo protestów w Hongkongu to bardzo ciekawa kwestia. Możemy zauważyć, że wyrośli tam młodzi aktywiści polityczni, tacy jak na przykład Joshua Wong, Edward Leung czy Jimmy Sham. Wszyscy oni biorą udział w manifestacjach oraz już od wielu lat angażują się w działania o charakterze prodemokratycznym. Jeśli chodzi o najważniejszą twarz tych protestów to zdecydowanie jest nią Joshua Wong, bardzo młody, ale zarazem doświadczony aktywista, który swoją działalność rozpoczął już w wieku 14 lat i był m. in. kluczową postacią rewolucji parasolek w 2014 r. Także Edward Leung, który został aresztowany za nielegalny udział w protestach cieszy się dość dużym wsparciem manifestującej części społeczeństwa.

Jak na ten konflikt zareagowały inne państwa?

Tutaj należy zwrócić uwagę przede wszystkim na reakcję Zachodu. 11 państw Unii Europejskiej podpisało wspólny komunikat, w którym zdecydowanie potępiły one wydarzenia w Hongkongu i zaapelowały o wycofanie ustawy ekstradycyjnej. Członkowie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii także wydali komunikat, w którym wyrazili obawy o przyszłość demokracji i wolności hongkońskiego społeczeństwa.

Ile było jak dotąd ofiar i jak wiele osób aresztowano?

Trudno jest dokładnie policzyć ilość ofiar, przytoczę jednak dane, że w listopadzie w trakcie jednego dnia osób, które zostały poszkodowane w wyniku protestów było 60. W samą 22 rocznicę przekazania Hongkongu ucierpiało też kilkunastu policjantów, tak więc ofiary są po obu stronach. Zdarzyło się kilka ofiar śmiertelnych, w tym jeden obywatel Hongkongu, który doznał zawału serca właśnie w wyniku stresu związanego z zamieszkami, a także jeden młody chłopak, który w ich trakcie stracił życie poprzez upadek z dużej wysokości. Była też kobieta, która została trafiona w oko gumową kulą przez policję.

Możemy sobie więc wyobrazić jak bardzo eskalował konflikt i jak brutalne są obie strony. Mowa bowiem nie tylko o ofiarach wśród demonstrujących, ale także o zwykłych obywatelach oraz oficerach policji. Jeszcze nie tak dawno internet obiegł chociażby film, w którym protestujący podpalili jednego z przeciwników ich postulatów.

Oglądaj całość