Redakcja: Z czego wynika fakt, że Polska jest krajem o jednym z najmniejszych zasobów wody w UE?

Prof. Zbigniew Karaczun: Przyczyn niskich zasobów wody w Polsce jest kilka. Przede wszystkim wynika to z naturalnych warunków meteorologicznych i klimatycznych. Dostawy wody z deszczem w Polsce wahają się od 500 mm do 1000 mm w skali roku, czyli są stosunkowo niewielkie. Ten problem pogłębia się jeszcze bardziej przez zmiany klimatu, prowadzące do innego rozkładu opadów w czasie. Coraz mniej mamy deszczów drobnych, spokojnych, z których woda miałaby szansę wniknąć w ziemię i uzupełnić zasoby gruntowe. Więcej pojawia się natomiast opadów bardzo dużych i gwałtownych, kiedy spaść może nawet 100 mm wody w ciągu doby, co jest opadem katastrofalnym, a w dodatku ta woda bardzo szybko odpływa z ekosystemu.

Z drugiej strony jest to nasza wina, ponieważ gospodarujemy wodą w sposób niewłaściwy. Nie szanujemy jej, nie zatrzymujemy w ekosystemie i pozwalamy bardzo szybko uciec ze środowiska; odpłynąć do rowów melioracyjnych, do rzek, a później do Bałtyku. Woda, która odpływa do Bałtyku jest zaś dla nas bezpowrotnie stracona.

Co to dla nas oznacza i czego możemy się obawiać?

Oznacza to tyle, że musimy tę wodę bardzo szanować i nie możemy jej tracić. W wielu regionach Polski, takich jak województwo łódzkie i wielkopolskie, ale także coraz bardziej lubuskie czy opolskie, staje się ona barierą rozwoju gospodarczego. Brak wody pod nowe inwestycje blokuje bowiem myślenie o długoterminowym rozwoju. Powinniśmy więc rozsądnie nią gospodarować, stwarzając system, który pozwoli na efektywne wykorzystanie oraz oszczędzanie wody. Ponadto należałoby również edukować, że to od naszych codziennych decyzji tak naprawdę zależy, ile będziemy jej mieli.

Jak możemy temu przeciwdziałać?

Zacząłbym może od kroku wstecz. Przede wszystkim musimy zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do głębokich zmian klimatu, które zmienią warunki funkcjonowania systemu przyrodniczego w Polsce. Powinniśmy postarać się osiągnąć cele przyjęte w trakcie konwencji klimatycznej w Paryżu w 2015 r. Powstrzymać wzrost średniej temperatury na poziomie poniżej 2, a najlepiej 1,5°C, ponieważ jest to jeszcze poziom, do którego możemy się dostosować, gwarantujący bezpieczne funkcjonowanie systemu wodnego w naszym kraju.  

Dodatkowo powinniśmy stworzyć wielki narodowy program retencjonowania wody i zatrzymywania jej w systemie przyrodniczym. Warto tu przypomnieć, co stało się w Polsce po II wojnie światowej, zwłaszcza w latach 40., 50. i 60., ale ten proces trwał nawet do lat 80. Prowadziliśmy wówczas osuszające działania melioracyjne na szeroką skalę. Osuszaliśmy mokradła, likwidowaliśmy stawy śródpolne, staraliśmy się osuszyć również bagna. Tak jak mówiłem wcześniej, chcieliśmy, żeby woda jak najszybciej odpływała do Bałtyku. Dzisiaj powinniśmy ten trend odwrócić. Wyzwaniem dla gospodarki wodnej w Polsce jest zatrzymywanie wody w systemie przyrodniczym jak najdłużej. Po to, żeby z jednej strony podnosić poziom wód gruntowych, tworzyć warunki wodne na danym terenie, ale również, żeby zostawiać wodę na potrzeby rolnictwa. Wydaje mi się, że sektor rolniczy, najsilniej narażony na skutki suszy, w najbliższych latach odczuje braki wody najbardziej.

W jaki sposób marnujemy w Polsce wodę?

Z jednej strony pozwalamy wodzie szybko odpływać do Bałtyku i nie zatrzymujemy jej w systemie przyrodniczym. Po drugie marnujemy ją również przez to, że nie staramy się edukować mieszkańców, jak i np. menedżerów zakładów przemysłowych, że efektywność gospodarowania wodą jest w Polsce priorytetem. Myślę że istnieje tu ogromne pole w zakresie wspierania podmiotów gospodarczych, które do swojego procesu wykorzystują wodę, aby robiły to w sposób efektywny i oszczędny, zamykając obiegi wody. Jest to również wyzwanie dla rolnictwa i działań okołorolniczych, ponieważ nie możemy sobie pozwolić na deszczowanie upraw za pomocą polewaczki, powodujące, że znaczna część wody zamiast do gruntu trafia do atmosfery, czyli po prostu paruje. Powinniśmy tworzyć w rolnictwie systemy oparte na nawodnieniu kropelkowym oraz najbardziej efektywnych sposobach wykorzystania wody przez rośliny.

Warto może również tworzyć nowe normy wykorzystania wody, zwłaszcza w nowym budownictwie. Wydaje się na przykład, że posługiwanie się wodą pitną do spłukiwania toalet nie jest najlepszym rozwiązaniem. Być może powinniśmy nauczyć się zatrzymywać tzw. wodę szarą i używać jej do takich celów, gdzie najwyższa jakość nie jest potrzebna, a wodę najczystszą, uzdatnioną, kierować wyłącznie do celów komunalnych i pitnych.

Co mogą robić zwykli ludzie, aby minimalizować marnowanie wody?

Tych sposobów jest bardzo wiele i myślę, że większość odbiorców będzie je znała. Chodzi tu na przykład o zastępowanie kąpieli prysznicem, stosowanie specjalnych słuchawek prysznicowych, które napowietrzają wodę czy zakręcanie wody z kranu w momencie, kiedy jej nie używamy. To również kwestia zastosowania domowych sposobów, takich jak np. wykorzystywanie wspomnianej wcześniej szarej wody do podlewania ogródka.

Oglądaj całość