Redakcja: Na czym polega ekonomiczna teoria bodźców w warunkach asymetrii informacji?

Dr Paweł Doligalski: Teoria bodźców w warunkach asymetrii informacji to teoria, za wkład w którą William Vickrey i James Mirrlees otrzymali w 1996 r. Nagrodę Nobla z ekonomii. Zjawisko to łatwo zrozumieć podając pewien prosty przykład. Załóżmy, że chcemy podpisać z drugą osobą kontrakt, czy po prostu umowę, ale ta osoba ma nad nami pewną przewagę informacyjną. Wie o czymś istotnym dla transakcji, o czym my nie wiemy albo jest w stanie wykonać pewną akcję, np. włożyć wysiłek, na którym nam zależy, a my nie jesteśmy w stanie tego skontrolować. Zarówno Mirrlees, jak i Vickrey zajmowali się tym, jak powinniśmy optymalnie efektywnie skonstruować kontrakt, żeby druga osoba podzieliła się z nami tą informacją, czyli odczuwała naturalne bodźce, żeby nam ją udostępnić lub też była zmotywowana do wykonania optymalnego wysiłku.

Co o funkcjonowaniu aukcji pisał w swoich pracach William Vickrey?

Aukcja to właśnie idealny przykład, aby zobrazować teorię bodźców w warunkach asymetrii informacji. Mamy w niej do czynienia z sytuacją, w której chcemy sprzedać jakiś przedmiot, np. obraz, którego pozyskaniem zainteresowane jest pewne grono potencjalnych kupców. Każdy z nich uznaje swoją prywatną waluację obrazu, co oznacza, że każdy zna maksymalną cenę, którą byłby w stanie za niego zapłacić, ale my jako sprzedawca nie wiemy, ile ona wynosi. Chcielibyśmy więc zaprojektować aukcję w taki sposób, aby zmaksymalizować zyski, ale też, aby kupujący podzielili się z nami prawdziwą informacją o tym, ile byliby w stanie zapłacić za obraz.

Najprostszą aukcją, jaką możemy sobie wyobrazić jest aukcja pierwszej ceny. Polega ona na tym, że prosimy wszystkich kupców, aby potajemnie napisali na kartce swoją waluację, czyli ile chcieliby zapłacić za obraz. Następnie wkładają oni tę kartkę do koperty, przekazują ją nam, a my po otwarciu kopert wybieramy ofertę z najwyższą ceną i po tej cenie sprzedajemy obraz kupcowi, który ją złożył. Z tą aukcją jest pewien problem, ponieważ w naturalny sposób żaden z kupujących nie odczuwa bodźców do prawdomównego podzielenia się swoją waluacją obrazu. Gdyby kupujący szczerze napisali, na ile naprawdę wyceniają obraz, wówczas nie mieliby szans osiągnięcia jakiegokolwiek zysku z tej transakcji, gdyż albo tego obrazu by nie wygrali, albo wygrywając go płaciliby dokładnie tyle, ile maksymalnie są skłonni zapłacić. Optymalną z punktu widzenia kupców strategią w tym przypadku jest zatem napisanie ceny odrobinę niższej niż prywatna waluacja, co oznacza, że kupcy nie mają interesu ani konieczności prawdomównego ujawnienia informacji.

Vickrey zaproponował podobną, ale odrobinę inną aukcję, która daje kupcom bardzo jasne bodźce do podzielenia się informacją i do bycia prawdomównymi. Jest to tak zwana aukcja drugiej ceny zwana także aukcją Vickreya. W tym przypadku kupcy zapisują na kartkach i chowają do kopert swoje oferty cen, po czym oddają je do sprzedawcy, a ten otwiera koperty i sprawdza, jakie były waluacje. Obraz ostatecznie wędruje do osoby z najwyższą ofertą ceny, ale ta osoba płaci nie swoją cenę, tylko drugą z kolei najwyższą cenę, która została zaoferowana. Jeżeli mielibyśmy do czynienia np. z trzema kupcami, spośród których pierwszy zaoferował 1000 zł, drugi 900 zł, a trzeci 700 zł, to wówczas kupiec, który wygra, czyli kupiec numer 1, zapłaci 900 zł, a więc cenę zaoferowaną przez kupca nr 2. W takiej sytuacji jest jasne, że wszyscy kupcy posiadają bodźce, żeby prawdomównie ujawnić swoją waluację, gdyż ostatecznie ta waluacja nie będzie miała wpływu na to, Ile zapłacą za obraz jeżeli wygrają aukcję.

To jest właśnie bardzo interesujący przykład, który pokazuje, jak odrobinę bardziej skomplikowany mechanizm, w tym przypadku aukcja drugiej ceny, pozwala nam na uproszczenie procesu podejmowania decyzji dla kupujących. Nie muszą oni w tym momencie zastanawiać się, czy waluacje innych kupców będą wysokie, czy niskie. W przypadku aukcji pierwszej ceny jeżeli będą bardzo niskie, to wówczas mi też opłaca się złożyć ofertę, która będzie niska, ponieważ tak czy inaczej wygram, a zapłacę mniej. W przypadku aukcji drugiej ceny niezależnie od tego, co myślimy o waluacjach pozostałych kupców zawsze opłaca nam się być prawdomównymi.

Aukcja drugiej ceny jest ciekawa, choć nie jest może najbardziej standardową i pierwszą, która przyjdzie nam do głowy, kiedy pomyślimy np. o sprzedaży obrazów. Najczęściej myślimy raczej o aukcji angielskiej, w której po kolei różne osoby zgłaszają swoje oferty ceny, a cena idzie do góry aż do momentu, kiedy nikt nie chce jej przebić. W pewnym sensie aukcja drugiej ceny jest nam natomiast dużo bliższa i bardziej powszechna, chociaż możemy nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Z aukcją drugiej ceny spotykamy się bowiem zawsze podczas serfowania w internecie. Kiedy wchodzimy na nową stronę internetową w tle odbywa się błyskawiczna aukcja drugiej ceny, która determinuje, jakie reklamy pojawią się właśnie na przeglądanej przez nas stronie.

Oglądaj całość