Redakcja: Jak wypada porównanie środków transportu pod względem szkodliwości dla środowiska?

Prof. Artur Badyda: Ocenę wpływu transportu na środowisko warto podzielić na dwie części, wpływ na klimat oraz na jakość powietrza. Zacznę może od procesów oddziaływania na zmiany klimatyczne, czyli od emisji gazów cieplarnianych. W Unii Europejskiej sektor transportu odpowiada za mniej więcej 25% udziałów całkowitej emisji dwutlenku węgla (CO2) na terenie krajów wspólnoty. Jeśli chodzi o oddziaływanie transportu na klimat, to zdecydowanie najsilniej zaznacza się tutaj rola transportu drogowego.

Mimo tego, co sądzi się czasem o transporcie lotniczym, uważanym za najbardziej emisyjny dla CO2, to właśnie transport drogowy ze względu na swoją intensywność (75% przewozów pasażerskich w UE) ma największy udział w emisji tego związku do atmosfery. Procentowy wpływ transportu drogowego na całkowitą emisję CO2 wynosi bowiem ponad 40%. Kiedy dodamy do tego jeszcze środki transportu ciężkiego na poziomie kilkunastu procent, to widać, że ten wkład transportu drogowego w ogólny bilans emisji CO2 jest zdecydowanie przeważający. Udział transportu lotniczego na terenie UE wynosi pod tym względem około 12-13% i podobnie sprawa wygląda w przypadku transportu morskiego. Wkład pozostałych środków transportu jest natomiast niewielki bądź marginalny.

Jeśli chodzi o typowe zanieczyszczenia emitowane do powietrza, to dominującą rolę sektora transportu notujemy także w przypadku emisji tlenków azotu. Udział wszystkich rodzajów transportu w emisji tego zanieczyszczenia dochodzi do prawie 60% ze wszystkich jego źródeł. Tutaj również dominujący okazuje się wkład transportu drogowego, który wynosi ponad 30% całości. Emisja z transportu lotniczego odgrywa istotną rolę, jednakże to nadal transport drogowy jawi się tym źródłem przeważającym.

W przypadku pozostałych rodzajów zanieczyszczeń, takich jak np. pył zawieszony czy lotne związki organiczne udział transportu jest zdecydowanie mniejszy, a w przypadków tlenków siarki wręcz marginalny. Zaznacza się w pewnym stopniu wkład transportu morskiego, bo kilkanaście procent emisji tlenków siarki pochodzi właśnie z tego źródła. Transport lotniczy w zasadzie nie ma tutaj żadnego znaczenia. Jeśli chodzi o pyły, to również pewną rolę odgrywa transport morski, w niewielkim stopniu drogowy, a pozostałe mają znikomy wpływ. Co do pyłów, to swój zdecydowany udział zaznaczają źródła komunalno-bytowe, czyli przede wszystkim spalanie paliw stałych. W emisji lotnych związków organicznych zauważa się pewne znaczenie środków transportu drogowego i lotniczego, jak również morskiego. Generalnie jest ono jednak stosunkowo niewielkie i zamyka się w kilku-kilkunastu procentach. Emisje tlenku węgla dotyczą głównie transportu drogowego i morskiego, choć tutaj również całkowity wpływ transportu na jego emisje wynosi 20%, a pozostałe z nich pochodzą już z innych sektorów.

Czy prawdą jest, że: „Międzykontynentalny lot w obie strony, to ponad 1 tona wyemitowanego CO2, czyli tyle co 1,5 miesiąca normalnego życia”?

Wspomniałem już, że jeśli chodzi o udział środków transportu w ogólnym bilansie emisji CO2, czy w ogóle gazów cieplarnianych do powietrza, to szczególną rolę, ze względu na intensywność wykorzystania, odgrywa transport drogowy. Transport lotniczy ma tutaj swój istotny udział na poziomie około 12-13%, ale to są dane dotyczące porównywania całych sektorów. W momencie, kiedy zaczynamy mówić o pojedynczych podróżach, okazuje się, że podróż samolotem produkuje znacznie więcej CO2 niż podróż samochodem. Lot transkontynentalny, np. z Warszawy do Nowego Jorku to mniej więcej 500 kg CO2 w jedną stronę, a więc około tona CO2 emitowanego w przeliczeniu na jednego pasażera lecącego klasą ekonomiczną. Ta wartość oczywiście znacząco się zwiększa, kiedy mówimy o klasie biznes albo pierwszej klasie, gdzie te emisje mogą być kilkukrotnie większe i dochodzić do 3-4 ton w obie strony na jednego pasażera.

Statystycznie rzecz ujmując, jeśli przeliczymy ogólną całkowitą emisję CO2 ze wszystkich sektorów gospodarki narodowej w Polsce i odniesiemy te dane do pojedynczego mieszkańca, to statystyczny Polak w ciągu roku jest odpowiedzialny za emisję około 8,5 tony CO2. Prawdą jest więc, że jeśli dwa razy przelecimy samolotem przez Ocean Atlantycki i z powrotem, emitując około 1 tony CO2, to taka ilość faktycznie odpowiada 1,5 miesiąca naszej codziennej aktywności wiążącej się ze średnim zużyciem tego związku. Jest to oczywiście ujęcie statystyczne, bo nie każdy lata w ciągu roku do Nowego Jorku i z powrotem. Z drugiej strony mamy jednak osoby, które robią to wielokrotnie i są odpowiedzialne za znacznie większą część emisji przypadającej na statystycznego mieszkańca Polski. 

Oglądaj całość