„Czy na was, mężowie ateńscy, moi oskarżyciele wywarli wrażenie, tego nie wiem. Bo co do mnie, to sprawili, że sam niemal zapomniałem kim jestem – tak przekonująco mówili. Nie powiedzieli jednak – trzeba przyznać – nic prawdziwego. Najbardziej zaś z licznych kłamstw zdziwiło mnie jedno, to, kiedy rzekli, iż winniście uważać, abym was nie oszukał, bo taki znakomity ze mnie mówca. Że tego się nie wstydzili [...]. Chyba, że takim mówcą nazywają kogoś, kto mówi prawdę”. Platon, Obrona Sokratesa

 

Część V, ostatnia

Zgodnie z przeznaczeniem wojskowe służby specjalne, nie tylko w Polsce, koncentrują uwagę na działaniach w sferze szeroko rozumianej obronności, związanych z zadaniami SZ. W skrócie można powiedzieć, że służby te są ukierunkowane na gromadzenie i przekazywanie informacji dowódcom różnych szczebli dotyczących gotowości bojowej wojsk, które warunkują możliwość realizacji zadań w czasie pokoju, jak i w czasie wojny.

Struktura organizacyjna każdej służby specjalnej, dotyczy to też wojskowych służb specjalnych, składa się zasadniczo z trzech części, które można opisać przy pomocy pojęć stosowanych w naukach ekonomicznych. Archiwa i ewidencja – jako kapitał, kadra operacyjna – jako grupa menadżerów wyspecjalizowana w zakresie organizowania i prowadzenia złożonych, niekiedy ryzykownych przedsięwzięć i współpracownicy jako inwestycja.

Osoby zajmujące się w służbach specjalnych prowadzeniem pracy operacyjnej – kadra operacyjna, stanowią w każdej służbie kluczowy składnik. W wojskowych służbach trzon kadry operacyjnej stanowili żołnierze zawodowi, w niektórych przypadkach z dłuższym doświadczeniem sztabowym albo liniowym, którzy obligatoryjnie odbywali długoletnie specjalistyczne przeszkolenie. W systemie szkolenia zapoznawano słuchaczy z konkretnymi ale różnymi dotychczasowymi doświadczeniami – służb własnych i obcych – którym wpajano określone umiejętności wg. reguł obowiązujących w zawodach rzemieślniczych. Kariera każdego żołnierza w służbach specjalnych była związana z pozytywnym przejściem kolejnych szczebli: uczeń – czeladnik – rzemieślnik – mistrz. Przyjęte rozwiązania przewidywały możliwość kariery jedynie dla dwóch ostatnich kategorii i tylko w przypadku uzyskania kilku pozytywnych opinii z dotychczasowych efektów pracy, na różnych szczeblach w strukturach terenowych, co zajmowało zazwyczaj ponad 10 lat. Dopiero wówczas oficer legitymujący się określonym doświadczeniem w pracy operacyjnej mógł zostać kandydatem do pracy w ogniwie dowódczo-kierowniczym, ale niekoniecznie centrali. Ustawy o likwidacji wojskowych służb specjalnych i weryfikacji wykorzystano przede wszystkim do „rozprawy” właśnie z kadrą. Operacja została przeprowadzona bardzo konsekwentnie. Żołnierze zawodowi pełniący służbę w instytucjach specjalnego przeznaczenia, posiadający doświadczenie i umiejętności w zakresie organizowania i prowadzenia działań operacyjnych, zostali usunięci ze służb. Ich miejsce zajęły osoby spoza wojska . Przedsięwzięcie wydaje się jednak dość absurdalne! Jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości należy z góry wykluczyć skrajne przypadki, w których np. wszyscy oficerowie rozwiązanych wojskowych służb specjalnych mogli zostać zwerbowani przez obcą służbę specjalną lub sytuację, w której wszyscy oni popełniali przestępstwa bądź byli wrogo nastawieni do nowej Polski, która ledwo odzyskała suwerenność!

Przedsięwzięcie usunięcia po 2006 roku wszystkich, którzy pełnili służbę w wojskowych służbach specjalnych tym bardziej budzi wątpliwości, że stale zwiększała się liczba osób, które już po 1990 roku podjęły służbę w „W” i „KW” wojskowym. Ich rola stale rosła, czego dowodem było przejmowanie przez te osoby stanowisk kierowniczych i ich wiodąca rola w obszarze aktywności zagranicznej.

Dlatego nasuwają się określone pytania. Jak wnioskodawca i likwidator zamierzali zmieniać jakość pracy podległych służb aby m.in. zapewnić lepszy dopływ wartościowych informacji dla dowódców odpowiedzialnych za organizowanie i prowadzenie walki w Iraku i Afganistanie, skutecznie neutralizować zagrożenia związane z łamaniem obowiązujących regulaminów zastępując, doświadczoną kadrę, funkcjonariuszami ? Czyli osobami, które nie tylko w wielu przypadkach nie posiadają doświadczenia wojskowego, ale także nie mają podstawowej wiedzy o formach i metodach działania służb. Czy osoby te będą w stanie zorganizować dopływ informacji zapewniających neutralizację negatywnych zjawisk w zakresie obowiązujących przepisów, regulaminów dotyczących porządku wojskowego? Dalej, czy zdolne są podjąć skuteczną rywalizację – a w niektórych obszarach walkę – ze służbami specjalnymi talibów, Al-Kaidy albo krajów, działających na ich korzyść? Ponadto, czy wnioskodawca i likwidator mieli świadomość, że działania podejmowane przez nich wobec wojskowych służb specjalnych będą monitorowane – a w niektórych przypadkach inspirowane – przez instytucje obcych państw, które będą dążyć do wykorzystania nadarzającej się okazji, do realizacji własnych interesów?

Bardzo ważną część każdej służby specjalnej stanowią archiwa i ewidencja operacyjna. Informacje tam zgromadzone stanowią kapitał, który jest częścią potencjału decydującego o bezpieczeństwie państwa. Są one chronione jak najcenniejszy skarb. Znajdują się w nich dane o ludziach i zdarzeniach, uzyskiwane poprzez realizację przedsięwzięć o charakterze niejawnym, które służba cały czas zbiera (istnienie państwa i gromadzenie informacji, od których zależy jego suwerenność są ze sobą nierozerwalnie związane). Zmieniają się ustroje, systemy władzy, epoki ale państwa o ugruntowanej suwerenności zdecydowanie chronią archiwa i ewidencję służb specjalnych. Dostęp do tych danych wyłącznie odbywa się według wyjątkowo restrykcyjnych procedur i jest dokumentowany. Na podobnych zasadach funkcjonowały archiwum i ewidencja operacyjna w wojskowych służbach specjalnych. Informacje zgromadzone przez służby – warto to jeszcze raz podkreślić – nie stanowią ich własności, tak jak nie stanowią własności ministra ON. Są własnością państwa polskiego. W praktyce trafnie przyjmuje się, że w przypadku utraty dokumentu (dokumentów) z gryfem tajności, zawarte w nim informacje zostały ujawnione, co praktycznie oznacza ich utratę. W każdym takim przypadku podejmowane są określone procedury, których celem jest m.in. ustalenie okoliczności utraty i ocena skutków ujawnienia informacji w odniesieniu do konkretnego dokumentu.

Na takie zagrożenie, dotyczące utraty informacji znajdujących się w archiwum i ewidencji likwidowanych wojskowych służb specjalnych wskazywały niektóre doniesienia prasowe. Przywoływano w nich określone nieprawidłowości w zakresie m.in. udostępniania materiałów członkom komisji likwidacyjnej i weryfikacyjnej, dostępu do tych zasobów osób nieuprawnionych, obiegu dokumentów pomiędzy osobami i instytucjami, okoliczności związanych z przekazywaniem dokumentów z zasobów archiwalnych i ewidencji wojskowych służb specjalnych do innych instytucji, opracowania protokołów przekazywania bądź przyjmowania dokumentów pomiędzy osobami i instytucjami, organizacji dostępu i kontroli dokumentów przekazywanych osobom i do innych instytucji, prowadzenia i dokumentowania kontroli (kwartalnych, rocznych) dotyczących ochrony informacji niejawnych zgodnie z obowiązującą ustawą. Choćby w świetle tych informacji zachodzi uzasadnione podejrzenie, że tzw. zasoby informacyjne wojskowych służb specjalnych mogły zostać spenetrowane przez osoby nieuprawnione! Zasadne są więc pytania o przydatność tych zasobów a, co za tym idzie, bezpieczeństwo agentury, operacji, gier operacyjnych. Bowiem w przypadku ujawnienia choćby niektórych zawartych tam danych będą one wykorzystywane przez zainteresowane strony w zależności od sytuacji i potrzeb. Zagrożeni mogą być konkretni ludzie i interesy! I tzw. interesy wojskowych służb specjalnych są – z tego punktu widzenia – nieistotne, liczy się jedynie dobro państwa. Ponieważ celem działania przeciwnika nie będzie taka czy inna osoba albo instytucja. W określonej operacji mogą one stanowić element przedsięwzięcia obliczonego na wyrządzenie szkody atakowanemu państwu. Złożoność zdarzeń w połączeniu z uwikłaniem osób i środowisk w działania towarzyszące operacji likwidacji służb w SZ RP, pozwalają na sformułowanie konkluzji, że niszczące skutki tego przedsięwzięcia dla bezpieczeństwa państwa mogą się ujawnić dopiero w dłuższej perspektywie czasowej.

Nie ma służby specjalnej, która nie posiadałaby współpracowników. Werbunki dokonywane przez oficerów operacyjnych są udane i nieudane, trafne i nietrafne, efektywne i nieefektywne, ale w każdym przypadku osoby takie podlegają szczególnej ochronie. Zobowiązanie służby do ochrony takich osób, za wszelką cenę i w każdych okolicznościach, decydują o zdolności zdobywania – przez służbę – przydatnych informacji. Ponadto sposób traktowania przez służbę osób udzielających pomocy decyduje o jej pozycji i możliwościach współpracy z instytucjami własnymi i obcymi. Oficer operacyjny, przedstawiający osobie opracowanej do werbunku propozycję udzielenia pomocy służbom, nie działa we własnym imieniu. Reprezentuje autorytet państwa i występuje w jego imieniu. Gwarancję bezpieczeństwa współpracownikom udziela zawsze państwo.

Zakładając, że suwerenność i bezpieczeństwo państwa są niepodzielne i stanowią najcenniejszą wartość, która podlega szczególnej ochronie, należy ocenić to działania instytucji państwowych wobec wojskowych służb specjalnych, w rezultacie których państwo zdecydowało o wycofaniu gwarancji bezpieczeństwa dla całego personelu i wszystkich osób udzielających pomocy tym służbom, musi wywoływać dezorganizację i w konsekwencji powodować różnego typu zagrożenia.

Usunięcie większości kadry operacyjnej oznacza pozostawienie współpracowników samym sobie. A gdzie są gwarancje bezpieczeństwa m.in. dla tych, którzy mieszkają za granicą albo ze względu na charakter pracy muszą kontaktować się z instytucjami obcych państw? W obszarze związanym z obronnością i bezpieczeństwem państwa ryzyko współpracownika, służby specjalnej, sprowadza się, w niektórych przypadkach, nie tylko do zagrożenia aresztowaniem i karą długoletniego więzienia. Dlatego musi zastanawiać brak głębszej refleksji w odniesieniu do decyzji związanej z likwidacją wojskowych służb specjalnych, a przede wszystkim sposobem w jaki „operację” przeprowadzono! A przecież – przywołując pojęcia z ekonomii – został utracony kapitał gromadzony dziesiątki lat, menadżerowie zostali rozpędzeni i napiętnowani, a inwestycje – co jest niewykluczone – zostały przejęte przez „innych”. Istnieje również możliwość, że w tej nowej „firmie” właśnie „inni” mogą posiadać pakiet kontrolny!

W 1989 roku Polska otrzymała szansę. Kolejną, o którą musiała latami zabiegać. Natomiast sposób przeprowadzenia likwidacji wojskowych służb specjalnych pod legendą „naprawy” państwa bardziej podkopuje niż umacnia bezpieczeństwo III RP.

************

Przeprowadzona w 2005 roku operacja zdobycia władzy pod hasłami sanacji państwa – a więc zniszczenia „układu” i naprawy instytucji – powiodła się. Wciąż jednak wracają pytania dotyczące kosztów różnych przedsięwzięć, które firmował ówczesny rząd, w tym związanych z likwidacją wojskowych służb specjalnych.

Poruszony problem można zobrazować przeprowadzając następujące ćwiczenie z dziedziny funkcjonowania systemu przeciwpożarowego w kraju. Jego założeniem będzie hipotetyczny wniosek dotyczący zlikwidowania istniejącego systemu ratownictwa z inicjatywy radykalnej grupy politycznej. Przedstawiciele wymienionego środowiska politycznego nie całkiem bezpodstawnie stwierdzają, że ich propozycja jest podyktowana patologiami występującymi w systemie ratownictwa przeciwpożarowego, które ich zdaniem, przekroczyło akceptowane społecznie granice. Przyjmijmy, że owa radykalna grupa zdołała zmobilizować zwolenników i ustanowić prawo – odpowiednie ustawy – umożliwiające realizację przedsięwzięcia. I pewnego dnia władza – działająca w imieniu tej radykalnej grupy, na podstawie ustanowionego prawa – podejmuje decyzje dotyczące likwidacji całego istniejącego systemu ratownictwa przeciwpożarowego. W ich miejsce są powoływane nowe „lepsze” instytucje, a miejsce strażaków zajmują „uczciwi” specjaliści z zakresu historii, filozofii, oceanologii itp.

Istnieje przypuszczenie graniczące z pewnością, że taki rząd straciłby władzę – nie wykluczone, że w wyniku zamieszek – a jego przedstawiciele zostaliby napiętnowani. Stałoby się tak, nie dlatego, że diagnoza wspomnianych radykałów była nieprawdziwa ale ze względu na skutki i powszechne zagrożenie życia. Widoczne dramatyczne skutki takich radykalnych działań w systemie ratownictwa przeciwpożarowego wywołałyby natychmiast reakcję obywateli, na których spadałyby lawinowo informacje dotyczące braku możliwości uzyskania pomocy, narastającego zagrożenia, rosnącej liczby ofiar.

Likwidacja wojskowych służb specjalnych wywołuje sprzeczne reakcje tylko dlatego, że nie ma „namacalnego” zagrożenia. A pojawiające się niepokojące informacje są przedstawiane bez kontekstu i związku z likwidacją ww. służb.

Ale decyzja ta budzi wątpliwości, nie ze względu na sprzeczne reakcje albo brak przesłanek, które mogły ją uzasadniać. Żądania wyjaśnienia różnych zdarzeń, z ich udziałem, były bowiem jak najbardziej uzasadnione. Również w kontekście przywrócenia tym służbom zaufania elit władzy.

Właśnie ów sposób działania w tej sprawie nasuwa podejrzenie, że przedsięwzięcie mogło być inspirowane.

Po pierwsze, niezbyt jasne okoliczności – bardziej polityczne niż merytoryczne, w których wypracowano decyzję o likwidacji wojskowych służb specjalnych. Brak planu kontrwywiadowczego zabezpieczenia operacji w zakresie m.in. doboru personelu, przejmowania obiektów, przeprowadzenia oceny i wykorzystania danych operacyjnych, dokumentowania dostępu do materiałów operacyjnych; przewidywanych negatywnych skutków, w tym ewentualnych strat. Ideologia stanowiąca fundament IV RP, zapowiadająca sanację państwa i zniszczenie tzw. układu, stanowiła poniekąd przesłankę możliwości destabilizacji w Polsce, co w ocenie sąsiadów i sojuszników musiało zasługiwać na zainteresowanie. Zarówno sąsiedzi, jak i państwa zaprzyjaźnione monitorowały więc sytuację wewnętrzną Polski z punktu ewentualnych zagrożeń, jak i korzyści. Z całą pewnością zainteresowane instytucje badały możliwość wykorzystania nadarzającej się okazji do własnych celów.

Po drugie, likwidacja wojskowych służb specjalnych nie miała charakteru merytorycznego. Jej celem nie była ich „naprawa”, a więc podniesienie efektywności ich działania celem wzmocnienia SZ RP, co pozostaje w ścisłym związku z bezpieczeństwem państwa. Przedsięwzięcie było zaplanowane jako część operacji związanej z walką z III RP. W ścisłym kierownictwie grupy politycznej, która przejęła w 2005 roku władzę w Polsce, nie było jednomyślności w sprawie likwidacji wojskowych służb specjalnych. Wskazują na to różne wypowiedzi m.in. L. Dorna , z których wynika, że badał i wyrobił sobie opinię dotyczącą informacji znajdujących się w archiwach i ewidencji operacyjnej ww. służb . Sprawa okoliczności wypracowania decyzji o likwidacji wojskowych służb specjalnych wydaje się tym bardziej zagmatwana, że premier Jarosław Kaczyński i jego brat, w okresie styczeń – sierpień 1991 roku, a więc gdy pracowali w kancelarii Prezydenta RP, i zajmowali się urzędowo problematyką wojskowych służb specjalnych, mieli możliwość uzyskania znaczącej wiedzy na temat ich potencjału, jak też mankamentów.

Mimo, że Dorn krytycznie ocenił działalność ówczesnych służb specjalnych, to w archiwach wymienionych służb nie znalazł danych potwierdzających hipotezę, wg której są one jakoby „jądrem ciemności” rzekomego „układu”. Dorn twierdzi, że odradzał podejmowanie radykalnych decyzji wobec wojskowych służb specjalnych. Decydent opinię Dorna odrzucił. Istnieje więc, co najmniej domniemanie, że ten decydent mógł dysponować własnymi źródłami informacji, które umocniły jego przekonanie do radykalnych decyzji . Dotychczas tych danych, które mogły pochodzić z dokumentów lub od osób, a przesądziły o likwidacji, nie ujawniono. Brakuje ponadto informacji zawierających merytoryczną analizę sytuacji operacyjnej, które stanowiły podstawę jednoznacznych decyzji ówczesnych decydentów. Określone wątpliwości, nie do likwidacji ale właśnie sposobu jej przeprowadzenia, wyrażali post factum inni, w tym osoby cieszące się autorytetem w środowisku opozycji, m.in. b. min. MSW Krzysztof Kozłowski oraz Czesław Bielecki . Wymienione osoby są wobec wojskowych służb specjalnych jednoznacznie krytyczne zarówno w zakresie roli, jak i działalności w PRL. Zwracają jednak całkiem zasadnie uwagę, że sposób prowadzenia weryfikacji kadry i likwidacji służby nasuwa wątpliwości i może być źródłem zagrożeń.

Po trzecie, wbrew propagandowym zapewnieniom, przeprowadzona operacja zdecydowanie niekorzystnie wpływa na stan bezpieczeństwa SZ RP, a w konsekwencji państwa.

Na potrzeby propagandowe wytwarzano przekonanie w opinii publicznej, jakoby wojskowe służby specjalne miały stanowić wzmiankowaną „pępowinę sowieckich służb specjalnych”. Przedstawiciele środowiska politycznego, którego spoiwem była ideologia IV RP, na różne sposoby przekonywali, że posiadają informacje, według których wojskowe służby specjalne są „przybudówką służb specjalnych FR” albo „bez żadnych wątpliwości stanowią część tzw. układu”. Zapewniali, że udowodnią podejrzenia gdy zdobędą władzę. Tę władzę zdobyli i w 2005 roku przejęli kontrolę nad wszystkimi polskimi służbami specjalnymi i innymi instytucjami, w których są archiwa zawierające najważniejsze informacje państwowe. Ale, czy ten zabieg spowodował neutralizację obcej agentury (agentów, rezydentur, siatek wywiadowczych)?

Neutralizacja obcego agenta oznacza, że powołana do tego typu zadań instytucja zdołała udokumentować przestępczą działalność wyselekcjonowanej osoby, podejrzanej o szpiegostwo. A zgromadzone informacje – w odniesieniu do podejrzanej osoby – potwierdzają co najmniej jedną z następujących okoliczności: posiadanie świadomości, że osoba, z którą odbywa spotkania jest pracownikiem obcego wywiadu, a ujawniane obcemu wywiadowi informacje stanowią tajemnicę; posiadanie świadomości, że osoba, z którą odbywa spotkania jest pracownikiem obcego wywiadu, a przyjmowane korzyści stanowią wynagrodzenie za przekazane informacje; posiadanie i wykorzystywanie akcesoriów do łączności z obcą służbą specjalną.

Tymczasem działające w wojskowych służbach specjalnych komisje likwidacyjna i weryfikacyjna nie ujawniły żadnych informacji dotyczących działalności obcej agentury!

To jednak nie przesądza, że takiej agentury nie było. A jeżeli była, to nadal może realizować zadania zlecane przez obcą służbę specjalną. Radykalne, ze względu na sposób postępowania, działania wobec wojskowych służb specjalnych, wcale nie zwiększają, ale przeciwnie, znacząco osłabiają bezpieczeństwo RP. Po pierwsze – ujawnione dane wskazują na możliwość spenetrowania potencjału wojskowych służb specjalnych, po drugie – opublikowany raport stanowi istotne i wiarygodne dla obcej służby specjalnej źródło informacji m.in. do oceny zagrożeń własnej agentury, weryfikacji podejrzeń osób rozpracowywanych ze względu na powiązanie z polskimi służbami specjalnymi, opracowania nowych form i metod działania zwiększających bezpieczeństwo agentury wykorzystywanej na kierunku polskim. W niektórych przypadkach materiał może być przydatny do opracowania aktów oskarżenia wobec osób, które polskie służby specjalne wykorzystywały do realizacji zadań za granicą.

Uzasadnione jest więc pytanie, kto faktycznie odniósł korzyść? Polska, czy może ktoś trzeci? Likwidacja wojskowych służb specjalnych powodowała, w naturalny sposób, negatywne skutki poprzez destrukcję potencjału operacyjnego, albo, innymi słowy, zdolności do prowadzenia statutowych działań, w tym złożonych przedsięwzięć kontrwywiadowczych i wywiadowczych. Rezultatem dezorganizacji tych służb jest – co ma związek ze sposobem ich likwidacji oraz niemerytoryczną działalnością komisji likwidacyjnej i weryfikacyjnej – wymieszanie spraw istotnych z nieważnymi. To tak jakby wymieszać „plewy z ziarnem”. W konsekwencji, zatarte zostały ślady, zaciemniając konkretną odpowiedzialność, i co najważniejsze, uniemożliwiając identyfikację podejrzeń wyselekcjonowanych osób. Nie bez znaczenia jest fakt, że sposób realizacji przedsięwzięcia rozmywa odpowiedzialność za konkretne decyzje w czasie tzw. likwidacji i weryfikacji. W efekcie powstały sprzyjające okoliczności do plasowania przez instytucje zagraniczne własnej agentury w miejscach kluczowych, zapewniających dostęp do istotnych danych dotyczących bezpieczeństwa RP. Zostały stworzone warunki zainstalowania agentury „nowej generacji”. Bowiem plasowani agenci będą już posiadać dobrą wiarygodność, potwierdzoną udziałem w likwidacji „rosyjskiego przyczółka”, i po drugie, żadnych związków z instytucjami PRL. W przyszłości niektórzy będą posiadali najlepsze referencje, żeby zabiegać o najwyższe stanowiska w RP.

Diagnoza dotycząca oceny działań po 1989 roku wojskowych służb specjalnych, pomijając te najbardziej sensacyjne i skrajne, które przedostawały się do opinii publicznej nie były całkiem nieuprawnione. Owszem, tak służby te wymagały naprawy. W 2005 roku oczekiwano, że nowa ekipa będzie posiadała niezbędne kompetencje i program naprawy służb. W rzeczywistości okazało się, że przedstawiciele tego środowiska nie tylko nie posiadali niezbędnego merytorycznego przygotowania, ale przede wszystkim nie mieli planu strategicznego. Ich program działania sprowadzał się do hasła „z wrogiem się nie negocjuje, z wrogiem nie zawiera się kompromisu!”. U podstaw takiego działania znajdowało się chwalebne skądinąd hasło, ale właśnie tylko hasło sprawiedliwości i przywrócenia szacunku. Ale sadząc po owocach i skutkach trzeba stwierdzić, że prawdziwe motywy były inne. motywacja, szło bowiem o sprawiedliwość i o przywrócenie szacunku. Powtórzmy za Pawłem Jasienicą: „Uczucie zazdrości zalicza się niewątpliwie do głównych psychicznych motorów historii. Odgrywa rolę częstokroć dodatnią, gdyż sprzyja rotacji społecznej, stale pomaga w podważaniu pozycji elementów w danej chwili uprzywilejowanych. Potrafi jednak zaślepiać, skłaniać do dążenia przesadną ufnością indywiduów skromnych wobec jadła, płci odmiennej, trunku i pieniądza, lecz całkiem bezwstydnych, gdy wchodzi w grę władza nad ludźmi”.

W rezultacie nie zrealizowano żadnego planu naprawczego. A stan bezpieczeństwa SZ RP wcale nie uległ poprawie. Dostępne dane wskazują na coś zupełnie przeciwnego.

Istnieje również uzasadnione podejrzenie, że polityczna „operacja” likwidacji wojskowych służb specjalnych mogła zostać wykorzystana przez instytucje zagraniczne do zainstalowania w „fundamentach” III RP „min”, które zostaną zdetonowane wtedy gdy państwo będzie w kryzysie albo zagrożone z innych powodów.

 

Publikacje wykorzystane w artykule:

Platon, „Obrona Sokratesa”, Wyd. Ośrodek Myśli Politycznej Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera, Kraków 2007.

Płk. Grzegorz Ocieczek, do 2005 r. szef Prokuratury Rejonowej w Katowicach; w 2005 roku, jako szeregowy otrzymał stanowisko zastępcy szefa ABW; w 2007 r., już w stopniu pułkownika, został skierowany do Naczelnej Prokuratury Wojskowej (awansował od stopnia szeregowca do stopnia pułkownika w niecałe dwa lata); gen. Witold Marczuk oceanograf z wykształcenia, z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego jako Prezydenta Warszawy organizował i kierował Strażą Miejską w Warszawie; w listopadzie 2005 r. został powołany na szefa ABW, stanowisko obejmował jako szeregowiec; w październiku 2006 r. został powołany na stanowisko szefa Służby Wywiadu Wojskowego (SWW), już jako pułkownik; służbę na stanowisku szefa SWW pełnił do 2007 r. i w tym czasie został mianowany na stopień generała (awansował od stopnia szeregowca do stopnia generała brygady w ciągu dwóch lat).

Już po likwidacji wojskowych służb specjalnych miały miejsce różne nadzwyczajne zdarzenia, które wskazywały na obniżenie gotowości bojowej w SZ RP, m.in. wypadek lotniczy, w którym śmierć poniosła grupa starszych oficerów, czy zdarzenie dotyczące polskich żołnierzy, którzy ponoć mieli się dopuścić zbrodni wojennej w Afganistanie.

Mechanizm działania i wykorzystania nadarzającej się okazji ujawnił m.in. gen. G. Czempiński, gdy publicznie opowiedział, że po roku 1990 otrzymał od obcej służby specjalnej propozycję „pracy”.

„No i co robi Lech Kaczyński? Wprowadza drugą nowelizację lustracyjną. Ta ustawa wykreowała potwora: siłę społecznego sprzeciwu wśród oportunistów, którzy poczuli się zagrożeni. Wepchnięto ich w łapy zaubeczonego środowiska [...]. Dlatego podzielam pogląd paru trzeźwych ekspertów, że lata po wstąpieniu do NATO zostały przez nas całkowicie zmarnowane, jeśli chodzi o strategię naszego bezpieczeństwa narodowego, koncepcję funkcjonowania w NATO i modernizację techniczną sił zbrojnych. Obecnie polskie siły zbrojne są w przededniu likwidacji, która będzie następować w latach 2010-2020 [...]. Amerykańscy eksperci zainteresowali się tym, więc poprosiłem jednego z wiceministrów, by zebrał naszych specjalistów, porozmawiał z Amerykanami, pokazał im co trzeba. Potem on poinformował mnie, że strona amerykańska zażyczyła sobie możliwości wglądu w nasze bazy danych w zakresie wykraczającym poza porozumienie dwustronne [...]. W 2005 r. Władysław Bartoszewski występował na konwencji wyborczej PO i na konwencji PiS-u. Więc gdy Macierewicz zaprezentował swoje zdanie, powiedziałem Jarosławowi Kaczyńskiemu, że to jest wypowiedź niedopuszczalna. Kaczyński niby się z tym zgodził. Zapowiedział, że Macierewicz zostanie odsunięty [...]”; cyt. za Amelia Łukasik, Agnieszka Rybak, „Rozrachunki i wyzwania. Ludwik Dorn”, Wyd. Prószyński i S-ŝ.

„Kaczyński wtedy powiedział do mnie: »Widzisz Ludwik, ta wiedza tam jest. Oni nią grają, ale wiedza jest w archiwach». Kiedy zostałem ministrem spraw wewnętrznych i administracji, zacząłem to weryfikować. Obraz, jaki mi się wyłaniał, był inny. Po pierwsze, takiej pełnej wiedzy nie ma. Jeżeli trafimy na jej ślady, będziemy mogli – podpierając się materiałami operacyjnymi i zdrowym rozsądkiem, znajomością świata – zbudować sobie pewien obraz dotyczący konkretów. Jednak jest to wiedza nie do udokumentowania procesowego. Nie ma możliwości, by przełożyć ją na dowody – z powodu przedawnienia, ale także dlatego, że bardzo często informacji operacyjnych, choćby były bliskie prawdy materialnej, nie da się przekuć w dowody procesowe. [...]”; cyt. za: Amelia Łukasik, Agnieszka Rybak, „Rozrachunki w wyzwania. Ludwik Dorn”, Wyd. Prószyński Media, Warszawa 2009.

Michał Komar, „Historia z konsekwencjami. Rozmawiają K. Kozłowski i Michał Komar”, Wyd. Świat Książki, Warszawa 2009.

Na taką możliwość – penetrowania służby przez organizację polityczną – wskazują informacje o działalności niektórych oficerów, wywodzących się z wojskowych służb specjalnych, których po 2005 r. wyznaczono na kierownicze stanowiska albo wykorzystywano w gabinecie koordynatora służb specjalnych.

Krzysztof Kozłowski, „Raport o WSI – lek na całe zło?”, „Gazeta Wyborcza” 23.02.2007 r.

Forum dyskusyjne: Spór o „szczęśliwą epokę”; chodzi o wypowiedź Czesława Bieleckiego w artykule pt. „Ani druga ani czwarta”, Tygodnik Powszechny nr 39, 28.09.2008 r.

Paweł Jasienica, „Rozważania o wojnie domowej”, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.

 

Publikacje prasowe wykorzystane w opracowaniu.

1. Jacek Moskwa, „Szpiedzy Stasi w Watykanie”, Rzeczpospolita 11.12.2002;
2. Bożena Aksamit i Bartosz Gondek: „Jak uwiodłem Berlin”, Gazeta Wyborcza, 2.10.2009;
3. Adam Zadworny: „Ostatnia misja Kalksteina”, Gazeta Wyborcza, 12-13.12.2009;
4. „Mossad zabija irańskich naukowców?”, Gazeta Wyborcza, 2009; dot. Informacji, według których służby specjalne mają planować ataki na irańskich naukowców pracujących nad bronią atomową;
5. Marcin Bosacki, „Dramat szpiega, dramat generała”, Gazeta Wyborcza, 13-14.12.2008;
6. Witold Gadomski, „El-Assir i służba specjalna”, Gazeta Wyborcza, 2.10.2009;
7. Ben Macintyre, „Szpieg, który zaczął zimną wojnę”, Dziennik Polska. The Times, 17-18.10.2009;
8. Roman Imielski, „Zamachowiec okazał się agentem CIA”, Gazeta Wyborcza, 10.05.2012;
9. Robert Stefanicki, „Czy pakistański lekarz da głowę za pomaganie USA?”, Gazeta Wyborcza, 23.05.2012;
10. Wojciech Czuchnowski, „ABW: Agenci w dyplomacji, rozmowa kontrolowana”, Gazeta Wyborcza, 11.03.2011;
11. Marcin Wojciechowski, „Polski dyplomata się przewraca”, Gazeta Wyborcza, 30.12.2011;
12. Adam Szostkiewicz, „Posądzeni”, Polityka nr 27, 29.06-5.07.2011;
13. Cezary Łazarewicz, „Edukacja służbowa”, Polityka, nr 27, 29.06-5.07.2011;
14. Wojciech Czuchnowski, Bartosz Węglarczyk, „Historia tajnych więzień CIA”, Gazeta Wyborcza, 30.05.2011;
15. Wojciech Czuchnowski, „CIA miało więzienia w Polsce”, Gazeta Wyborcza, 30.05.2011
16. Bogdan Wróblewski, „Prokurator, przecieki, CIA”, Gazeta Wyborcza, 14.06.2011;
17. Mariusz Zawadzki, „Wyciszyć Kiejkuty”, Gazeta Wyborcza, 5.09.2011
18. „Tajwański generał szpiegiem”, Gazeta Wyborcza, 10.02.2011
19. Maria Kruczkowska, „Wielka draka z tybetańskim lamą”, Gazeta Wyborcza, 9.02.2011;
20. Wojciech Czuchnowski, „Oficer dwóch wywiadów”, Gazeta Wyborcza, 23.11.2011;
21. Wojciech Czuchnowski, „Wielkość i upadek Gromosława”, Gazeta Wyborcza, 24.11.2011;
22. „Rosyjskie tropy”, Gazeta Wyborcza, 8.12.2010;
23. Bartosz Węglarczyk, Marcin Wojciechowski, „Czy agent »Olin« miał zatrzymać NATO?”, Gazeta Wyborcza, 28.09.2010;
24. Bogdan Wróblewski, „Prokurator i spowiedź agenta Tomka”, Gazeta Wyborcza, 17.12.2010;
25. „Co Hezbollach robił w Polsce?”, Gazeta Wyborcza, 7.04.2010;
26. „Polski szpieg w III Rzeszy”, Gazeta Wyborcza, 15.02.2010;
27. Wojciech Jagielski, „Wielkie negocjacje z kupcem, który nie był nawet talibem”, Gazeta Wyborcza, 24.11.2010;
28. „Kto otruł rosyjskich dziennikarzy dysydentów”, Gazeta Wyborcza, 28.12.2010;
29. „Szpieg oskarżony”, Gazeta Wyborcza, 28-29.08.2010;
30. Wojciech Jagielski, „Potrójny agent zabił oficerów CIA”, Gazeta Wyborcza, 6.02.2010;
31. Bartosz Węglarczyk, „Jeden z rosyjskich szpiegów uciekł, drugi zaczął jednak sypać”, Gazeta Wyborcza, 2.07.2010;
32. Anna Marszałek, „Rosyjscy szpiedzy nadal aktywni w Europie”, Dziennik Gazeta Prawna, 6.01.2010;
33. Robert Zieliński, „ABW ujęła szpiega”, Dziennik Gazeta Prawna, 6.01.2010;
Jakub Mielnik „Rosyjscy szpiedzy lubią być w Polsce”, Dziennik Polska, 16-17.01.2010;
34. Dziennik Gazeta Prawna, 6.01.2010, Historyczne porażki wywiadu USA-czy to tytuł? Brak autora?;
35. Leopold Unger, „Sekrety atomowego przemytu”, Gazeta Wyborcza, 28.12.2010;
36. Anna Samborska, „Gościnne występy Macierewicza w Kalifornii”, Gazeta Wyborcza, 4-5.09.2010
37. Bartosz T. Wieliński, „Kret, który wszystko mówił Amerykanom”, Gazeta Wyborcza, 4-5.09. 2010;
38. Adam Leszczyński, „Kto zabił biskupa”, Gazeta wyborcza nr 17/975, 26.04.2012.
39. Marian Sobolewski, „Służby pod nadzorem”, Rzeczpospolita, 3.04.2001;
40. Jerzy Morawski, „Urząd za zamkniętymi drzwiami”, Rzeczpospolita, 6-7.07.2002
41. Jarosław Jakimczyk, „Podzwonne dla UOP”, Rzeczpospolita, 19.07.2007;
42. Wojciech Czuchnowski, „Jak Zybertowicz z Targalskim nauczali ABW”, Gazeta Wyborcza, 15.02.2008;
43. „Rząd ujawnia skład komisji Macierewicza”, Gazeta Wyborcza, 12.03.2008;
44. Wojciech Czuchnowski, „Martwa dusza w komisji WSI”, Gazeta Wyborcza, 21.03.2008;
45. Wojciech Czuchnowski, Marcin Kącki, „Jak hartowała się CBA”, Gazeta Wyborcza, 4.04.2008;
46. Wojciech Czuchnowski, „Kto kręcił weryfikacją WSI”, Gazeta Wyborcza, 19.05.2008;
47. Renata Grochol, Wojciech Czuchnowski, „Hiper tajna CBA”, Gazeta Wyborcza, 12.11.2009
48. Wojciech Czuchnowski, „Kamiński ujawnił za dużo”, Gazeta Wyborcza, 12-13.12.2009;
49. Wojciech Czuchnowski, „Koniec mitu instrukcji 0015?”, Gazeta Wyborcza, 24.06.2010;
50. Wojciech Czuchnowski, „Klich – SKW nie wróci do MON”, Gazeta Wyborcza, 11-12.09.2010;
51. „Szczepański wygrywa z weryfikatorami”, Gazeta Wyborcza, 27.04.2011;
52. „Zarzuty dla Macierewicza”, Gazeta Wyborcza, 20.12.2011;
53. „Zarzuty dla Macierewicza do poprawki?”, Gazeta Wyborcza, 4.01.2012.
54. Robert Walenciak, „Łowcy posad. Co ludzie UOP robią w Telekomunikacji Polskiej?”, Przegląd, 28.05.2001;
55. Piotr Miączyński, Konrad Niklewicz, „Pocztowa kasa PiS”, Gazeta Wyborcza, 10.06.2008;
56. Marcin Wojciechowski, „FSB – państwo w rosyjskim państwie”, Gazeta Wyborcza, 27.08.2010;
57. Andrzej Kublik, „tytuł”, Gazeta Wyborcza, 2.05.2012;
58. Marcin Górka, Bogdan Wróblewski, „Tajemnica kancelarii kpt. Olgierda C.”, Gazeta Wyborcza, 6.02.2009;
59. Marcin Górka, „Nie panujemy nad Ghazni, przeprośmy się z Amerykanami”, Gazeta Wyborcza, 17.09.2009;
60. Andrzej Poczobut, Wojciech Czuchnowski, „Przecieki z RP do KGB”, Gazeta Wyborcza, 7-8.11.2009
61. Bogdan Wróblewski, „Sztuczki podsłuchowe CBA”, Gazeta Wyborcza, 13-14.03.2010;
62. Bogdan Wróblewski, „»Gazeta« na podsłuchu”, Gazeta Wyborcza, 5-6.06.2010;
63. Bogdan Wróblewski, „Jaromir Netzel oskarża Ziobrę, ABW, prokuraturę”, Gazeta Wyborcza, 24-25.07.2010; Wojciech Czuchnowski, „Po torebce do kłębka”, Gazeta Wyborcza, 20.09.2010;
64. Grzegorz Szaro, „Była posłanka SLD ofiarą prowokacji?”, Gazeta Wyborcza, 21.09.2010;
65. Aleksander Hall, „Koronna prowokacja”, Gazeta Wyborcza, 28.09.2010;
66. „Afera gruntowa. Kto polował na Rybę?”, Gazeta Wyborcza, 23.09.2010;
67. Wojciech Czuchnowski, „Wełna: Mam dowody na naciski”, Gazeta Wyborcza, 28.11.2010;
68. Bogdan Wróblewski, „Tropienie Lobbysty”, Gazeta Wyborcza, 5.12.2011;
69. „Rosja z radarem”, Gazeta Wyborcza, 22.02.2011;
70. Marek Górka, „Mina zabiła Polaków”, Gazeta Wyborcza, 24.11.2011
71. Tomasz Bielecki, „Putin ma broń dla Kadafiego”, Gazeta Wyborcza, 17.04.2008;
72. Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski, „Prowokacja z rakietami w tle”, Gazeta Wyborcza, 16.10.2009;
73. Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski, „Wasserman i handlarz”, Gazeta Wyborcza, 16.10.2009;
74. Tomasz Bielecki, „Francja zbroi Rosję”, Gazeta Wyborcza, 13-14.02.2010;
75. Marcin Kącki, Marcin Górka, „Afera korupcyjna w armii. Biznes pułkownika”, Gazeta Wyborcza, 31.03.2010;
76. Mariusz Zawadzki, „Atomowe konszachty Izraela z RPA”, Gazeta Wyborcza, 25.05.2010;
77. „Gaz za mistrale”, Gazeta Wyborcza, 12-13.06.2010;
78. „S-300 nie dla Iranu”, Gazeta Wyborcza, 23.09.2010;
79. Bartosz T. Wieliński, „Austria zbroiła irackich rebeliantów”, Gazeta Wyborcza, 28.01.2011;
80. Wacław Radziwinowicz, „Rosja do USA: Wymienimy handlarza śmiercią za zdrajcę”, Gazeta Wyborcza, 11.03.2011;
81. Lubosz Palato, „Dlaczego Czesi nie lecą do Libii”, Gazeta Wyborcza, 4.04.2011;
82. Tomasz Walat, „Gołąbek wojny”, Polityka nr 15, 11-17.04.2012.
83. Bogdan Wróblewski, „Miałem pomóc »zabić Leppera«” Gazeta Wyborcza, 26.06.2008;
86. Wojciech Czuchnowski, „Co obciąża Wojciecha Sumlińskiego?”, Gazeta Wyborcza, 21.12.2009;
87. Paweł Wroński, „Czy wrócą haki z WSI?”, Gazeta Wyborcza, 19.02.2010;
88. Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski, „Co kryją lochy Lecha”, Gazeta Wyborcza, 24.02.2010.
89. „Prezydent Kaczyński o prezydencie Wałęsie”, Gazeta Wyborcza, 12.06.2008;
90. Cyt. za Autor, „»Bolek« to sprawa Kaczyńskich”, Gazeta Wyborcza, 20.06.2008;
91. Andrzej Friszke, „Macierewicz i Marzec”, Gazeta Wyborcza, 24.09.2010;
92. Mariusz Zawadzki, „Obama patrzy w przyszłość”, Gazeta Wyborcza, 31.05.2011.
93. Andrzej Kublik, „Rosyjski łącznik”, Gazeta Wyborcza, 27.01.2001;
94. Antoni Podolski, „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, Gazeta Wyborcza, 3.12.2003.