„Czy na was, mężowie ateńscy, moi oskarżyciele wywarli wrażenie, tego nie wiem. Bo co do mnie, to sprawili, że sam niemal zapomniałem kim jestem – tak przekonująco mówili. Nie powiedzieli jednak – trzeba przyznać – nic prawdziwego. Najbardziej zaś z licznych kłamstw zdziwiło mnie jedno, to, kiedy rzekli, iż winniście uważać, abym was nie oszukał, bo taki znakomity ze mnie mówca. Że tego się nie wstydzili [...]. Chyba, że takim mówcą nazywają kogoś, kto mówi prawdę”. Platon, Obrona Sokratesa

Część druga

Po odzyskaniu własnego państwa w 1918 roku, gdy na gruzach mocarstw, które dokonały rozbiorów Polski, odrodziła się II RP, w Europie rodził się nowy układ sił. Po okresie niepokojów rewolucyjnych w państwach sąsiadujących z Polską, okazało się, że II RP znalazła się pomiędzy dwoma totalitaryzmami, nie maskującymi mocarstwowych aspiracji, w widoczny sposób przygotowującymi się do konfrontacji i nie ukrywającymi wrogości do Polski.
W tych totalitarnych państwach stosowanie terroru nie było skrywane, nie ograniczało się do jakichś incydentalnych przypadków, związanych z nadzwyczajnymi okolicznościami. Przeciwnie. Były to działania znajdujące uzasadnienie w obowiązującej ideologii, stanowionym prawie, organizowane przez instytucje państwowe i jego urzędników. Mordowanie ludzi uznanych za wrogów, „nieprzydatnych”, zagrażających jakoby istniejącemu porządkowi, zakwalifikowanych do grupy tzw. „szkodników” lub jakkolwiek podejrzanych – zostało usankcjonowane przez stanowione prawo, i odbywało się zgodnie z zarządzeniami wydawanymi przez legalne instytucje.

W III Rzeszy były to m.in. tzw. Ustawy Norymberskie, uchwalone przez Reichstag 15.09.1935 r., które sankcjonowały terror państwowy wobec osób pochodzenia żydowskiego . Podobny system prawa stworzono w ówczesnym Związku Radzieckim. „W połowie lat trzydziestych − jak twierdzi Andrzej Werblan − pod pretekstem reakcji na zamach Kirowa, Stalin, przekształcił przepisy prawa karnego w narzędzie masowych represji. Ustawa z 20 lipca 1934 roku umożliwiała represje wobec rodzin oskarżonych o przestępstwa polityczne i wprowadziła de facto system zakładniczy. Akty prawne z 1 grudnia 1934 roku i 1 listopada 1937 roku krańcowo uprościły tryb przewodu sądowego, uchyliły jego jawność i wprowadziły represję pozasądową do 25 lat obozu. Możliwe staje się skazanie na osiem lat obozu w przypadku samego podejrzenia o szpiegostwo, bez potrzeby udowadniania zarzutu. Przyznanie się uznano za koronny i wystarczający dowód winy, co spowodowało masowe stosowanie niewiarygodnych wręcz tortur w śledztwie”.

Sytuację Polaków w 1939 roku i później, można porównać do losu „Baryłeczki”, z opowiadania Guy de Moupasanta, w którym autor przedstawił działanie zła ujawniającego się w postaci „podwójnej moralności” przez ludzi zastraszonych, w sytuacji zagrożenia. Do dyliżansu pocztowego, wypełnionego przypadkowymi pasażerami, dosiadł uzbrojony bandyta, który zaproponował podróżnym, że odstąpi od rabunku i daruje im życie, jeżeli skłonią młodą, atrakcyjną i samotną „Baryłeczkę” aby mu się oddała. Pasażerowie dyliżansu przyjęli propozycję bandyty. Potem odwrócili się od zhańbionej kobiety gdy zagrożenie minęło.

Do dyliżansu, którym Polacy w 1939 roku „rozpoczęli swoją podróż”, wdarli się „gangsterzy”. Jedni chcieli nas wyniszczyć, jako „podludzi”, inni podporządkować, a jeszcze inni tylko wykorzystać. Zginęło ok. 10 mln Polaków, wymordowano 80% inteligencji, straciliśmy 1/3 terytorium, zniszczono 60–70% infrastruktury.

Dlaczego, jako naród, zostaliśmy tak okrutnie doświadczeni? Dlaczego nasi sąsiedzi po raz kolejny we wspólnych dziejach, zaplanowali i skutecznie przeprowadzili plan wymazania Polski jako państwa, a nas – próbowali sami albo przy udziale wspólników – wymordować? Może ówczesny rząd Polski czegoś nie dopełnił albo coś istotnego zaniedbał? A może, jako państwo, projektowaliśmy zadania zbyt ambitne, przerastające nasze możliwości? A może też jako społeczeństwo nie potrafiliśmy zbudować wspólnoty z innymi narodowościami, które zamieszkiwały w najbliższym otoczeniu? Może również nie chcieliśmy dostrzec ambicji innych narodów i wykazaliśmy się brakiem roztropności, co doprowadziło do tego, że znaleźliśmy się w sytuacji opuszczenia i wyizolowania?

Polacy muszą zapamiętać, że w 1939 roku agresorzy po opanowaniu naszego terytorium, jakby niezależnie od siebie, uruchomili na wielką skalę przedsięwzięcia zmierzające do zniewolenia i eksterminacji. Stosowali terror, jako metodę zastraszania; przesiedlenia wielkich grup ludności, celem „oczyszczenia” wybranego terytorium pod zasiedlenia przez własnych obywateli; osadzanie w obozach i więzieniach, jako sposób biologicznego wyniszczenia ludzi uznanych za „mniej wartościowych”; przemyślane akcje mordowania polskiej inteligencji, jako metodę eliminowania tych, którzy mogli przewodzić i organizować opór. Istnieją też dowody, że oba reżimy, przez pewien czas, współpracowały w zwalczaniu polskiej konspiracji.

Hitlerowcy od „początku września 1939 roku do listopada 1939 roku rozstrzelali w masowych egzekucjach około 60 tys. Polaków z Pomorza, Śląska i Wielkopolski. Wywodzili się oni ze środowisk niepodległościowych, organizacji społecznych, administracji państwowej, ziemian, nauczycieli” . Podobną operację przeprowadził Stalin, z którego rozkazu „ od 1939 roku do połowy 1941 roku wywożono setki tysięcy najbardziej wartościowych warstw ludności Kresów w głąb ZSRR” . Zlecił on także wymordowanie ok. 23 tys. jeńców – polskich oficerów, wywodzących się przede wszystkim z inteligencji, wręcz manifestacyjnie przywiązanych do polskości.

Ówcześni agresorzy mogli zrealizować swój plan, ze wszystkimi strasznymi następstwami dla Polaków, ponieważ zawiedli sojusznicy. Anglia i Francja nie dotrzymali gwarancji, do których zobowiązali się wobec II RP. Z oceny źródeł historycznych może wynikać domniemanie, że ówcześni sojusznicy Polski już w momencie udzielania gwarancji nie planowali ich dotrzymania. Bowiem prowadzili inną grę. Chcieli ukierunkować niemiecką agresję na wschód.

Strategiczny interes Polski, jako sojusznika W. Brytanii i Francji w wojnie z III Rzeszą, przewidywał pokonanie Niemiec, odbudowę i reformę ustrojową państwa, w granicach z 1939 roku. W tej początkowej fazie konfliktu cel prowadzenia wojny z Niemcami, z polskiego punktu widzenia, wydawał się tożsamy z ówczesnymi oficjalnymi długofalowymi interesami aliantów. Sytuacja uległa zmianie, po agresji III Rzeszy w 1941 roku na Związek Radziecki. Przystąpienie Rosji do wojny, po stronie aliantów, jako równoprawnego i pożądanego sojusznika ze statusem mocarstwa, otwierało też na nowo sprawę polską. W tym nowym układzie pozycja Polski stanowiła wypadkową polityki prowadzonej przez USA i W. Brytanię wobec Rosji. Ówcześni polscy politycy koncentrowali uwagę na relacjach tylko z tymi „dobrymi” aliantami. Nie potrafili i nie umieli poprowadzić gry z Rosją. Największym sąsiadem, z którym Polska graniczyła na wschodzie i ważnym mocarstwem w koalicji antyniemieckiej. Gra na „dobrych” aliantów miała ten skutek, że sprawę polską traktowano jak „walutę”, którą strony wykorzystywały zgodnie z własnymi długofalowymi interesami.

Dostępne informacje pozwalają domniemywać, że zwrot w polityce rosyjskiej wobec Polski może być związany z dwoma zdarzeniami. Wyprowadzeniem w 1942 roku Armii Polskiej z terytorium Rosji do Persji i zerwaniem stosunków pomiędzy Rządem Związku Radzieckiego a Rządem Polskim na Uchodźstwie, po ujawnieniu zbrodni w Katyniu. To mogły być okoliczności, w których została podjęta przez Stalina strategiczna decyzja dotycząca ustanowienia w Polsce systemu „przyjaznego” wobec Rosji. Słowo „przyjaznego” w tym przypadku nie wyklucza podporządkowania, uzależnienia. Od tego czasu strona rosyjska realizowała bardzo konsekwentnie politykę mającą na celu włączenie Polski do rosyjskiej strefy wpływów, w ramach której Rosjanie: z jednej strony, inspirowali tworzenie instytucji przydatnych do budowania owego „przyjaznego” systemu politycznego w nowej Polsce; z drugiej strony, kreowali nieprzychylne opinie dotyczące Rządu RP na Uchodźstwie i jednocześnie zwalczali polskie państwo podziemne w kraju. Dla interesów polskich najważniejsze było to, że alianci działania rosyjskie rozumieli i akceptowali. Wyrazem tej polityki brytyjsko-amerykańskiej była ich decyzja podjęta na konferencji w Teheranie w sprawie granicy polsko-rosyjskiej wzdłuż linii Curzona a potem podpisanie porozumienia ze Stalinem w dn. 5.07.1945 roku, w którym oba mocarstwa uznały Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) , za jedyny rząd uprawniony do reprezentowania interesów Polski.

Jednocześnie wycofały one poparcie dla Rządu RP na Uchodźstwie, co tak naprawdę oznaczało zgodę na włączenie Polski do rosyjskiej strefy wpływów. Uruchomiły od razu akcję propagandową, która miała zamazywać ich odpowiedzialność za ten stan.
W wyniku tej gry Polacy dali się znowu podzielić.

Po jednej stronie znaleźli się Polacy bardziej powiązani z zachodnimi aliantami, którzy ciągle liczyli na ich gwarancje wobec Polski. Popierali Rząd RP na Uchodźstwie, kwestionowali jako bezprawną decyzję o zajęciu w 1939 roku przez Związek Radziecki tzw. Kresów Wschodnich, domagali się ujawnienia i ukarania zbrodni w Katyniu, odrzucali możliwość wejścia Polski w obszar rosyjskiej strefy wpływów.

Jednak informacje zawarte w pamiętnikach W. Churchilla są jednoznaczne i wskazują wprost, że w rozgrywce mocarstw, ustanowienie stref wpływów odpowiadało ich najbardziej żywotnym interesom. Polacy związani z obozem zachodnich aliantów stopniowo racjonalizowali i akceptowali „pragmatyczność” prowadzonej przez nich polityki. Również tej związanej z ustanowieniem rosyjskiej strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej.
Po drugiej stronie znaleźli się „inni” Polacy, bardziej powiązani z ówczesną Rosją, którzy aktywnie działali w ruchu komunistycznym albo tylko sympatyzowali z ideologią marksistowsko-leninowską, stanowiącą fundament państwa głoszącego sprawiedliwość społeczną . W grupie tej znajdowały się też osoby przekonane, że terytorium Polski spod okupacji niemieckiej wyzwoli Armia Radziecka. Było też dla nich oczywiste, że Stalin wykorzysta sytuację zgodnie z własnym interesem.

Właśnie ta gra mocarstw „polską walutą” spowodowała głęboki podział wśród Polaków, którego długofalowych skutków nikt chyba wówczas nie przewidywał.
Obozy skupiające Polaków w kraju i na emigracji, co wydaje się w zaistniałej sytuacji dość zrozumiałe, znalazły się w konflikcie. Przebywający na emigracji oskarżali tych zamieszkałych w kraju, o kolaborację z Rosją, którą postrzegali, jako okupanta, a uległość wobec komunistycznej władzy, traktowali nawet jako zdradę. Polacy mieszkający w kraju odrzucali zarzuty wskazując, iż emigranci wiodą na Zachodzie dostatnie i bezpieczne życie, nie znają realiów, przez co mają ograniczone prawo do wydawania sądów oraz sami wchodzą w budzące wątpliwości w relacje z instytucjami obcych państw.

Mocarstwa, znajdujące się wówczas w stanie zimnej wojny, nie mogły odrzucić okazji wykorzystania konfliktu pomiędzy Polakami, tymi na emigracji i zamieszkującymi w PRL, do własnych celów. Sposób traktowania Polaków zmieniał się w zależności od potrzeb i relacji pomiędzy mocarstwami. Podziały wśród Polaków nie zanikły, po upadku w 1989 roku komunistycznego systemu władzy. Walka trwa, z komunistami, postkomunistami, korupcją, „układem”, o prawdę... ! I będzie trwać. Kto wie, czy nie do ostatniego Polaka?

 

 

Publikacje wykorzystane w artykule:

Platon, „Obrona Sokratesa”, Wyd. Ośrodek Myśli Politycznej Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera, Kraków 2007.

ale Historia, nr 36 (86), 9.09.2013, Tygodnik Historyczny.

Andrzej Werblan, „Stalinizm w Polsce”, Wyd. Towarzystwo Wydawnicze i Literackie, Warszawa 2009.

Pod redakcją Pawła Dybicza, Zakłamana historia powstania”, wyd. Fundacja Oratio Recta, Warszawa, 2014.

Tymczasowy organ władzy pełniący funkcję rządu na wyzwolonych spod okupacji niemieckiej ziemiach polskich, powołany 20.07.1944 r. w Moskwie. Nowa encyklopedia powszechna PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996.

Winston Churchill, „Druga wojna światowa”, Wyd. MON STOP PRESS, Gdańsk 1996 r., tłum. Kazimierz Mosiewicz. tom V księga 2, rozdz. XX, XXII, XXV; tom VI księga 1, rozdz. V, IX, X, XIV, XV; tom VI księga 2, rozdz. XXI, XXII, XXIII, XXV, XXIX, XXXIV, XXXIX, XL.

Marci Shore, „Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem”, Wyd. Świat Książki, Warszawa 2008; autorka przedstawia dramatyczne losy przedstawicieli polskiej inteligencji sympatyzujących z ideologią komunistyczną.