Redakcja: Czy globalne ocieplenie to problem rozdmuchany, ponieważ klimat zmieniał się już wcześniej?

Prof. Szymon Malinowski: Wiemy, jak klimat zmieniał się wcześniej i dlaczego. Wiemy też, że aktualna zmiana klimatu jest inna niż zmiany wcześniejsze. Posiadamy tę wiedzę mniej więcej od początku XIX w., kiedy biolodzy po raz pierwszy oszacowali, że emisje człowieka są znacznie większe niż emisje wulkaniczne. Ludzkie emisje wzrosły od tamtego czasu prawie stukrotnie, zmieniamy więc atmosferę w stopniu o wiele większym niż znane nam procesy naturalne. I teraz jeśli popatrzymy na przeszłe zmiany klimatu, jesteśmy w stanie zidentyfikować przyczynę ich zmian. Znaleźć wymuszenia systemu klimatycznego, które do nich prowadziły.

System klimatyczny na te wymuszenia reagował sprzężeniami i tak to dalej działało. Wymuszenia związane z epokami lodowcowymi były np. związane z kształtem orbity kuli ziemskiej i jej nachyleniem, tzw. cyklami Milankovicia. One powodowały stosunkowo niewielkie zmiany w dopływie energii słonecznej, które przez cały zestaw sprzężeń, takich jak odkładanie się wielkich ilości lodu na lądolodach odbijających promieniowanie słoneczne czy rozpuszczanie się gazów cieplarnianych w chłodniejących oceanach, prowadziły do obniżenia temperatury planety. Jeżeli docierało do Ziemi trochę więcej energii, to proces się odwracał i planeta wychodziła z epoki lodowcowej. To były wymuszenia orbitalne, działające spoza systemu klimatycznego.

Nasze wymuszenie, którym teraz działamy na klimat, również pochodzi spoza systemu klimatycznego. Nigdy wcześniej nie wydobywano bowiem węgla ze skał osadowych, w których był on wycofywany z obiegu atmosfera-biosfera-ocean ani nie wpuszczano do atmosfery w bardzo szybkim tempie w postaci dwutlenku węgla. To nasze obecne wymuszenie jest wielokrotnie większe od wymuszenia, które powodowały epoki lodowcowe. W związku z tym możemy obawiać się globalnego ocieplenia i wiemy, że jego przyczyna jest zupełnie inna niż wszystkich przeszłych zmian klimatu, ponieważ ten proces nigdy nie zachodził w historii geologicznej naszej planety.

Czy aby poradzić sobie z globalnym ociepleniem wystarczy sadzić więcej drzew?

W tej chwili w atmosferze mamy już 410 cząstek dwutlenku węgla na milion (odpowiednio więcej w oceanach). To wymuszenie radiacyjne, spowodowane obecnością CO2 już w tej chwili jest w stanie podgrzać planetę w sumie o 1,5 stopnia Celsjusza. Gdybyśmy obcięli wszystkie emisje do zera, to stężenie utrzymywałoby się w wysokości około 410 cząstek dwutlenku węgla na milion i spadało w ciągu setek czy tysięcy lat, czyli temperatura naszej Ziemi powoli by się obniżała i wracała do stanu sprzed lat kilkudziesięciu czy kilkuset. W tej chwili emitujemy natomiast coraz więcej węgla i wymuszenie staje się coraz silniejsze, a zmiana klimatu, którą w tej chwili własnoręcznie wykonujemy jest zjawiskiem, które nigdy nie wystąpiło w historii geologicznej. Mamy też ogromną ilość danych świadczących o tym, że może się to dla nas i dużej części życia na Ziemi skończyć bardzo źle.

Czy nauka nie jest zgodna w temacie globalnego ocieplenia?

Jeśli chodzi o mechanizmy, jest bardzo zgodna, jeśli chodzi o przyszłe skutki, jest zgodna. Jeżeli zaś mowa o podstawowych mechanizmach rządzących bilansem energetycznym planety, a co za tym idzie średnią temperaturą globu, bo średnia temperatura jest proporcjonalna do energii wewnętrznej w systemie klimatycznym, to wiemy o tym już od mniej więcej 200 lat. Szczegółowe mechanizmy, które wpływają na ten bilans były rozpoznawane po kolei w ciągu całego XIX w., aż pod koniec stulecia udało się wykonać całą serię obliczeń, np., jak zmieni się średnia temperatura planety przy wzroście koncentracji dwutlenku węgla o czynnik 2. Robił to Svante Arrchenius próbując wyjaśnić przyczyny epok lodowcowych.

Tak więc w zasadzie od ponad 100 lat znamy wszystkie podstawowe wartości fizyczne klimatu. Postęp nauki dodaje z kolei coraz nowsze dowody na to, że nasze rozumienie działania systemu klimatycznego jest prawidłowe. Ogromna ilość szczegółowych informacji, tłumaczy ponadto to działanie w różnych lokalnych i drobnych aspektach. Od mniej więcej 100 lat, a na pewno od ponad 50, czyli od roku 1965, kiedy naukowcy napisali pierwsze memorandum o zagrożeniu globalnym ociepleniem do prezydenta USA, Lyndona Johnsona, po prostu wiemy, jak to działa i czym nam grozi. Niestety te uwagi nie są brane poważnie przez znakomitą część polityków i opinii publicznej.

Czy oddychanie powoduje wielkie emisje CO2?

Oczywiście oddychanie powoduje wielkie emisje CO2, ale to jest ten węgiel, który uczestniczy w obiegu naturalnym, ponieważ całe nasze oddychanie to spalanie materii organicznej, którą zjadamy, powstałej w wyniku przyswajania CO2 z atmosfery przez rośliny, a potem ewentualnie przetworzenia przez zwierzęta. Jest to obieg zamknięty dwutlenku węgla na powierzchni Ziemi, tzw. krótki cykl węglowy i my jesteśmy jego elementem. Nie stanowi to jednak problemu. Problemem jest pompowanie do krótkiego cyklu węglowego, węgla którego w nim wcześniej nie było. Węgla zamkniętego w skałach osadowych, które wydobywamy i spalamy, żeby uzyskać z nich energię. Efektem tego spalania jest dwutlenek węgla.

Oglądaj całość