Redakcja: Jakie były okoliczności morderstwa Piotra Jaroszewicza i jego żony w 1992 roku?

Prof. Patryk Pleskot: Sprawa Jaroszewiczów pozostaje jedną z największych zagadek III RP i jest przy tym związana także z historią Polski Ludowej. Morderstwo było brutalne. Wiemy, że doszło do niego w willi Jaroszewiczów w Aninie, na przedmieściach Warszawy. Piotra Jaroszewicza prawdopodobnie przez wiele godzin torturowano, bito, ocucano, a nawet podawano mu leki, żeby mógł dłużej funkcjonować. Tak, jakby oprawcy chcieli wydobyć od niego jakieś informacje, o czym świadczy również fakt, że miał na przykład pozostawioną wolną prawą dłoń. Jaroszewicz, były premier za rządów Gierka, został ostatecznie zabity na parterze willi. Na pierwszym piętrze w łazience leżało natomiast ciało jego żony, Alicji Solskiej, którą zamordowano strzałem z bliska, z dubeltówki należącej do jej męża.

Było to rzeczywiście brutalne morderstwo, w którym trudno dopatrzeć się jasnego motywu kryminalnego. Wiele cennych rzeczy pozostających wtedy na widoku, zostało na swoim miejscu, a więc sprawcy ich nie zabrali. Nie trudno się domyślić, kto był bezpośrednio odpowiedzialny za morderstwo. Znamy bowiem zeznanie jednego z sąsiadów Jaroszewiczów, który akurat rankiem następnego dnia po morderstwie, mającym miejsce w nocy, przechadzał się z psem i zobaczył, jak z willi wybiega trójka osób. Byli to: mężczyzna o dość muskularnej postawie, drugi mężczyzna i kobieta o krótkich, jasnych włosach. To zresztą właściwie jedyny konkretny ślad, który mamy. Oczywiście rozpoczęło się później całe dochodzenie i różne tropy brano pod uwagę. Śledztwo w pewnej mierze kontynuowane jest po dzień dzisiejszy, tropy były bardzo różne, sugerujące działalność przestępczą czy wątek gangów, ale pojawiły się też oczywiście kwestie polityczne, które być może są w tej całej sprawie najciekawsze.

Jakie istnieją hipotezy, co do motywu zbrodni?

Najbardziej interesujące teorie dotyczą przeszłości Piotra Jaroszewicza. Był on postacią politycznie aktywną właściwie od końca wojny do 1981 r., kiedy to został odsunięty od władzy i razem z Gierkiem wręcz internowany, po tym jak Jaruzelski rozliczał się z ekipą gierkowską w ramach stanu wojennego. Duże wpływy w państwie Jaroszewicz miał już zaraz po 1945 r., po zakończeniu wojny i walki z podziemiem niepodległościowym. Został wiceministrem obrony narodowej, później robił karierę w aparacie partyjnym i ostatecznie objął funkcję premiera, którą pełnił przez prawie 10 lat w tzw. złotej epoce Gierka.

Był to więc człowiek, który na pewno wiedział dużo. Niedługo przed śmiercią Jaroszewicz opublikował pierwszą część swoich wspomnień, wywiad rzekę z dziennikarzem Januszem Rolickim, gdzie rzeczywiście mówił wiele ciekawych rzeczy. Ponadto sugerował tam, że wie jeszcze więcej i posiada dużo materiałów, które będzie sukcesywnie prezentował w ramach, nie oszukujmy się, zemsty na ekipie Kiszczaka i Jaruzelskiego, która odsunęła go od władzy. Niektórzy właśnie tutaj upatrują tego motywu. Być może był to człowiek, który po prostu wiedział za dużo i stał się niewygodny dla byłego establishmentu komunistycznego.

Druga ze ścieżek poszukiwań łączy to morderstwo z innymi tajemniczymi zgonami i zabójstwami. Chodzi m. in. o śmierć słynnego generała „Waltera”, czyli Karola Świerczewskiego, legendy PRL, dąbrowszczaka, który brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii, a po 1945 r. robił również dużą karierę w wojsku, ale okazał się zupełnie nieudolnym dowódcą, a przy tym alkoholikiem. Gen. Karol Świerczewski zginął w dość tajemniczych okolicznościach w 1947 r., w ramach potyczki w Bieszczadach z Ukraińcami, ale tam ślady kul pokazują, że strzały przeszły jakby od tyłu, czyli pojawiła się sugestia, że być może Świerczewski został usunięty przez własnych ludzi, ponieważ stał się niewygodny dla propagandy komunistycznej.

Tak się składa, że w grupie towarzyszącej Świerczewskiemu w momencie jego śmierci znalazł się młody Jan Gerhard, późniejszy redaktor naczelny popularnego pisma „Forum”. Na początku lat 70. Jan Gerhard, wtedy już bardzo bogaty i wpływowy człowiek, również zginął w dość tajemniczych okolicznościach, zamordowany przez dwójkę rzezimieszków, których skazano za to na karę śmierci. Ta sprawa ma jednak głębsze dno. Gerhard tuż przed śmiercią również zaczął badać przypadek Świerczewskiego i sugerować, że może ta historia wcale nie przebiegała tak, jak oficjalnie twierdzono. Co to wszystko ma wspólnego z Jaroszewiczem? Otóż, Jaroszewicz w swoim wywiadzie rzece z Rolickim na początku lat 90. wrócił do wątku Gerharda, sugerując, że być może nie zginął on w sposób całkiem przypadkowy, a sprawa miała podłoże polityczne. Jaroszewicz twierdził, że Gerhard posiadał informacje dotyczące prawdziwych losów Świerczewskiego. Pojawiały się tam zresztą dość fantastyczne historie o sowietach robiących różne prowokacje, zastępujących polskich komunistów swoimi „matrioszkami” czy sobowtórami. Być może są to już za daleko idące rozważania, ale fakt jest taki, że istnieje pewna nić łącząca te trzy śmierci: Świerczewskiego, Gerharda i Jaroszewicza. 

Oglądaj całość