Przy szerszych kontaktach handlowych trudno ustalić wartość wymienianych produktów, dlatego pojawiły się tzw. pośredniki wymiany, produkty trudniej dostępne na przykład sól, skóry itp. Dziś posługujemy się powszechnie pieniądzem. Oczywiście nie są to jak dawniej złote „dukaty”, ale pieniądz elektroniczny. Zapewne wyprze on gotówkę z obrotu gospodarczego. Jako przykład takich zmian podaje się Szwecję, gdzie państwo promuje opłaty bezgotówkowe. Powszechnie akceptowane są drobne płatności, a nawet jeśli chce zapłacić się gotówką, trzeba się liczyć z dodatkową opłatą. W Norwegii prowadzono kampanię promującą płatności bezgotówkowe. Osoby płacące w sposób tradycyjny były w niej postrzegane jako co najmniej podejrzane. Oczywiście z punktu widzenia państwa wyeliminowanie z obiegu pieniędzy w formie tradycyjnej to niższe koszty, ograniczenie szarej strefy itd. Dla społeczeństwa to kolejny przykład ogarniającej wszystko i wszystkich inwigilacji.

Nie, jedzeniu ze śmietnika

Pieniądz jako taki nie jest idealny, nawet jeśli występuje w formie elektronicznej. Można się zapytać, dlaczego za to, że z niego korzystamy, musimy płacić. Nie ma tu znaczenia, że bezpośrednio nie ponosi dodatkowych kosztów klient, bo organizacja kartowa, bank, pośrednik pobierze go od sprzedawcy. Ostatecznie za wszystko i tak zapłacimy. O powrocie do samowystarczalności i rezygnacji z pieniędzy można sobie wieczorem poczytać przy lampce wina, ale ja, jak większość, nie jestem gotowy wyrzec się cywilizacji. Popularne na zachodzie podręczniki przeżycia na resztkach wygrzebanych ze śmietników przy supermarketach to trochę jak życie w komunach hipisów w latach 60. ubiegłego wieku. W czasie gdy gwałtownie rozwijał się internet, mówiło się, że żyjemy w globalnej wiosce. Dziś każdy może kontaktować się z każdym bez względu na odległość. To otwiera zupełnie nowe możliwości.

Nowa ekonomia

To dopiero początki, ale pomysł dzielenia się różnymi dobrami – shareconomy z wykorzystaniem sieci społecznościowych może okazać się czymś więcej niż tylko społecznościową wypożyczalnią elektronarzędzi. To nowy sposób funkcjonowania gospodarki w wielu aspektach. Na razie przypominać może pomoc sąsiedzką, gdy pożyczam coś, co wykorzystuję okazjonalnie na przykład wiertarkę. W zamian od kogoś innego pożyczę potrzebne mi urządzenie. W latach kryzysu po 2008 roku przeczytałem o pewnej Włoszce, która upiekła tort w zamian za korepetycje, o ile dobrze pamiętam. Można sobie wyobrazić cały łańcuszek różnego rodzaju wymian, obejmujący nawet kilka krajów i stref czasowych. Również firmy mogą dzielić się posiadanymi zasobami, choćby takimi jak informacje i wiedza. Technologia pozwala budować bardzo złożone relacje, które ominą ograniczenia wymiany barterowej. Są też pytania i wątpliwości choćby związane z tym w jaki sposób mierzyć wartość oferowanych do wymiany usług lub produktów. Jednak przy masowej skali i różnorodności oferty zawsze powinno udać się zaspokoić potrzeby. Jedynym problemem będzie opodatkowanie takiego rodzaju handlu wymiennego, ale tym bym się na razie nie przejmował.

Proszę o wasze opinie.