Redakcja: Co o klimacie i rozwoju gospodarczym mówią badania Williama Nordhausa?

Dr hab. Jakub Growiec: William Nordhaus jest autorem szeregu badań rozwijających w istotny sposób kwestię zmian klimatycznych, a także surowców naturalnych w modelowaniu wzrostu gospodarczego w długim horyzoncie czasowym. Sprawy te zaczęły być istotne w debacie ekonomicznej lat 70., kiedy po kryzysie naftowym pojawiły się na szerszą skalę wraz z tzw. raportem Klubu Rzymskiego. Raport ten był bardzo szeroko dyskutowany i mocno krytykowano ze strony ekonomicznej, bo o ile zawierał szczegółowy i dokładny opis strony klimatycznej, czy też związanej z dostępnością surowców, to już wątki ekonomiczne nie zostały w nim wystarczająco dobrze uchwycone. Nordhaus jako jeden z pionierów nurtu starał się ująć te kwestie lepiej.

Istotne z punktu widzenia ekonomii, właśnie w kontekście nadmiernego wydobycia surowców naturalnych czy też zmian klimatycznych, są efekty zewnętrzne. To znaczy, że bezpośrednie efekty np. zużycia surowców czy emisji gazów cieplarnianych do atmosfery stają się widoczne dla firmy. Bezpośrednie efekty to produkcja dóbr, które są potem sprzedawane, dzięki czemu firma ma wielkie zyski i to jest uwzględniane. Efekty negatywne dla środowiska są natomiast ignorowane przez firmy w ich procesach decyzyjnych, przez co problemy się nawarstwiają. Stąd powstaje potrzeba jakiejś interwencji i regulacji tych spraw, żeby firmy działające racjonalnie, ale jednocześnie niewidzące w swoich decyzjach wszystkich długofalowych rezultatów swojej działalności, były niejako zmuszone do uwzględniania tychże efektów. Jednym z takich sposobów są podatki od emisji gazów cieplarnianych lub jakieś kwoty, którymi można handlować.

Do jakich wniosków doszedł Paul Romer w badaniach o innowacjach i gospodarce?

Sądzę, że najważniejsza myśl, którą zawdzięczamy Romerowi to ta, iż idee czy też nowe technologie nie podlegają rywalizacji. Oznacza to, że ich uwzględnienie w jednym procesie produkcyjnym w jednej firmie nie przeszkadza, żeby uwzględnić je równocześnie w wielu miejscach na raz. Przykładowo jeden zatrudniony pracownik podlega rywalizacji, bo ma pewną ilość godzin do dyspozycji i nie rozdwoi się. Podobnie jedna maszyna nie rozdwoi się i nie będzie pracować jednocześnie w innym miejscu. Idee mogą się zaś rozdwoić, w tym sensie, że nie podlegają rywalizacji i na przykład jakiś design, procedura czy projekt może być realizowany zarazem w kilku miejscach. Jest to bardzo ważne, ponieważ ten fakt przekłada się później na rosnące przychody względem skali. Generalnie w ekonomii przyjmuje się, że samo wykorzystanie nakładów produkcji jest związane ze stałymi przychodami względem skali, czyli proporcjonalne zwiększanie nakładów daje proporcjonalne zwiększanie wyników. Jeśli natomiast uwzględni się również tę technologię, to łącznie z jej efektami przychody względem skali stają się rosnące.

Jest to bardzo ważny przełom w myśleniu o postępie technologicznym. To również główny argument za tym, że podstawowym źródłem wzrostu gospodarczego w perspektywie dekad jest postęp technologiczny i zmiany jakościowe, które przekładają się na produktywność istniejących czynników oraz pozwalają udoskonalać istniejące maszyny i proces produkcyjny. Przynosi to potem korzyść dla wartości dodanej, generowanej przez firmy i odbywa się z korzyścią dla poziomu rozwoju czy też wytworzonej wartości w całej gospodarce.

Dlaczego według Romera strasznym jest marnować kryzys?

Warto tu rozróżnić mówienie o długotrwałym wzroście i o cyklach koniunkturalnych. Jeśli chodzi o kryzysy, to pewnie bardziej zwracamy uwagę na drugą z tych rzeczy, czyli krótki okres. Myślę jednak, że w tym sformułowaniu chodzi o to, iż przy okazji kryzysu następują pewne zmiany, które długofalowo mogą być korzystne. Już od Schumpetera znamy na przykład koncepcję kreatywnej destrukcji, polegającą na tym, że okres kryzysu to owszem okres destruktywny, w którym zdarzają się spadki zatrudnienia, a inwestycje się zmniejszają, ale też może być to impulsem pewnej odnowy. W pierwszej kolejności upadną firmy, które były od początku nieefektywne i źle zarządzane, stosujące przestarzałe technologie. Natomiast co do średniej, efektywność w gospodarce może wtedy wzrosnąć.

Dlaczego według Romera „Idee wymagają specyficznych rozwiązań, aby rozwijać się na rynku?”

Zapewne właśnie ze względu na to, że nie podlegają rywalizacji. Pojawia się tu zresztą bardzo istotne pytanie o kwestie własności intelektualnej. Jeśli bowiem pewne idee mogą wszystkim podnieść produktywność, to ten, kto poniósł koszty, żeby je wdrożyć relatywnie na tym straci, ponieważ inne firmy mogą mieć tę samą technologię za darmo. Dlatego też istnieją patenty czy licencje, prawa do wyłącznego stosowania technologii oraz idei. Dzięki nim poniesienie początkowego kosztu wynalezienia, wdrożenia lub udoskonalenia czegoś staje się zasadne, gdyż uzyskanie patentu czy monopolu na jakimś rynku pozwala dyskontować koszty i summa summarum te inwestycje się wtedy opłacają.

Oglądaj całość