Redakcja: Jak można ocenić działania Ignacego Paderewskiego na konferencji pokojowej w Paryżu?

Prof. Andrzej Chojnowski: Jeśli chodzi o działania Paderewskiego w Paryżu, to niektórzy zarzucali mu pewnego rodzaju miękkość, bałaganiarstwo czy roztrzepanie. Ktoś pisał w pamiętnikach, że kiedy potrzebna była np. ważna depesza z kraju czy nota dyplomatyczna, to szukano jej w pokojach hotelowych, gdzie Paderewski mieszkał z żoną i długo nie udawało się tego znaleźć. Dopiero po jakimś czasie papiery odnajdywały się gdzieś w szufladzie pełnej bielizny pani Paderewskiej.

Jeśli chodzi o politykę, to istniały dwie fundamentalne kwestie, o które rozbijały się polskie wysiłki w trakcie konferencji pokojowej. Polsce, czyli i Dmowskiemu i Paderewskiemu nie udało się przeforsować pewnej koncepcji granic państwa polskiego. Pod tym względem państwa zachodnie w pewnym sensie zrobiły to, co chciały zrobić. Po drugie polscy delegaci nie byli w stanie zapobiec przyjęciu przez zwycięskie mocarstwa systemu traktatowego, którego elementem był tzw. mały traktat wersalski, wprowadzający międzynarodową ochronę praw mniejszości narodowych zamieszkujących Polskę. Takim systemem nie objęto Niemiec, w związku z tym Polacy niebezzasadnie uważali, że jest to forma dyskryminowania nas i traktowania Polski jako kraju gorszego typu. Paderewski i Dmowski próbowali przeciwdziałać tego typu rozwiązaniom, ale to się nie udało. Dlatego też ci delegaci i ten rząd z Paderewskim jako premierem symbolizującym jego wolę, byli później krytykowani jako ci, którzy zgodzili się na niekorzystne warunki traktatu wersalskiego. Paderewski argumentował, że udało się zrobić to, co można było w tej sytuacji uczynić, bo istotnie ta krytyka była trochę zbyt pochopna. Pamiętajmy przede wszystkim, że nie tylko 30, 20, ale i 5 lat wcześniej istniała mała szansa, że Polska wróci w ogóle na mapę Europy, a teraz kiedy Polacy doświadczyli już pewnego sukcesu, od razu zaczynali narzekać.

Czemu Paderewski odszedł od polityki i dlaczego do niej wrócił?

Odszedł, ponieważ sprawowanie funkcji premiera czy nawet ministra nie stanowiło dla niego ideału. Paderewski był przede wszystkim artystą, a jego rząd i tak utrzymał się przez prawie rok, czyli naprawdę porządny kawał czasu, jak na standardy tamtego okresu w Polsce. Kiedy już skończyły się sprawy związane z konferencją w Paryżu, ale trwała cały czas wojna na wschodzie z Rosją bolszewicką, a wcześniej wojna z Czechami o Śląsk Cieszyński, kraj doznawał różnych kłopotów i perturbacji. Istniały różne „rafy”, o które potencjalny spokój tego rządu, a każdy rząd dąży przecież do spokoju, musiał się jak gdyby rozbijać. Poza tym coraz większego znaczenia od pewnego momentu nabierały kwestie ekonomiczne. W związku m. in. z wojną na wschodzie sytuacja gospodarcza kraju pogorszała się. Paderewski co prawda umiał zarabiać pieniądze, ale nie miał talentów ekonomicznych. Rząd jako całość również sobie nie radził, w związku z tym zaczął być coraz mocniej krytykowany. W pewnym momencie uznał, że ma dość i złożył rezygnację, którą Piłsudski po pewnych wahaniach przyjął. Paderewski odszedł więc z rządu i ogólnie od polityki.

Kwestię, czy do niej wrócił znowu trzeba opatrzyć pewnym znakiem zapytania. Cały czas obserwował uważnie to, co się w Polsce działo. Był czynnym obserwatorem, nieangażującym się w sprawy krajowe, ale korespondującym z różnymi politykami, wykorzystującym swoje kontakty i posiadającym pieniądze. Paderewski miał swoją bazę życiową w Szwajcarii, tam do niego przyjeżdżano, rozmawiano i w pewnym momencie, kiedy sytuacja w Polsce po śmierci Piłsudskiego skomplikowała się, a opozycja zaczęła myśleć o nowej formule działania, powstała pewna koncepcja porozumienia stronnictw centrowych i prawicowych.

Paderewski był zresztą rozczarowany co do rzadów sanacji. Planowano stworzenie koalicji parlamentarnej, a od pewnego momentu pozaparlamentarnej, bo w wyborach w 1935 r. przedstawiciele innych obozów niż sanacja nie brali udziału i zbojkotowali je na znak protestu wobec wówczas przyjętej ordynacji wyborczej. Zaczęła się więc próba stworzenia czegoś w rodzaju obozu, który będzie alternatywą dla rządów piłsudczykowskich. Politycy tego potencjalnego obozu zaczęli traktować Paderewskiego jako swoistego patrona. On nie był człowiekiem, który rozgrywał polityczne karty, ale popierał te inicjatywy, przyświecał im swoim dobrym słowem, wspierał trochę materialnie i pozwalał, żeby jego siedziba Front Morgues, która stała się zresztą nazwą tego obozu, była jak gdyby stolicą tego nowego ruchu politycznego.

Ruch Front Morgues nie odegrał wówczas w latach 30. jakiejś poważniejszej roli. Dopiero w czasie wojny od 1939 r., kiedy czołowy polityk tego obozu generał Władysław Sikorski stał się premierem rządu na obczyźnie, Front Morgues, z którego wyłoniły się różne partie polityczne, zaczął stawać się bardzo wpływową siłą. Sam Paderewski stanowił raczej symbol pewnego kierunku politycznego, ale w żaden sposób nie był osobą, który angażuje się w doraźne działania polityczne.

Oglądaj całość