Redakcja: Jak zaczęła się aktywność polityczna Ignacego Jana Paderewskiego?

Prof. Andrzej Chojnowski: Czy Ignacy Paderewski był politykiem, to w ogóle pytanie z gatunku tzw. dyskusyjnych. On był przede wszystkim artystą, który co prawda angażował się w życie publiczne, w tym również polityczne, ale nie posiadał jednoznacznie politycznych ambicji. Nie zamierzał stawać na czele ugrupowania, czy też przewodzić jakimś stronnictwom. Widział siebie raczej jako męża opatrznościowego, który złączy społeczeństwo w wysiłku, jaki w XIX w. wydawał się jeszcze dość jałowy, ponieważ nie widziano wtedy realnych perspektyw odzyskania niepodległości. Pojawiały się jak wiadomo różne pomysły oraz nurty i on od pewnego momentu uważał, że swoją osobą będzie mógł to wszystko jakoś złączyć, by doprowadzić Polaków do jedności. To się jednak nie przekładało na działania polityczne, chociażby w wymiarze układania programów.

Paderewski zaczął jako taki artysta-społecznik. Był artystą o tyle nietypowym na tle polskich stosunków, że odniósł sukces nie tylko artystyczny, ale i materialny. W XIX w. część naszych wielkich poetów czy malarzy klepała, mówiąc kolokwialnie, biedę i raczej nie wspierała, a wymagała wsparcia finansowego od społeczeństwa. Tutaj mieliśmy do czynienia z sytuacją odwrotną. Paderewski odnosił w Europie, a potem w Stanach Zjednoczonych duże sukcesy i to się przekładało także na jego dochody. W związku z tym mógł pewne rzeczy wspierać, fundować itd. To się właściwie stało początkiem jego działalności publicznej, bo początkowo był znany jako ten, który pomaga pisarzom czy dziennikarzom oraz w jakimś stopniu angażuje się w pewne przedsięwzięcia o wymiarze ogólno-patriotycznym. Tutaj największym wydarzeniem było ufundowanie w 1910 r., w pięćsetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem, monumentu w Krakowie. Po tym jak sfinansował to przedsięwzięcie, stał się człowiekiem niesłychanie popularnym. Dlatego też można powiedzieć, że w czasie I wojny światowej i zaraz po jej zakończeniu, kiedy pojawił się w Polsce, nie był może szczególnie znany szerokiej publiczności jako muzyk, ale bardziej jako symbol nieprzezwyciężonych dążeń Polaków do niepodległości.

Od pewnego momentu Paderewski mógł się jednak pochwalić również bardzo konkretnymi osiągnięciami w wymiarze czysto politycznym. Kiedy wybuchła wojna zaangażował się w fundowanie różnych akcji charytatywnych i pomaganie rodakom, którzy przez wydarzenia wojenne zostali dotknięci cierpieniami, także uszczerbkami materialnymi. Potem zaczął propagować myśl, że wojna może się skończyć dla Polaków jakimś przełomem, która w warunkach już samej wojny znajdowała bardziej sprzyjającą atmosferę. Okazało się, że w Europie niewiele może zdziałać jako muzyk docierający do wpływowych postaci życia publicznego, ale w Stanach Zjednoczonych już prędzej. W Stanach istniała olbrzymia Polonia, a jej istnienie przekładało się na głosy wyborcze i w wyborach prezydenckich każdy kandydat musiał jakoś się z nią liczyć. Paderewskiemu udało się dotrzeć do pewnych wpływowych postaci, przede wszystkim płk House’a, czyli wspólnika prezydenta Wilsona, a później do samego prezydenta. Mógł się właściwie uważać, może nie za współautora, ale za inicjatora pewnych zachowań amerykańskich, przede wszystkim słynnego orędzia ze stycznia 1918 r., w którym Wilson zapowiedział, że ta wojna powinna zakończyć się rekonstrukcją niepodległej Polski z dostępem do morza.

Paderewski, jako człowiek bardzo ustosunkowany w świecie, znowu stał się więc jakby symbolem skutecznego działania. Tego waloru nie posiadali inni polscy politycy, którzy byli może lepszymi graczami w wymiarze czystej gry politycznej, ale nie na arenie międzynarodowej. W związku z tym widział tu dla siebie pewną rolę, a kiedy dostrzegł już na przełomie XVIII i XIX w., że Polacy w perspektywie odzyskania niepodległości są dość skłóceni, uznał, że musi pojawić się w kraju i doprowadzić do jakiejś zgody.

W końcu 1918 r. wybuchło powstanie zwane później Powstaniem Wielkopolskim. Paderewski żadnej roli politycznej w nim nie odegrał, ale był w pewnym sensie jego inicjatorem, na takiej zasadzie, że stał się iskrą, która rozpala płomień. Pojawił się najpierw w Gdańsku, już tam owacyjnie fetowany, a następnie pojechał do Poznania, gdzie jego przywitanie na dworcu stało się powodem pewnych zamieszek na ulicach miasta. Stąd wziął się czyn zbrojny, który wielkopolanie podjęli walcząc przeciwko Niemcom o oswobodzenie tej dzielnicy.

Paderewski przyjechał do Polski z konkretnym przekonaniem, że uda mu się pogodzić skłócone strony. Istniały bowiem dwa obozy, jeden symbolicznie związany z Piłsudskim, drugi z Romanem Dmowskim. W kraju rządził właściwie Piłsudski, który był tymczasowym naczelnikiem państwa i sprawowane były tzw. rządy ludowe, które nie odpowiadały rywalom Piłsudskiego, czyli obozowi Narodowej Demokracji. Początkowo wydawało się Paderewski nic nie zdoła osiągnąć, ponieważ ND chciała po prostu obalić Piłsudskiego i rządy ludowe, podejmując próbę puczu w nocy z 5 na 6 stycznia. Zamach stanu się nie udał, Piłsudski opanował sytuację, ale mimo wszystko wyciągnął rękę do obozu narodowych demokratów, ponieważ wiedział, że posiada on jednak dość wyraźną siłę oddziaływania w społeczeństwie oraz kontakty międzynarodowe i jest dobrze widziany w Paryżu czy Londynie. Z tego powodu doszło do konsensusu, a jego beneficjentem stał się Paderewski, który stanął na czele rządu przewidzianego jako rząd ponad podziałami i rząd fachowców niezwiązanych z poszczególnymi partiami. Tak zaczęła się jego kariera jako polityka w sensie stricte, ponieważ urząd premiera jest już przecież urzędem wyraźnie politycznym.   

Oglądaj całość