Redakcja: Jaka była geneza powstania Naczelnego Komitetu Narodowego?

Prof. Wojciech Roszkowski: Naczelny Komitet Narodowy powstał w połowie sierpnia 1914 r., czyli w czasie pierwszych tygodni I wojny światowej. Był ponadpartyjnym porozumieniem głównych sił politycznych działających w Galicji w tamtym momencie, powstałym z połączenia dwóch ciał. Pierwsze składało się z porozumienia organizacji niepodległościowych o charakterze liberalno-lewicowym z socjalistami, chłopami i organizacjami inteligencji lewicującej, bądź liberalnej z Galicji. Drugie stanowił Centralny Komitet Narodowy, organizacja z kolei bardziej prawicowa, o charakterze konserwatywno-narodowym, w której sporą rolę odgrywali konserwatyści galicyjscy i narodowcy. W sierpniu 1914 r., kiedy wybuchła wojna, te organizacje się połączyły, mając ambicję reprezentowania wszystkich Polaków galicyjskich i realizowania pewnego programu politycznego, który w dużym skrócie i przybliżeniu można nazwać trializmem. NKN wyobrażał sobie, że sprawa polska u boku państw centralnych przybierze taki charakter, iż w przypadku ich zwycięstwa  uda się monarchię habsburską, czyli Austro-Węgry przebudować w kierunku Austro-Węgier-Polski lub Austro-Węgier-Galicji.

Jak wyglądały poglądy i polityka NKN-u?

NKN dzielił się terytorialnie. Posiadał dwie sekcje, krakowską i lwowską. Na czele krakowskiej stanął konserwatysta Juliusz Leo, a po nim Władysław Jaworski. Oddziałowi lwowskiemu przewodził natomiast Tadeusz Cieński, polityk również o charakterze konserwatywnym. NKN był w sumie organizacją bardziej reagującą na wydarzenia, niż je tworzącą. Stąd brały się napięcia pomiędzy tym szerokim spektrum polityków galicyjskich a Józefem Piłsudskim, jak również między samymi jej politykami. Do sporych tarć dochodziło tam z kilku powodów. Ten pomysł trializmu, ideał, że uda się zamienić Austro-Węgry w Austro-Węgry-Polskę napotykał na zasadniczą przeszkodę w postaci Niemiec. Od samego początku trudno było zresztą coś takiego sobie wyobrazić. Uważając, że jest to możliwe, ci politycy galicyjscy uprawiali nieco pobożne życzenia, podczas gdy w koalicji państw centralnych dominującą rolę odgrywali Niemcy i oni absolutnie nie chcieli rozwiązania stwarzającego dla nich niebezpieczeństwo irredenty polskiej w zaborze pruskim. Polska część monarchii habsburskiej automatycznie przyciągałaby Polaków z zaboru pruskiego oraz wzmacniała ich siły polityczne i dążenia niepodległościowe, co Niemcom absolutnie nie pasowało. Ta koncepcja była więc dość nierealna.

Istniała też kwesta polityki bieżącej, jak reagować na wydarzenia wojenne i jak realizować ten interes polski? Tutaj konflikt z Józefem Piłsudskim, człowiekiem, który od samego początku rwał się do czynu, wydawał się oczywisty. Jego akcja z Pierwszą Kompanią Kadrową z początku sierpnia 1914 r., kiedy doszło wymarszu kompanii mającej wzniecić powstanie polskie po rosyjskiej stronie granicy w Królestwie Polskim, kompletnie zawiodła. Tego powstania nie udało się wywołać. Polacy w zaborze rosyjskim nie uwierzyli, że jest to właściwy moment na podjęcie takiej walki i sam początek wojny jakoś ich do tego nie skłonił. Wobec tego Piłsudski poniósł ogromną porażkę, a jego rola w galicyjskim obozie niepodległościowym nagle spadła. NKN swoją decyzją o powołaniu legionów uratował Piłsudskiego jako polityka wiarygodnego czy dalekowzrocznego. Powstanie legionów było dla niego drugą szansą, z której on oczywiście skorzystał.

Same rozdźwięki w łonie NKN-u polegały w sposób zupełnie naturalny na różnicach pomiędzy bardzo różnymi ugrupowaniami. Byli tam przecież konserwatyści, ludowcy i ludzie o przekonaniach socjalistycznych, a więc pojawiały się ogromne rozbieżności w stosunku do programu politycznego. Łączyła ich z kolei wola podniesienia rangi Polski, bo przecież nie niepodległości, o której wówczas trudno było marzyć. O niej marzył zaś Piłsudski, który jeszcze w 1914 r. wiosną wyobrażał sobie, że jeżeli państwa centralne pokonają Rosję, a następnie przegrają wojnę na froncie zachodnim, to powstanie pewna próżnia, w której niepodległa Polska będzie mogła powstać. Tak się stało, ale jeszcze w 1914 czy 1915 r. trudno było to sobie wyobrażać. On jednak ożywiony myślą, że jest to jedyny możliwy scenariusz dla Polski działał tak, jak działał. NKN podążał natomiast za wydarzeniami raczej jako ciało ociężałe i w związku z tym w sposób naturalny był dla Piłsudskiego, jeżeli nie ciężarem, to pewnego rodzaju problemem.

Piłsudski zmierzał do tego, żeby czyn legionowy zaznaczył się po stronie austriackiej jako ważny wkład Polaków w działania wojenne, ale w pewnym momencie, w roku 1917, odstąpił. To jest chyba moment związany z wejściem Stanów Zjednoczonych do wojny i zorientowaniem się Piłsudskiego, że państwa centralne tej wojny już nie wygrają oraz że nie należy dłużej na nie stawiać. To czas kryzysu przysięgowego, w którym Piłsudski zdecydował się odmówić przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i Austro-Węgier, dał się internować i w ten sposób stanął niejako okrakiem nad orientacją pro-entencką i pro-niemiecko-austriacką.

Oglądaj całość