Redakcja: Jak doszło do rozbrojenia Niemców na polskich ziemiach w 1918 roku?

Dr hab. Piotr Szlanta: Jesienią 1918 r. ziemie polskie znajdowały się pod całkowitą kontrolą państw centralnych. Oczywiście Galicja należała do Austro-Węgier, a w czasie trwania I wojny św. wprowadzono tam bardzo ostry reżim wojskowy, likwidując de facto autonomię, jaką prowincja cieszyła się od lat 60. XIX w. Podobnie zresztą jak na obszarze zaboru pruskiego, władze sprawowali tam Niemcy.

Na terenie Królestwa Polskiego, które zostało zdobyte przez wojska państw centralnych w wyniku przełamania pod Gorlicami z maja 1915 r., ustanowiono dwie strefy okupacyjne, Warszawskie Gubernatorstwo Wojskowe oraz Wojskowe Gubernatorstwo Lubelskie. Na ziemiach Królestwa okupowanych przez Niemców oraz Austro-Węgrów wprowadzono cały szereg ustępstw na rzecz polskiego języka oraz kultury narodowej. Spolonizowano m. in. sądownictwo oraz otwarto spolonizowany Uniwersytet Warszawski. W końcu Aktem 5 listopada 1916 r. proklamowano powstanie niepodległej Polski, będącej oczywiście w sojuszu z państwami centralnymi, ale bez wyznaczenia osoby władcy, Rady Regencyjnej czy też granic państwa. Zezwolono także na powstanie różnego rodzaju instytucji publicznych, mających przygotować się do przejęcia realnej władzy, takich jak Tymczasowa Rada Stanu, a później Rada Stanu. Dla polskich środowisk niepodległościowych te ustępstwa były jednak zbyt nikłe.

Latem 1917 r. ma miejsce tzw. kryzys przysięgowy i legiony ulegają rozwiązaniu. Taka sytuacja trwała aż do jesieni 1918 r. i nagle „wybuchła bomba”, ponieważ okazało się, że na początku października opinia publiczna w państwach centralnych dowiedziała się, iż nowy rząd niemiecki wystosował depeszę do prezydenta USA, Woodrowa Wilsona, z prośbą o podanie warunków, na jakich można zawrzeć rozejm. Wyszło na jaw, że Niemcy oraz Austro-Węgry tę wojnę przegrywają. Na sygnał o załamywaniu się władzy niemieckiej oraz austro-węgierskiej uaktywniła się Rada Regencyjna, która na początku października 1918 r. zadeklarowała, że jej celem jest stworzenie niepodległej, zjednoczonej z trzech zaborów Polski, z wolnym dostępem do morza. Wzięła ona pod swoje dowództwo polskie siły zbrojne, czyli niewielkie, liczące około 5 000 osób oddziały, które walczyły po stronie niemieckiej. W Warszawie powołano do życia nowy rząd, a ministrem obrony powołano w nim Józefa Piłsudskiego, który przebywał wtedy w Magdeburgu i sam o fakcie dowiedział się z gazet. Polscy politycy zaczęli zaś coraz intensywniej domagać się jego uwolnienia.

Tymczasem narastał ferment, życie polityczne na przełomie października oraz listopada było bardzo rozgorączkowane. Różnego rodzaju partie polityczne organizowały zebrania, wzywały do zwołania sejmu ogólnopolskiego i do przekazania realnej władzy rządowi polskiemu. Uaktywniły się oddziały paramilitarne, takie jak Polska Organizacja Wojskowa założona przez Piłsudskiego jeszcze jesienią 1914 r., czy pogotowie bojowe Polskiej Partii Socjalistycznej, czyli organizacja paramilitarna, która dokonywała m. in. ataków na niemieckich donosicieli, szpicli albo zdrajców.

Do przyspieszenia wydarzeń doszło na początku listopada 1918 r. 9 listopada cesarz Wilhelm II ratował się ucieczką, po czym po kilku tygodniach, na terytorium Holandii, ogłosił swoją formalną abdykację. Pod jego nieobecność w Berlinie proklamowano republikę i 11 listopada 1918 r. wynegocjowano warunki zawieszenia broni na froncie zachodnim, zakładające ewakuację terenów okupowanych. W samych Niemczech wybuchła rewolucja, najpierw zbuntowali się marynarze w bazach nad Morzem Północnym oraz nad Bałtykiem, którzy nie chcieli wyjść w morze, aby stoczyć ostatnią bitwę i z honorem lec na dnie. Zamiast tego skontaktowali się z robotnikami portowymi i przejęli władzę nad wieloma miastami niemieckimi. Na wzór bolszewicki zaczęły powiewać czerwone flagi, organizowano rady robotnicze oraz rady delegatów żołnierskich. Było tak również w Warszawie, w której stacjonowało w tym czasie około 30 000 Niemców - bodajże 12 000 żołnierzy i 18 000 urzędników. Zdemoralizowani niemieccy żołnierze, którzy sprzedawali broń z magazynów miejscowej ludności, byli zainteresowani wyłącznie jak najszybszym wyjazdem z terenów okupowanych i powrotem do swoich stron rodzinnych. Siły paramilitarne, o których już wspominałem, czyli pogotowie bojowe PPS-u czy bojownicy POW przygotowywali się do rozbrojenia Niemców w momencie sygnału danego przez przywódców.

Niemcy byli świadomi nastrojów rewolucyjnych, dlatego dowódcy garnizonu wydawali żołnierzom zakaz opuszczania ich pojedynczo, przestrzegając, że może dojść do rozbrojenia. Do listopada 1918 r., na wieść o upadku Cesarstwa zaczęto powoli przejmować odpowiedzialność za budynki publiczne. Żołnierze polskiej siły zbrojnej obsadzili główne budynki w mieście. 10 listopada do Warszawy przyjeżdża w końcu z internowania wypuszczony 2 dni wcześniej i przewieziony z Magdeburga do Berlina, a następnie do Warszawy Józef Piłsudski. Władzom nowej republiki niemieckiej zależało na powstrzymaniu fali bolszewizmu, żeby w Polsce nie doszło do wybuchu rewolucji i aby zapewnić bezpieczny powrót setkom tysięcy żołnierzy niemieckich okupujących obszary Królestwa Polskiego, jak i obszary tzw. Ober-Ostu, czyli naczelnego dowództwa frontu wschodniego.

Oglądaj całość