Redakcja: Jakie były losy Stanisława Augusta po I rozbiorze Polski?

Dr Dorota Dukwicz: Po I rozbiorze zmienia się system rosyjskiej dominacji w Rzeczypospolitej, który determinuje możliwości działania, jakimi dysponował król. Do tego czasu Rosja opierała swoją politykę w Polsce na jednej partii, która miała reprezentować jej interesy. W pierwszym okresie panowania Stanisława Augusta była to familia Czartoryskich. Później podjęto próbę oparcia rosyjskiej polityki o stronnictwo dysydentów, ale okazało się, że w ten sposób Rosja nie jest w stanie kontrolować sytuacji w Rzeczypospolitej. Zdecydowano więc, że po odbudowie rosyjskich wpływów, których zachwianie niewątpliwie przyniosła zarówno konfederacja barska, jak i I rozbiór, utrzymywać się będzie chwiejną równowagę pomiędzy królem a opozycją. Przesuwać szalę na politycznej wadze w Rzeczypospolitej miał rosyjski ambasador.

Stanisław August pozbawiony wsparcia Czartoryskich, którzy odsunęli się od niego już definitywnie po I rozbiorze i przeszli do opozycji, skutecznie zbudował własne zaplecze w postaci stronnictwa, jakie w literaturze przedmiotu określamy mianem stronnictwa królewskiego. Oparte zostało ono na średniej szlachcie. To tych ludzi król promował do godności oraz urzędów i to dzięki ich poparciu mógł skutecznie kontrolować sejmiki, a także sprawować rządy na prowincji.

Sejmy od 1776 r. do czasu Sejmu Czteroletniego to sejmy stosunkowo jałowe ustawodawczo. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy była właśnie kontrola sprawowana przez ambasadora rosyjskiego, który udzielając wsparcia, a to królowi, a to opozycji, uniemożliwiał przedsiębranie wielkich reform, czy uchwalanie na sejmach szybkich zmian, które modernizowałyby państwo. Po I rozbiorze nieoficjalne hasło, pod którym działał król, brzmiało: „przeczekać Katarzynę”. To był czas powolnych, drobnych zmian, zarówno w sferze gospodarczej, jak i kulturalnej. Miały one wzmocnić państwo, ale też prowadzić do zmiany sposobu myślenia szlachty o państwie, czyli przywrócić myślenie w kategoriach propaństwowych.

Na ten okres przypada najintensywniejsza polityka kulturalna związana z mecenatem artystycznym Stanisława Augusta. Za to jest on najbardziej ceniony, ale trzeba pamiętać, że za każdym razem dla króla były to tylko pewne środki prowadzące do celu. Sztuka czy architektura były elementami, które król wykorzystywał w swoim wielkim pedagogicznym dziele wychowywania nowych Polaków. To wszystko zaczęło przynosić efekty. W drugiej połowie lat 70. następuje zmiana pokoleniowa na polskiej scenie politycznej. Odchodzi część starych polityków doby saskiej i pojawiają się ludzie, których moglibyśmy już nazwać wychowankami Stanisława Augusta. Są to absolwenci szkoły rycerskiej, którzy będą później stanowili trzon grupy dążącej do zmian na Sejmie Wielkim.

Stanisław wyczekiwał dogodnej koniunktury politycznej, umożliwiającej mu kroki szybsze, gwałtowniejsze. Wydawało się, że taka koniunktura otworzyła się w roku 1787, gdy wybuchła kolejna wojna rosyjsko-turecka. Wtedy król uznał, że jest to moment, który pozwoli podnieść Rzeczpospolitą z obszaru rosyjskiej dominacji i swoistego poddania Rosji na poziom jej sojusznika. Innymi słowy miało to być upodmiotowienie Rzeczypospolitej w relacjach z Rosją. Początkowo Katarzyna się zgodziła, ale potem tego sojuszu nie zrealizowała. Wyraziła natomiast zgodę na przeprowadzenie pierwszego od lat sejmu wolnego, czyli sejmu, który nie obradował pod węzłem konfederacji. Sejm Wielki był pierwszym sejmem wolnym od czasu I rozbioru.  

Stanisław August bardzo szybko stracił posiadaną w izbie sejmowej przewagę na rzecz opozycji. Ta, uwiedziona nadziejami na wsparcie ze strony Prus, doprowadziła do powstania rosyjskiej kurateli w postaci Rady Nieustającej, zwanej wówczas „zdradą nieustającą”. Był to rząd wprowadzony w dobie I rozbioru, mający stanowić w zamyśle Rosji narzędzie kontroli sytuacji politycznej w Rzeczypospolitej. Królowi udało się de facto uzyskać po I rozbiorze przewagę w radzie i kontrolować jej poczynania, ale wciąż pozostawała ona symbolem obcej dominacji.

Kiedy opozycja o nastawieniu pro-pruskim zdobyła przewagę na sejmie, król nie popełnił tego samego błędu, co u początków konfederacji barskiej. Wówczas, pod wpływem rosyjskich nacisków, zgodził się wysłać wojska do walki z konfederatami. Tutaj, wraz z utratą przewagi, nie uległ naciskom ani nie wystąpił przeciwko większości sejmowej i zgłosił hasło „król z narodem, naród z królem”. Zanim stało się ono „ciałem” i zanim doszło do zjednoczenia sił dążących do zmian na sejmie upłynęło wiele miesięcy. W międzyczasie król trwał jednak na sejmie w roli opozycji i nie występował przeciwko większości. Wiedział, że losy Rzeczypospolitej od początku jego panowania rozstrzygane są w Petersburgu, gdzie zapadła decyzja o I rozbiorze oraz miały zapaść te o dwóch kolejnych.

Oglądaj całość