Redakcja: Co działo się w późniejszych latach panowania Zygmunta III Wazy?

Dr Przemysław Gawron: Trzeci poważny konflikt, w jakim brał udział Zygmunt III, to konflikt z Turcją, gdzie doszło do całego szeregu zdarzeń. Po pierwsze polityka w księstwach naddunajskich, prowadzona przez Zamoyskiego, zakończyła się sukcesem, ponieważ Turcja była uwikłana w wojnę z Habsburgami. Po jej zakończeniu niemal od razu stało się widoczne, jak polskie wpływy w Mołdawii zostały wyparte, a kolejne wyprawy, mające to panowanie przywrócić, kończyły się fiaskiem. 1612 rok oraz lata 1615-16 to czas, kiedy Zygmunt i inspirowani przez niego magnaci nie są w stanie opanować Mołdawii.

W 1619 r. wydawało się, że wojna z hordą otomańską jest nieunikniona i w związku z tym rok później Stanisław Żółkiewski podjął decyzję o rozpoczęciu działań prewencyjnych. Chociaż nie jesteśmy do końca pewni, jaki był plan hetmana, to wiemy, że wkroczył on do Mołdawii, aby uczynić z niej coś w rodzaju przedmurza. Wyprawa od samego początku przebiegała pod złymi auspicjami i hetman najpierw nie doczekał się wsparcia ze strony Mołdawian, a następnie został pokonany pod Cecorą. W połowie września, w czasie odwrotu, jego wojsko zostało rozbite. Ostatnim akordem stała się prowadzona w następnym roku wielka turecka wyprawa, dowodzona osobiście przez sułtana Osmana II, która została powstrzymana pod Chocimiem przez Jana Karola Chodkiewicza, dowodzącego oddziałami koronnymi litewskimi.

Groźba wojny z Turcją pojawia się jeszcze kilka razy, ale nigdy nie zostaje zrealizowana. Stambuł dysponował natomiast potężnym narzędziem oddziaływania, jakim byli Tatarzy. Za czasów Zygmunta III najazdy tatarskie, zwłaszcza w drugiej i trzeciej dekadzie XVII wieku, nasiliły się doprowadzając do koszmarnych zniszczeń Kresów południowo-wschodnich oraz obnażając słabość obrony Rzeczypospolitej. Zygmunt miał także poważny problem w polityce wewnętrznej. Mikołaj Zebrzydowski i grupa wspierających go magnatów, na czele z Januszem Radziwiłłem, decydują się w 1607 r. na wypowiedzenie królowi posłuszeństwa. Dochodzi także do wojny domowej, a właściwie do bitwy pod Guzowem, w której wojska królewskie pokonują rokoszan, choć jak to często w Polsce bywa nie jest to zwycięstwo druzgoczące. W 1608 r. dochodzi do kompromisu, ale dla Zygmunta, dla którego jest to już drugi, choć tym razem nieudany, bunt poddanych przeciwko jego władzy, staje się to poważnym ostrzeżeniem. Widać wyraźnie, że w późniejszych latach król będzie się starał robić wiele, aby nie prowokować szlachty.

Jest to także czas poważnych problemów natury skarbowej. Wojny powodują wyczerpanie zasobów państwa i prowadzą do konfederacji wojskowych, w czasie których nieopłacany żołnierz wypowiada posłuszeństwo albo odmawia dalszej służby i domaga się wypłacenia należnego żołdu. Takie wielkie konfederacje mają miejsce co najmniej kilka razy. Przykładowo w latach 1612-14, kiedy cztery wielkie konfederacje niszczyły Rzeczpospolitą i w 1622 r., gdy doszło do tzw. konfederacji lwowskiej. Wreszcie coraz większe znaczenie zaczyna mieć problem kozacki. Kozacy z sojusznika Rzeczypospolitej, którego chętnie wykorzystywano w kampaniach wojennych, tak na południu w Mołdawii, jak i na północy w Inflantach, stają się coraz bardziej liczni i coraz bardziej niebezpieczni. Kluczowym momentem staje się wojna moskiewska, kiedy liczba Kozaków gwałtownie rośnie. Nie chodzi tutaj o tych, którzy mieszkają na Zaporożu, ale zdaje się, że niemal każdy mieszkaniec Ukrainy uznawał się za Kozaka, ponieważ przynajmniej raz w życiu wziął udział w wyprawie moskiewskiej. Według niektórych szacunków historyków ukraińskich, pod Chocimiem miało się znaleźć nawet 50 000 Kozaków. Przypomnę, że w Inflantach 20 lat wcześniej było ich jakieś 2 000.

Ten problem prowadzi do podstawowego pytania, jak ułożyć sobie relacje z tą rosnącą masą? Tutaj mamy dwie komisje kozackie, poprzedzone walkami z Zaporożcami, umownie nazywane w polskiej literaturze powstaniami kozackimi - powstanie Żmajły z 1625 r. i powstanie Tarasa z 1630. W obu przypadkach klucz zawierał się w tzw. rejestrze, czyli pewnej grupie Kozaków liczącej nie więcej jak 8 000 ludzi, która byłaby opłacana ze skarbu koronnego. Pozostali Kozacy, czy ci którzy uważali się za Kozaków, powinni natomiast wrócić do swoich zajęć na folwarkach królewskich lub magnackich na Ukrainie. Ten stan rzeczy nie mógł jednakże utrzymać się zbyt długo. Była to zbyt duża, zbyt doświadczona grupa, aby dało się ją w ten sposób powstrzymać. Ukraina za Zygmunta staje się więc beczką prochu, której eksplozja doprowadzi do zniszczenia potęgi Rzeczypospolitej w połowie XVII w.

Oglądaj całość