Redakcja: Za co Sargent i Sims otrzymali „ekonomicznego Nobla” w 2011 roku?

Prof. Ryszard Kokoszczyński: Z ekonomiczną Nagrodą Nobla dla Thomasa Sargenta i Christophera Simsa sytuacja jest o tyle łatwa, że są to laureaci, których dorobek dotyczy, w szerokim rozumieniu tego słowa, jednego ważnego zagadnienia. Także w szczegółach ich wkład w empiryczną makroekonomię w dużej mierze się uzupełnia, próbuje odpowiadać na te same pytania oraz rozwiązywać te same problemy, z jakimi na przełomie lat 60. i 70. zetknęli się ekonomiści. Jest to więc sprawa dużo prostsza niż w przypadku innych par lub trójek laureatów, którzy często reprezentowali bardzo od siebie odmienne, żeby nie powiedzieć sprzeczne, nurty ekonomii.

W oficjalnym dokumencie Szwedzkiej Akademii Nauk na temat tejże nagrody mowa jest o zasługach związanych z empiryczną makroekonomią, a w szczególności o badaniach przyczyn i efektów w zjawiskach makroekonomicznych. Na najbardziej ogólnym poziomie również mi łatwo jest się z tym sformułowaniem zgodzić. Zakłada się, że makroekonomia powstała dzięki wysiłkom Johna Maynarda Keynesa i jego „Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza”, a następnie rozwijała się w dużej mierze pod wpływem jego uczniów. Podstawowe zależności makroekonomiczne formułowane były w sposób dość rozdzielny. Jeżeli ekonomiści zastanawiali się, od czego na poziomie całej gospodarki zależy zachowanie podstawowych zmiennych makroekonomicznych, takich jak: produkcja, zatrudnienie, konsumpcja czy inwestycja, to dla każdego z tych obszarów próbowali sformułować coś, co nazywali niekiedy ogólną teorią, chociaż często była to prawidłowość polegająca na lekkim uogólnieniu obserwacji. Kiedy interesował nas całościowy opis gospodarki, który wszystkie te zmiany przyjmowałby na raz, budowano modele mające tę gospodarkę tak właśnie opisywać, równanie po równaniu, formułując postać każdego z równań w sposób mało wykorzystujący wiedzę dotycząca innych zmiennych.

Budowane na podstawie keynesowskich czy keynesistowskich koncepcji modele, służące zarówno do wyjaśniania procesów gospodarczych w celach naukowych, jak i często dla doradzania politykom gospodarczym spisywały się mimo wszystko całkiem nieźle. Problem polegał na tym, że jeżeli interesował nas bardziej szczegółowy opis gospodarki, to właściwie każde takie kolejne uszczegóławianie opisu wymagało tworzenia następnych równań mniej więcej tą samą metodą. Kiedy chciało się wyjaśniać szczegóły te modele stawały się duże, a do tego zrozumienie ogólnych mechanizmów kierujących gospodarką, w szczególności tego, jak się ona zachowa, jeżeli spróbujemy wykorzystać modele do symulowania niemających jeszcze miejsca polityk gospodarczych, było trudne.

Największym szokiem stało się jednak to, co zdarzyło się na początku dekady lat 70, kiedy po podwyżce cen ropy naftowej i innych surowców w wielu gospodarkach rozwiniętych występowały jednocześnie stosunkowo wysoka inflacja oraz stagnacja gospodarcza. Dotychczasowe modele głównego nurtu nie potrafiły w dobry sposób wyjaśnić tego typu zjawisk, a z drugiej strony pojawili się ekonomiści, którzy na przełomie lat 60. i 70. zwrócili bardzo wyraźnie uwagę, że jeżeli myślimy o powiązaniach różnych zmiennych w gospodarce, to nie możemy zakładać, że podmioty gospodarcze, w tym i zwykli ludzie, biernie się do tego wszystkiego dostosowują. Zarówno gospodarstwa domowe, pojedyncze osoby, jak i oczywiście przedsiębiorstwa formułują pewne oczekiwania na temat tego, jak inni będą się zachowywać na skutek różnych zmian w rzeczywistości i w związku z tym dobrze jest, szczególnie kiedy pytamy „co by było gdyby”, uwzględniać wpływ zmian polityki gospodarczej na zmiany oczekiwań. Modele, które mają prognozować przyszły przebieg zjawisk gospodarczych muszą w jawny sposób brać pod uwagę również aktywne formułowanie oczekiwań przez podmioty gospodarcze.

Tu dochodzimy do teorii racjonalnych oczekiwań, jednej z największych zasług Sargenta dla makroekonomii. Sargent nie był jedynym ekonomistą, który wprowadził tę koncepcję, ale jego zasługi w doprowadzeniu jej do formy, jaka umożliwiała uwzględnianie teorii w empirycznych modelowaniu są bardzo duże. Pojęcie racjonalnych oczekiwań w praktyce badań modelowych często rozumiane jest w sposób bardzo sformalizowany. Mówi się, że podmioty gospodarcze formułując racjonalne oczekiwania nie mylą się w sposób systematyczny, co do przewidywania przyszłości. Tłumaczone jest to więc jako swoista redukcja do ideału. Często dla wygody budowy modeli zakładamy, że racjonalne oczekiwania oznaczają, iż każdy podmiot gospodarczy ma w głowie tak dobry model gospodarki, jak modelarze, który go budują i według niego przewiduje przyszłe zachowania innych podmiotów oraz całej gospodarki. To oczywiście założenie bardzo skrajne, na pewno nie realistyczne i rzeczą oczywistą jest, że większość podmiotów gospodarczych nie posiada wiedzy, która pozwalałby jej taki model zapisać, aby korzystać z niego na co dzień.

Oglądaj całość