Redakcja: Czym był akt 5 listopada i w jakich okolicznościach został ogłoszony?

Dr hab. Piotr Szlanta: Akt 5 listopada 1916 r. stanowił ważne wydarzenie w procesie umiędzynarodowienia sprawy polskiej. Do czasu wybuchu I wojny światowej latem 1914 r., nazwanej wówczas wielką, kiedy jeszcze nikt nawet nie przypuszczał, że może dojść do drugiej, sprawa ta była przez mocarstwa zaborcze uznawana za kwestię wewnętrzną. Prusy, Austro-Węgry oraz Rosja solidarnie nie pozwalały na umiędzynarodowienie jej oraz konsultowały się wzajemnie pod tym względem. Rosjanie niechętnie patrzyli chociażby na proces rozwoju autonomicznych instytucji w Galicji, który zaczął się w latach 60. XIX w. Niemcy z kolei bacznie obserwowali polski ruch narodowy w Królestwie Polskim w okresie rewolucji 1905-1907 r. Wszyscy byli zgodni, że istniejący ład międzynarodowy, wypracowany jeszcze w czasie obrad Kongresu Wiedeńskiego 1815 r., jest trwały. Kiedy wybuchła I wojna światowa solidarność pomiędzy państwami zaborczymi się załamała i stanęły one we wrogich sobie obozach polityczno-wojskowych, a środowiska niepodległościowe zaczęły dążyć do przeniesienia kwestii polskiej na arenę międzynarodową.

We wstępnych tygodniach I wojny światowej dowódcy armii rosyjskich, niemieckich i austro-węgierskich wydawali deklaracje polityczne obiecujące państwom, takim jak Polska, swobody i ustrój autonomiczny po zakończeniu wojny. Warunkiem było oczywiście opowiedzenie się po stronie tego państwa zaborczego, które ogłaszało deklarację. Nie były to natomiast gesty o charakterze politycznym. Dopiero Akt 5 listopada, zwany także aktem dwóch cesarzy, w którym głównie cesarz niemiecki Wilhelm i król Prus Wilhelm II, ale także sędziwy Franciszek Józef I, proklamowali uroczyście powstanie Królestwa Polskiego na ziemiach odebranych Rosji w wyniku działań wojennych.

Rozpoczęta przełamaniem pod Gorlicami w maju 1915 r. zwycięska ofensywa wojsk państw centralnych doprowadziła do wyzwolenia spod rosyjskiej okupacji znacznej części Galicji, odzyskania twierdzy w Przemyślu oraz odbicia stołecznego, galicyjskiego Lwowa. Pod okupacją Rosji pozostawał nadal rejon Tarnopola. 5 sierpnia 1915 r. wojska niemieckie zajęły Warszawę. Całe Królestwo Polskie i duża część zachodniej Białorusi oraz ziem litewskich, na których znaczącą mniejszość, również pod względem wpływów politycznych, stanowili Polacy, zostały opanowane przez wojska państw centralnych. Akt 5 listopada stanowił zaś poważny krok w kierunku umiędzynarodowienia sprawy polskiej. Po raz pierwszy od kilku dekad stanęła ona bowiem na forum ogólnopaństwowym i także przeciwnicy Niemiec oraz Austro-Węgier musieli zająć w tej kwestii głos.

Czemu uchwalenie Aktu 5 listopada uznano za działanie pozorne?

Akt 5 listopada wywołał różnorakie reakcje w polskim społeczeństwie. Z jednej strony na znak, że doszło do wydarzenia o daleko idących konsekwencjach w Galicji wiwatowano, a w katedrze wawelskiej uderzono w dzwon Zygmunta. Piłsudskiego noszono na ramionach, organizowano dziękczynne manifestacje, nazwy ulic zmieniano na ulice niepodległości. Środowiska, które chciały odbudować Polskę w oparciu o mocarstwa centralne, triumfowały.

Z drugiej strony środowiska narodowej demokracji, w toczącej się wojnie stawiające na Rosję i państwa ententy, zachowywały wobec tych wydarzeń sceptycyzm. Uważały one, że jest to akt nielegalny i wszystkie kwestie dotyczące przyszłości ziem polskich powinny być rozstrzygnięte na konferencji pokojowej, do jakiej dojdzie w momencie zawieszenia działań wojennych. Roman Dmowski, który w tym czasie przebywał jeszcze w Rosji, a w przyszłym roku miał się przenieść do Paryża, gdzie wraz ze swoimi współpracownikami powołał do życia Komitet Narodowy Polski, czyli rodzaj rządu emigracyjnego, wspominał, że wcześniej polskich polityków traktowano na zachodzie najwyżej jako informatorów. Uznawało się tam, że sprawa polska jest wewnętrzną sprawą Rosji i to ona ma pierwszeństwo w kwestii ewentualnych reform zmierzających do nadania ziemiom polskim rzeczywistej autonomii. Od Aktu 5 listopada, w opinii Dmowskiego, państwa zachodnie zaczęły jednakże patrzeć na niego oraz na jego współpracowników jako na przedstawicieli potencjalnie dużej siły. Akt 5 listopada wywołał więc duże wrażenie także we wrogim obozie. Oczywiście Rosja protestowała. Uznawała, że tego typu działania są nielegalne, nie pociągają za sobą żadnych skutków prawnych i w czasie trwania wojny na ziemiach okupowanych nie można czegoś takiego przeprowadzać.

Czego zabrakło w akcie 5 listopada? Brakowało wielu kwestii, choćby określenia granic państwa polskiego oraz przyszłego ustroju. Skoro powstanie niepodległej Polski proklamowało dwóch cesarzy, to miała być to raczej monarchia. Brakowało jednak, nawet nie tyle polskiego króla, co regenta. Rada regencyjna została bowiem powołana do życia dopiero w przyszłym roku.

Co akt 5 listopada dawał Niemcom i Austro-Węgrom?

Kilka dni po ogłoszeniu Aktu 5 listopada w okupowanych miastach Królestwa Polskiego, Warszawskiego Generalnego Gubernatorstwa oraz Wojskowego Gubernatorstwa w Lublinie, zaczęły pojawiać się plakaty zachęcające do wstąpienia do Polnische Wehrmacht, czyli polskiej siły zbrojnej. Taka armia ochotnicza miała powstać na obszarach okupowanych, aby walczyć z Rosją. 1916 był już drugim rokiem wojny, która stała się wojną totalną, drenującą zasoby ludzkie, materiałowe i finansowe. Zwłaszcza państwa centralne, odcięte od rynków międzynarodowych, chociażby brytyjską blokadą morską, wyczerpywały powoli znajdujące się pod ich panowaniem zasoby. Coraz bardziej dotkliwie dawał się we znaki także brak rekruta. 1916 r. to krwawa bitwa pod Verdun, toczona właściwie od lutego do grudnia 1916, mimo iż główne walki wygasły w czerwcu. W związku z tym, w wyniku presji czasu i kończących się zasobów, sztabowcy państw centralnych zaczęli gorączkowo rozglądać się za potencjalnymi rekrutami.

Oglądaj całość