Redakcja: Jaką politykę Jan III Sobieski prowadził po swojej elekcji?

Dr hab. Konrad Bobiatyński: Sobieski po elekcji odziedziczył po swoim poprzedniku niezwykle trudną i skomplikowaną sytuację międzynarodową w Rzeczypospolitej. Rozpoczęta w 1672 r. wojna z Turkami nie skończyła się po bitwie pod Chocimiem. Stan wojskowości Rzeczypospolitej wykluczał podjęcie żmudnych działań oblężniczych, których celem byłoby odzyskanie Kamieńca Podolskiego, natomiast Sobieski przez pierwsze lata rządów nie mógł się nawet koronować, ponieważ należało dokończyć wojnę z Turkami i obronić kraj przed kolejnymi najazdami tatarskimi, wspieranymi przez kozaków.  

Pierwsze 2 lata rządów Sobieskiego to usiłowanie doprowadzenia do pacyfikacji na południowo-wschodnich kresach kraju. W 1676 r. król zawiera w końcu z Turkami rozejm pod Żurawnem, który właściwie nie przynosi krajowi rekompensaty terytorialnej. Podole poza kilkoma małymi zameczkami, jak również Ukraina, pozostają w rękach tureckich. Sobieski już wcześniej żywił plany całkowitej reorientacji polityki zagranicznej państwa oraz zwrócenia się ku kierunkowi północnemu. Historiografia dawniejsza określała te plany mianem tzw. polityki bałtyckiej, a jej celem było nic innego, jak przywrócenie Rzeczypospolitej władzy nad Prusami Książecymi. W 1657 r., w czasie potopu szwedzkiego, oddano lenno brandenburskie w ręce Hohenzollernów. Król zamierzał doprowadzić do odzyskania tych terenów poprzez osadzenie na tronie w Królewcu pierworodnego syna Jakuba. Zdobycie oddzielnego księstwa dla swojej rodziny ułatwiłoby Sobieskim objęcie tronu po  śmierci Jana.

Ten bardzo kontrowersyjny plan miał zostać wykonany w sojuszu z Francją i Szwecją. Do Francji należało finansowanie przedsięwzięcia, z kolei zadaniem wojsk szwedzkich było wykonanie brudnej roboty. Polityka interwencji w Prusach stanowiła politykę tajną i nielegalną, na którą sejm walny Rzeczypospolitej nie wydał zgody. Sojusznicy wcale nie traktowali Sobieskiego jako pełnoprawnego partnera. Dla Francuzów miał on przede wszystkim szachować przeciwnika Austrii, Brandenburgię. Szwedzi zaś myśleli bardziej o przejęciu Prus Książecych, w celu wymiany ich na zajęte przez Brandenburczyków ziemie na Pomorzu Szwedzkim, przede wszystkim Szczecin, który Brandenburgia zdobyła w grudniu 1677 r. Cała ta tzw. polityka bałtycka Sobieskiego zakończyła się zresztą sporą kompromitacją. Musiał on odżegnywać się od swoich planów, kiedy te ujrzały światło dzienne. Opinia publiczna zupełnie ich nie poparła, a kiedy wojska szwedzkie w końcu przeszły przez ziemie litewskie i wkroczyły na terytorium Prus, zostały rozbite przez elektora, po czym w popłochu ratowały się ucieczką do szwedzkich Inflant.

W związku z całkowitym fiaskiem planów bałtyckich Sobieski powrócił na początku lat 80. do projektów wojny tureckiej. Czekał przy tym na odpowiedni moment, aby się do nich włączyć i nie walczyć już z tak potężnym przeciwnikiem samodzielnie. W 1683 r. miał miejsce atak Turków na Wiedeń i wspaniała odsiecz wiedeńska, kiedy na czele wojsk cesarskich, niemieckich i polskich pobito armię Kara Mustafy. To wszystko było znakomitym sukcesem militarnym, ale nie przyniosło w dłuższej perspektywie szybkich korzyści politycznych Rzeczypospolitej. Tzw. Liga Święta, traktat zawarty w 1684 r., z cesarzem i państwami włoskimi, sprowadziła na Rzeczpospolitą więcej nieszczęść niż doraźnych sukcesów.

Sobieski przez następnych 12 lat życia, aż do śmierci w 1696 r. wielokrotnie organizował wyprawy na Mołdawię, gdzie po fiasku polityki bałtyckiej planował osadzić swojego syna Jakuba. Przeprowadzał próby odzyskania Kamieńca Podolskiego poprzez kolejne wyprawy wojenne, które kosztowały dziesiątki milionów złotych, a nie przyniosły prawie nic. Warto też zaznaczyć, że w zamian za włączenie się Rosji do Ligi Świętej król został zmuszony w 1686 r. do zawarcia tzw. traktatu Grzymułtowskiego, na mocy którego zrzekał się ziem, jakimi na mocy traktatu andruszowskiego z 1667 r. Rosjanie i tak już władali, czyli Smoleńszczyzny i Kijowa. Rezygnował więc z jakichkolwiek inicjatyw w kontaktach ze wschodnim sąsiadem, w zamian ponownie prawie nic nie uzyskując, gdyż wsparcie Rosjan w wojnie z Turcją było czysto symboliczne i nie przyniosło żadnych konkretów militarnych.

Jarzmo Ligi Świętej, jak to określają historycy, całkowicie uwiązało Sobieskiego właśnie przy tym kierunku polityki. Pomimo prób wyplątania się z tego związku, powrotu do sojuszu z Francją oraz podjęcia negocjacji i zawarcia separatystycznego pokoju z sułtanem, za cenę zwrotu ziem utraconych w 1672 r., Sobieski nie zdecydował się na wyjście z Ligi Świętej. Wojna z Turcją dopiero w 1699 r., już za czasów jego następcy Augusta II, zakończyła się odzyskaniem terenów utraconych na mocy traktatu w Buczaczu.

Oglądaj całość