Redakcja: Za co w 2017 r. Richard Thaler otrzymał ekonomiczną Nagrodę Nobla?

Dr hab. Michał Krawczyk: Ostatnia Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii dla Richarda Thalera była pewnego rodzaju zaskoczeniem. Nie tak dawno nagrodzony został w końcu inny ekonomista behawioralny, Danny Kahneman. Ponadto jest to jednak dziedzina niszowa, spoza głównego nurtu, więc także tym sensie było to zaskoczenie i być może dowód, że waga ekonomii behawioralnej w pewnej mierze wzrasta. Wiąże się to jakoś z kryzysem tradycyjnej ekonomii głównego nurtu i tym, że nie potrafiła ona przewidzieć kryzysu finansowego z roku 2008. Oczywiście kwestia, czy ekonomia behawioralna w tym zakresie jest alternatywą, która w jakimś momencie może stać się głównym nurtem jeszcze się rozstrzygnie.

Główną myślą ekonomii behawioralnej jest wzbogacenie modeli ekonomicznych o pewne elementy zaczerpnięte z innych nauk społecznych, głównie psychologii, ale także z obserwacji, które może poczynić nawet laik. Rozwój ekonomii behawioralnej świadczy w pewien sposób o tym, że niektórzy ekonomiści są skłonni dostrzec pewne rzeczy, które dostrzegają wszyscy z wyjątkiem ekonomistów głównego nurtu. W szczególności fakt, iż ludzie nie w każdych okolicznościach są racjonalni i nie tylko mogą popełniać błędy, ale mogą to robić systematyczne, czyli że mogą stale, w taki sam sposób się mylić. Katalog tych systematycznych błędów wciąż rośnie. Ekonomia behawioralna ma ambicję, żeby nie był to wyłącznie katalog błędów, ale aby tworzyć również pewne duże teorie, które wyjaśnią wiele różnych rodzajów błędów. Te teorie miałyby opisywać rzeczywistość lepiej, niż tradycyjne modele ekonomiczne. Dzięki nim można byłoby tworzyć trafniejsze przewidywania i docelowo użyć ich, by wspomóc nieracjonalnego decydenta, aby ten częściej podejmował decyzje zgodne z jego długofalowym interesem. Ten wątek jest bardzo istotny w badaniach Thalera.

Przykładem takiego systematycznego błędu, który został jakoś zaakcentowany, szczególnie we wcześniejszych pracach Tverskiego i Kahnemana, ale ważny wkład wniósł tutaj także Thaler, jest awersja do straty. Ludzie mają tendencję do silniejszego reagowania na potencjalne straty niż na potencjalne zyski. Thaler zaproponował pojęcie „myopic loss aversion”, czyli krótkowzrocznej awersji do straty, sugerując, że jeśli np. zainwestowaliśmy 10 000 zł w giełdę i każdego dnia ten majątek łatwo może się zwiększyć lub zmniejszyć przynajmniej o kilkaset złotych, to ponieważ ludzie silniej reagują na straty niż na zyski, będą mieli też tendencję, żeby unikać tego rodzaju ryzykownej inwestycji.

Ludzie korzystają również z każdej możliwości, żeby jak najczęściej sprawdzać jak im idzie inwestycja. Analogicznie najlepiej byłoby gdybyśmy mogli zainwestować te 10 tysięcy, przez 20 lat w ogóle tego nie widzieć i dopiero po tym okresie sprawdzić, jaki jest stan finansów. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby giełda amerykańska poszła w dół w tak długim okresie jak cykl 20-letni. Jeżeli natomiast ktoś sprawdza stan swoich finansów codziennie, to one w przybliżeniu równie często pójdą w górę jak i w dół, ponieważ dzienne wahania są znacznie większe. Jeżeli ludzie mają tę krótkookresową perspektywę połączoną z awersją do straty, to każda strata 500 dolarów czy 1000 dolarów boli ich bardziej, niż porównywalny zysk. A ponieważ zdarza się to stosunkowo często, hedoniczny warunek wychodzi zdecydowanie na minus.

Nie opłaca się inwestować w ryzykowne aktywo, które ma dużą zmienność, dlatego że bardziej nas będą boleć straty, niż cieszyć zyski, które na nim poniesiemy. To, że rzeczywiście tak jest daje się wyprowadzić z potocznej zdroworozsądkowej wiedzy. Hazardzistom sugeruje się, że nie powinni liczyć pieniędzy dopóki nie wstaną od stołu. Nie opłaca się zbyt często sprawdzać stanu swego posiadania, bo wtedy te straty równie częste, co zyski w naszym hedonicznym rachunku będą zdecydowanie przeważać. Natomiast dla Thalera obserwacja, że może występować jakiś systematyczny błąd w tym jak ludzie podejmują decyzje, np. taki jak krótkowzroczna awersja do straty, to dopiero punkt wyjścia.

Następny niezmiernie ważny krok polega na tym, w jaki sposób pomóc ludziom podejmować odpowiednie decyzje. Tutaj dochodzimy do czegoś, co Thaler nazywa architekturą wyboru. Ekonomista twierdzi, że każdy wybór de facto dokonuje się w jakichś ramach instytucjonalnych. Ktoś go zaplanował w sposób mniej lub bardziej świadomy i to, jak ten wybór został ustrukturyzowany będzie miało wpływ na to, co ludzie wybiorą. Idąc do supermarketu mamy już w głowie, co chcemy kupić, ale to, w jaki sposób ktoś poukładał towary na półkach i to, że przy kasie znajdują się np. słodycze, nie jest oczywiście przypadkowe, ponieważ fakt ten także wpływa na wybór dotyczący naszego zakupu. Według Thalera te wnioski z psychologii, które odnajdują odzwierciedlenie w modelach ekonomii behawioralnej mają pomóc „planiście”, czyli komuś mającemu jakiegoś rodzaju władzę nad środowiskiem podejmowania decyzji, w tym, żeby on pomógł decydentom podjąć decyzję dobrą dla nich w długim okresie.   

Oglądaj całość