Kandydozę, czyli zakażenie grzybem Candida albicans, coraz częściej spotyka się u coraz młodszych dzieci, co może rodzić podejrzenie o genetyczny charakter tego zjawiska. Jakieś ziarnko prawdy w tym jest, bowiem odpowiednie podłoże, nadające się do zasiedlenia przez grzyba C. albicans, przygotowywane jest bardzo wcześnie – w życiu płodowym, a nawet... przed. I to zarówno ze strony matki, jak i ojca. Ojca, ponieważ C. albicans potrafi uszkodzić plemniki i tym samym wpłynąć – niejako genetycznie – na kondycję potomka, nie dając mu praktycznie szans na prawidłowy rozwój już w życiu płodowym.

Z matką sprawa jest jeszcze poważniejsza, gdyż C. albicans potrafi dokonać spustoszeń nie tylko w organizmie ciężarnej kobiety i – wraz z deficytem substancji niezbędnych do prawidłowego rozwoju płodu, spowodowanych zaburzeniami we wchłanianiu, (nieunikniony aspektem grzybicy inwazyjnej jelit) – wpłynąć na rozwój płodu. To jeszcze nic! C. albicans potrafi bowiem wtargnąć do płodu, a z tego nic dobrego wyniknąć nie może! Mało tego – częste problemy kobiet z grzybicą narządów rodnych mogą świadczyć, że C. albicans może wtargnąć do jaja tuż po zapłodnieniu, a nawet przed, jeszcze w jajniku. Naukowcy amerykańscy wysnuli tezę, iż brak reakcji obronnych na zakażenie grzybem Candida albicans u niektórych osób i wynikające z tego problemy z wyleczeniem mogą wynikać z faktu, że ich organizmy zostały zainfekowane zarodnikami C. albicans już w łonie matki, więc – jako pochodzące „od matki” – organizm traktuje je jak „swoje”: nie wytwarza przeciwciał; nie zwalcza. Ile w tym prawdy? – tego nie wiemy. Niemniej jednak coś w tym musi być, skoro niektórzy na kandydozę chorują przez całe życie.

Nie sposób przewidzieć z góry, w których organach płodu dojdzie do inwazyjnej kandydozy, bowiem wariantów jest niezliczona ilość. Tym niemniej niektóre z nich są mniej lub bardziej charakterystyczne. Wśród najbardziej charakterystycznych objawów zakażenia organizmu grzybem C. albicans we wczesnym życiu płodowym wymienić można kilka typowych wariantów:

1. Płód nie rozwija się prawidłowo i dochodzi do poronienia. 
2. Dziecko rodzi się jako wcześniak, niezdolne do przeżycia bez inkubatora. 
3. Dziecko rodzi się w prawidłowym czasie, ale z bardzo osłabioną odpornością, z charakterystycznymi objawami kandydozy, takimi jak: chroniczny katar, drożdżyca pieluszkowa, alergia pokarmowa, kolka niemowlęca, naprzemienne biegunki i zaparcia, spieniony, cuchnący stolec.
4. Dziecko rodzi się pozornie zdrowe i w pierwszych latach życia rozwija się prawidłowo – zaczyna chodzić, mówić. Jednak w którymś momencie zaczyna się uwsteczniać – przestaje chodzić, zanika mowa.
5. Dziecko rodzi się i rozwija w miarę prawidłowo, ale ciągle zażywa jakieś leki, które w bardzo wczesnym okresie życia niszczą mu organy wewnętrzne, co wymaga dodatkowych leków, itd. Często kończy się to serią operacji, zaczynających się gdzieś około trzydziestki i trwających, z przerwami, do końca życia.
6. Człowiek od dzieciństwa nie choruje (organizm nie walczy), aż zupełnie niespodziewanie okazuje się, że ma raka.

Wymienione warianty nie wyczerpują, rzecz jasna, wszystkich możliwych konsekwencji przekazania potomkowi kandydozy. Dają jednak wyobrażenie o odpowiedzialności ciążącej na rodzicach decydujących się na danie życia swojemu potomkowi. Nie ulega bowiem wątpliwości, że po rodzicach zdrowych, dzieci dziedziczą cechy usposabiające do zdrowia, zaś po rodzicach chorych, dzieci dziedziczą cechy usposabiające do chorób. Nie są to choroby genetyczne, których wyleczyć nie można, bo są zdeterminowane przez jakieś wady genetyczne. To po prostu cechy, które nie wywołują chorób same od siebie, lecz czynią na nie „specjalnie” podatnymi.

Kandydoza a przepuszczalność jelitowa

Kandydoza i przepuszczalność jelitowa idą w parze. Inaczej być nie może, a to dlatego że delikatny nabłonek jelitowy jest szczególnie podatny na zasiedlenie przez grzyba C. albicans. Tym sposobem powstają wyłomy w powłoce odgradzającej środowisko przewodu pokarmowego od organizmu, zwane nadżerkami.
Nie zdajemy sprawy sobie z tego, jakie chorobotwórcze czynniki przez nadżerki nabłonka jelitowego przenikają z przewodu pokarmowego do organizmu. Jest ich naprawdę mnóstwo, a trzy najgroźniejsze to:

1. niestrawione obcogatunkowe białka pokarmowe, czyli antygeny prowokujące reakcje immunologiczne,
2. niestrawione lektyny pokarmowe, wywołujące nie tylko reakcje alergiczne, ale także reakcje autoimmunologiczne, czyli choroby z autoagresji,
3. zasiedlające przewód pokarmowy drobnoustroje, m.in. baterie Escherichia coli1, a także drożdżaki C. albicans będące zarodnikami grzybów C. albicans.

Spośród pozostałych czynników chorobotwórczych, przenikających z przewodu pokarmowego do organizmu, wymienić można: metabolity bakterii i grzybów zasiedlających jelita, metale ciężkie, enzymy i soki trawienne, długołańcuchowe kwasy tłuszczowe, błonniki (głównie pektyna i celuloza).

Wszystkie wymienione czynniki, wnikające z przewodu pokarmowego do organizmu wskutek nieszczelności jelit, mają wspólną cechę – potrafią uszkodzić komórki, a nawet je zabić, tworząc tym samym odpowiednią pożywkę dla grzybów C. albicans. Tym sposobem powstają w naszym ciele kolonie grzybów z gatunku Candida, czyli kandydoza. Istnieje kilka gatunków grzybów Candida mogących wywołać kandydozę, m.in.: C. glabrataC. kruseiC. lusitaniaeC. tropicalis. Najczęściej jednak kandydozę wywołuje C. albicans.

Kandydoza, przepuszczalność jelitowa i szczepienia

Zgodnie z wytycznymi, nie powinno się szczepić ludzi chorych, tylko zdrowych. Abstrahując od niedorzeczności poddawania zabiegom medycznym ludzi zdrowych, zastanówmy się, jakie zagrożenie niesie ze sobą szczepienie chorych, np. na kandydozę. Przecież oficjalna doktryna medyczna nie uznaje tej choroby, więc lekarze nie mają prawa postawienia diagnozy – kandydoza. Wymyśla się jakieś fikcyjne choroby, ale kandydozy się nie uznaje, i już – chorzy na kandydozę są zdrowi, bo tak zostało postanowione. Szczególnie niebezpieczne jest szczepienie chorych niemowląt, a niemowląt obciążonych kandydozą odziedziczoną po rodzicach jest niebezpieczne podwójnie, bowiem ich nabłonek jelitowy nie dość, że jest słaby (bo są niemowlętami niezdolnymi nawet do trawienia pokarmu innego niż mleko), to na dodatek ich organizm nie wytwarza przeciwciał przeciwko grzybom Candida. Zastanawiacie się zapewne, co ma wspólnego nabłonek jelitowy z koktajlem pełnym zarazków i toksyn, zwanym szczepionką, wstrzykiwanym w przedramię?

Mało kto zdaje sobie sprawę, że przewód pokarmowy jest największym układem wydalniczym organizmu, do którego drogą wątrobową oraz przez gruczoły śluzowe i surowicze trafiają krążące we krwi i limfie toksyczne substancje. Przykładem mogą być bakteriobójcze antybiotyki, które bez względu na to, czy są podawane doustnie, czy domięśniowo czy dożylnie, i tak niszczą florę bakteryjną przewodu pokarmowego, gdyż tam są właśnie wydalane.

Nie powinno nikogo dziwić, że toksyczne składniki szczepionki uszkadzają, a nawet zabijają delikatne komórki nabłonkowe niemowlęcia. W normalnych warunkach organizm dąży do zregenerowania nabłonka poprzez wymianę uszkodzonych komórek na nowe, zaś system odpornościowy dba o to, żeby pożywkę, jaką jest martwicza tkanka nabłonka, nie zasiedlił grzyb C. albicans, blokując swoją obecnością proces regeneracji. Zgoła inaczej rzecz ma się w przypadku niemowląt obciążonych dziedziczną kandydozą, których organizm nie wytwarza przeciwciał przeciwko grzybom Candida. One, jeśli nawet przed szczepieniem nie miały kandydozy, to po szczepieniu to się zmienia. Ale cóż – kandydozy nie uznaje się jako choroby, toteż nie figuruje ona w wykazie powikłań poszczepiennych. Tym sposobem rzekome zapobieganie chorobom w rzeczywistości przyczynia się do powstania chorób, których rzekomo nie ma, przynajmniej oficjalnie.