Redakcja: Jakie wojny prowadziło Księstwo Warszawskie?

Prof. Jarosław Czubaty: Dla większości Polaków zainteresowanych wówczas sprawami publicznymi i liczących na to, że zrealizowany zostanie w końcu plan odzyskania własnego państwa oczywiste było, że Księstwo Warszawskie jest tworem przejściowym. Państwem, w którym trzeba przeczekać trudne czasy, licząc na to, że koniunktura znowu się poprawi. Zainteresowana kwestią odbudowy niepodległego państwa była wówczas elita polityczna, czyli szlachta, część mieszczaństwa, może część żołnierzy, szeregowców chłopskiego pochodzenia, którzy w trakcie służby wojskowej nabyli wyższy stopień świadomości politycznej. Dla tych Polaków było jasne, że ich nadzieje mogą się zrealizować tylko poprzez wojnę. Księstwo Warszawskie było ogółem państwem, które żyło dla wojny. Posiadało dość rozbudowaną armię, początkowo liczącą około 30 000 żołnierzy, a u progu wojny z Rosją w 1812 r. nawet około 75 000. Do tego jeszcze należałoby doliczyć Polaków przeniesionych na służbę francuską, co dałoby nam dodatkowe 20 000 jednostek. Wydatki na wojnę były ogromne, wielkie sumy pochłaniała rozbudowa twierdz, przede wszystkim w Zamościu i w Modlinie. Modlin, gigantyczna twierdza o dużym znaczeniu w tej części Europy, był sztandarową napoleońską inwestycją.

Owa koniunktura wojenna nadeszła szybko. Już w roku 1809 rusza wojna z Austrią, choć rozpoczyna się nie tak jak byśmy chcieli, ponieważ to nie jest wojna, którą my zaczynamy. Tę wojnę rozpoczyna atak austriacki. W teatrze działań, który nas interesuje do Księstwa Warszawskiego wkracza korpus arcyksięcia Ferdynanda. Wojna, która początkowo nie zapowiada sukcesów zaczyna się u wrót stolicy, bitwą pod Raszynem, formalnie nierozegraną, ale faktycznie okazującą się sukcesem polskim. Sukcesem było już to, że mniejsze, słabsze liczebnie i niezbyt doświadczone oddziały księcia Józefa Poniatowskiego nie przegrały bitwy z liczniejszym przeciwnikiem, a ponadto wycofały się nierozbite. Przebieg bitwy zmusił arcyksięcia Ferdynanda do zawarcia konwencji z Poniatowskim, która wprawdzie oddawała Warszawę w ręce Austriaków, ale dawała Polakom bardzo dogodne warunki do działania.

Stosunkowo szybko Poniatowski przejmuje zresztą inicjatywę strategiczną i zamiast odbijać z rąk Ferdynanda znaczące obszary Księstwa Warszawskiego, przecina jego linie komunikacyjne oraz wkracza do Galicji, gdzie rozpoczyna się żywiołowy proces tworzenia polskiej administracji oraz formowania nowych pułków, przypominający nieco to, co działo się w Wielkopolsce, na Mazowszu i na Kujawach w 1806 i 1807 r. Wojna ta kończy się ostatecznie zajęciem Krakowa. Rozstrzygnięta zostaje jednak w polu bitwy pod Wagram, gdzie Napoleon odnosi kolejne zwycięstwo i znowu dyktuje pokonanym przeciwnikom pokój, który przynosi Księstwu Warszawskiemu znaczący przyrost terytorialny.

Mija kilka lat i Europa znowu staje na krawędzi wojny. W czerwcu 1812 rozpoczyna się wyprawa Napoleona i jego wielkiej armii do Rosji. Większość Polaków uważa wtedy, że jest to ostatni krok do zjednoczenia. Przyłączona zostaje znaczna część zaboru austriackiego, pozostaje jeszcze zabór rosyjski i ma to być właśnie ta wojna, w której fakt ten się dokona. Pierwsze tygodnie wydają się spełniać oczekiwania. Po zajęciu Wilna zostaje tam utworzona Komisja Rządu Tymczasowego Wielkiego Księstwa Litewskiego, złożona z przedstawicieli polskiej szlachty, która deklaruje przystąpienie Litwy do tzw. Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego, powołanej przez sejm w Warszawie kilka tygodni wcześniej. Warto pamiętać, że w roku 1812 z formalno-prawnego punktu widzenia odbudowa Królestwa Polskiego nastąpiła. Do tego, żeby się to faktycznie dokonało trzeba było jednak wygrać wojnę, ale Napoleon tę wojnę przegrał i z naszej perspektywy to była ta wojna, której nie powinien przegrywać. Jak pamiętamy, wyprawa do Rosji kończy się klęską, której skutkiem w styczniu, lutym i marcu 1813 r. staje się okupacja Księstwa przez armię rosyjską. Wojsko polskie wycofuje się do Saksonii, by walczyć dalej u boku Napoleona i walczy tak w bitwie pod Lipskiem, gdzie ginie książę Józef Poniatowski, aż do ostatnich godzin wojen napoleońskich, przed jego pierwszą abdykacją, czyli do wiosny 1814 r.

Dlaczego okres Księstwa Warszawskiego jest ważnym momentem polskiej historii?

Prof. Barbara Grochulska opublikowała w swoim czasie bardzo interesującą, popularną, ale niewątpliwie ambitną broszurę o Księstwie Warszawskim zatytułowaną „Małe państwo wielkich nadziei”. Owe nadzieje to pierwszy powód, dla którego to małe niesuwerenne państwo było w historii Polski ważne. Księstwo Warszawskie przekreśliło akt rozbiorów i przywróciło, jak już wspominałem, kwestię polską do polityki europejskiej. Zwróćmy uwagę, że w czasie kongresu w Wiedniu zwycięskie mocarstwa poważnie rozpatrują kwestię odbudowy Królestwa Polskiego i ostatecznie ta budowa się dokonuje, oczywiście znowu w formie jeszcze bardziej szczątkowej i jeszcze mniej suwerennej niż w przypadku Księstwa Warszawskiego, ale jednak Królestwo Polskie pojawia się na mapie Europy i wchodzi do polityki europejskiej. To tradycja, która będzie dla nas bardzo korzystna w trakcie negocjacji po I wojnie światowej. Innymi słowy, tradycja polskiej państwowości nie znikła z życia politycznego Europy.

Drugi powód to wpływ Księstwa na kulturę, ale też mentalność Polaków. Przypomnijmy, że jest to okres, który będzie w XIX-XX w. tematem kilku ważnych dzieł literackich i filmowych. Wspomnijmy tylko „Popioły” Stefana Żeromskiego albo ekranizację tychże „Popiołów” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Okres ten jest też obecny w kulturze popularnej w postaci powieści dla młodzieży, poezji czy ikonografii.

Oglądaj całość