Redakcja: Jak przebiega rozwój projektu Pasa i Szlaku?

Patrycja Pendrakowska: „Pas i Szlak” to inicjatywa, która powstała w 2013 r. Została ogłoszona w Astanie przez prezydenta Chin, Xi Jinpinga. Sama nazwa inicjatywy zmieniała się, na początku była ona zaproponowana w formie tzw. „Nowego Jedwabnego Szlaku” i wydaje się, że to pojęcie jest nam bardziej znane. Obecnie jesteśmy więc na etapie nazywania tego, co kiedyś było Nowym Jedwabnym Szlakiem, inicjatywą Pasa i Szlaku.

Na Pasie i Szlaku ma się znajdować również Polska, choć nie mamy jeszcze pewności, jak to wyjdzie w praktyce. Sama inicjatywa nie jest nam do końca wyjaśniona. To propozycja chińska, do której mają się przyłączyć państwa leżące na Pasie i Szlaku, czyli przede wszystkim państwa Dalekiego Wschodu, Azji Centralnej i Europy. Jest to głównie szlak lądowy, ale mówi się również o szlaku morskim, który również ma przebiegać do Europy, choć nie tylko, ponieważ Chińczycy działają również w Afryce, gdzie rozbudowują infrastrukturę. Można więc w zasadzie powiedzieć, że Pas i Szlak to inwestycja nawiązująca do rozbudowy infrastruktury. Z drugiej strony ma ona jednak swoje polityczne i geopolityczne konsekwencje, ponieważ służy odwróceniu tych tradycyjnych szlaków związanych z importem i eksportem. Chińczycy zabiegają o bycie władcami mórz i lądu, żeby wymiana handlowa na całym świecie odbywała się według ich zasad i reguł. Do uczestnictwa w tym projekcie starają się przekonywać kolejne kraje leżące zarówno w Europie, Azji, jak i w Afryce. Możliwe też, że w przyszłości będą chcieli rozwinąć go na Amerykę Północną i Południową.

Warto wiedzieć, że z inicjatywą Pasa i Szlaku wiąże się też chiński soft-power. Chińczycy starają się eksportować swoją kulturę nie tylko do Azji, ale również do Europy. Powstaje bardzo dużo projektów, na przykład projekt szkół czy uniwersytetów na Jedwabnym Szlaku, które mają nauczać nie tylko zwykłych przedmiotów, których uczy się w szkołach, ale na przykład języka chińskiego czy kultury państw znajdujących się na Pasie i Szlaku. Będzie to zapewne przekaz konstruowany przez Chińczyków, może przy pewnej współpracy z lokalnymi partnerami, ale w zasadzie wszystko zmierza do tego, że Chińczycy mają plan, by ingerować w różne sfery, nie tylko polityczne i handlowe, ale również w kulturę.

Pas i Szlak rozwija się więc dosyć prężnie. W samych Chinach organizowanych jest bardzo wiele konferencji, sympozjów, seminariów i warsztatów z dziedzin, takich jak energetyka, kultura, szkolnictwo czy związanych z polityką. Wszystko to działa pod parasolem Pasa i Szlaku. Przykładowo o energetyce zaczynamy mówić nie tylko w kontekście tego, jak wygląda ona w Chinach, ale i jak mogłaby wyglądać w Azji Centralnej i Europie.

Czy Polska może być regionalnym liderem w relacjach lądowych z Chinami?

To zagadnienie jest bardzo ciekawe. W naszym think-thanku, Centrum Studiów Polska-Azja, powstała analiza na ten temat, jak również kilka komentarzy dotyczących tej kwestii. Wydaje się, że Polska mogłaby być liderem regionu, gdyby chciała, bo oprócz tej inicjatywy Pasa i Szlaku mamy także tzw. inicjatywę „16+1”. Powstała ona w 2012 r., a więc rok wcześniej niż inicjatywa Pasa i Szlaku i zrzesza 11 krajów z Unii Europejskiej oraz 5 krajów spoza UE. Są to kraje, takie jak: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Bułgaria, Rumunia, a także kraje nienależące do Unii, czyli Serbia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia i Albania. Co ciekawe, nie ma tam Ukrainy ani Białorusi. Trwa spór o to, dlaczego utworzono taką akurat architekturę regionu? Być może jest to związane z tym, że Białorusini bardzo intensywnie działają z Chińczykami już od dosyć długiego czasu. Jest tam rzeczywiście szereg sporych inwestycji, które może dla nas, jako członków Unii Europejskiej, byłyby nieco kontrowersyjne. Ukraina natomiast może być po prostu postrzegana jako sfera wpływów rosyjskich. Nie włączono tam również Mołdawii, zapewne także ze względu na powiazania z Rosją.

Polska w początkowych latach istnienia 16+1 była opisywana jako kraj, który mógłby przyjąć rolę lidera regionalnego. Wszystko właściwie sprzyjało temu, żeby tak się stało. W 2017 r. szczyt 16+1 odbył się jednak w Budapeszcie i to raczej Węgrzy przyjęli tę bardziej aktywną politykę wobec Chin. Węgry Orbana, dużo mocniej niż Polska, stawiają na relację z Chinami, przede wszystkim jako pewną dywersyfikację od Unii Europejskiej. Węgry bardzo prężnie działają tutaj także ze względu na swoisty flagowy projekt odbywający się w ramach 16+1, czyli rozbudowę połączenia kolejowego między Belgradem a Budapesztem. Ta inwestycja wzbudziła bardzo dużo kontrowersji, przede wszystkim ze względu na system kredytowania. Miałyby to być kredyty chińskie, a co do wykonania prowadzono na ten temat dyskusje. Prawdopodobnie robiliby to Chińczycy. Na razie nie wiadomo dokładnie, co się dzieje oprócz tego, że ruszyła już renowacja odcinka w Serbii. Nieznane są nam natomiast bliżej szczegóły przetargu.

Oglądaj całość