Redakcja: Co działo się w Polsce w czasie dekady rządów Edwarda Gierka?

Prof. Antoni Dudek: Edward Gierek doszedł do władzy w konsekwencji rewolty robotniczej na wybrzeżu, czyli buntu przeciwko podwyżkom cen wprowadzonym przez Gomułkę. Ważnym powodem były także konsekwencje spisku, który w trakcie tej rewolty zawiązany został w Warszawie w kierownictwie PZPR przez grupę działaczy partyjnych. Istotną rolę odgrywali wśród nich Stanisław Kania, Józef Tejchma i Wojciech Jaruzelski, którzy postanowili wylansować na nowego pierwszego sekretarza Edwarda Gierka. Gierek i premier Piotr Jaroszewicz stworzyli razem duet rządzący Polską przez cały właściwie okres lat 70., przy czym pod koniec tej dekady pozycja Jaroszewicza uległa znaczącemu osłabieniu, ale Gierek praktycznie do sierpnia 1980. r. cały czas miał ostatnie słowo.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Władysława Gomułki, Edward Gierek nie przejawiał skłonności do tak silnej ingerencji we wszystkie sprawy. O ile Gomułka był pracoholikiem, który wnikał w mnóstwo spraw niezwykle szczegółowo, Gierek raczej nie lubił za dużo czytać ani podejmować zbyt szczegółowych decyzji. Wolał raczej delegować te kwestie, czy nawet całe obszary funkcjonowania państwa, w ręce swoich współpracowników i koncentrował się na sprawach najbardziej ogólnych, a także podróżach zagranicznych i krajowych, które absolutnie uwielbiał. Stąd wzięły się słynne gospodarskie podróże Gierka po Polsce, ale również wizyty za granicą, nagłaśniane bardzo mocno przez ówczesną propagandę. Gierek w porównaniu do Gomułki podróżował wielokrotnie więcej, tymczasem w Warszawie sądownictwem i aparatem bezpieczeństwa zarządzał Kania, armią Jaruzelski, propagandą, czyli mediami Józef Kępa itd.

Najistotniejsza zmiana, która nastąpiła w latach 70. dotyczyła sfery gospodarczej. Gierek i jego współpracownicy postanowili wykorzystać tzw. epokę détente, czyli odprężenia między wschodem a zachodem, która nastąpiła na przełomie lat 60. i 70., do zaciągnięcia olbrzymiej ilości kredytów w zachodnich bankach. Część z nich stanowiły kredyty gwarantowane przez rządy zachodnie, zwłaszcza rząd RFN, a część podjęto na zasadach kompletnie komercyjnych w bankach prywatnych, bez gwarancji rządowych. Do Polski popłynęła z początkiem lat 70. rzeka marek, franków i dolarów, za które zaczęto kupować różnego rodzaju licencje, w oparciu o koncepcję tzw. samospłaty. Kupowano licencję na produkcję jakiegoś artykułu, najczęściej przemysłowego, a następnie zakładano, że koszty tego zakupu spłaci się przez eksport takiego produktu. Po kilku latach okazało się jednak, że w bardzo wielu przypadkach te licencje były nietrafnie dobrane, sytuacja na rynku się zmieniła albo nie potrafiono wyprodukować towaru wystarczającej jakości. Bardzo wiele z tych inwestycji nigdy się nie zwróciło. Co więcej część tych pieniędzy przeznaczano nie na żadne inwestycje czy licencje, tylko wprost na konsumpcję. Kupowano żywność, przede wszystkim mięso, jego przetwory, a także inne artykuły spożywcze po to, żeby zapełnić sklepowe półki.

I rzeczywiście, pierwsza połowa lat 70. to epoka, w której półki sklepowe zapełniły się towarami nieoglądanymi dotąd w dziejach Polski ludowej. Równocześnie ekipa Gierka podniosła znacząco płace realne. W ciągu pierwszych 5 lat jej rządów dochody przeciętnego Polaka wzrosły mniej więcej o 50%. Był to absolutny rekord w dziejach PRL-u. Ludzie naprawdę poczuli, że żyje im się lepiej. Jednocześnie uruchomiono program masowego budownictwa mieszkaniowego, słynnych fabryk domów, budynków z wielkiej płyty. To sprawiło, że budowano rekordową ilość mieszkań, na poziomie 300 000 rocznie. Bardzo wielu Polaków wprowadziło się do swojego pierwsze mieszkania, wielu z nich dzięki programowi masowej motoryzacji nabyło pierwszy samochód.

Jednakże wtedy, w połowie lat 70., sprawdziło się stare powiedzenie „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Kiedy Polacy zachłysnęli się tym dobrobytem i mieli już chęć na znacznie więcej, okazało się, że gospodarka PRL-owska dostała zadyszki. Wiązało się to też z kryzysem po szoku naftowym w roku 1973. Ceny nośników energii poszły w górę i nagle okazało się, że te produkty, na które wzięto licencję na początku lat 70. nie bardzo sprzedają się za granicą. Tymczasem w drugiej połowie lat 70. banki zachodnie zaczęły domagać się rozpoczęcia spłat. Pojawił się problem, bo długu nie było z czego spłacać. W związku z tym zaczęto brać kolejne pożyczki, już nie po to, żeby cokolwiek kupować, tylko, żeby tymi nowymi pożyczkami spłacać stare długi. Nowe pożyczki były już niestety na gorszych warunkach, na wyższy procent i krótsze terminy. Tak oto w drugiej połowie lat 70. gospodarka PRL-owska wpadła w pętlę zadłużenia, znaną każdemu, kto próbuje spłacać stare długi, przy pomocy nowych kredytów. To się zawsze źle kończy, w przypadku gospodarki PRL-owskiej skończyło się katastrofalnie.

W 1976 r. ekipa Gierka widząc nadciągające kłopoty, postanowiła nieco przykręcić śrubę poprzez podwyżkę cen mięsa i jego przetworów, ale przeprowadzono to w sposób fatalny. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem po ogłoszeniu podwyżki cen oraz protestach w Radomiu, Ursusie i Płocku, premier Jaroszewicz podwyżkę odwołał. Utrwalił tym samym w Polakach przekonanie, że tak naprawdę wysokość cen zależy od widzimisię władzy, a tak oczywiście nie było. W drugiej połowie lat 70. zaczęła się równia pochyła. Pierwszym symbolem zapaści stało się wprowadzenie kartek na cukier.

Oglądaj całość