Redakcja: Co wydarzyło się w czasie polskiego Października ’56?

Dr Paweł Sasanka: Nie byłoby wydarzeń 1956 roku, czerwca ani października, gdyby nie powolne przemiany, które zaczęły się po 1953 r. w następstwie śmierci Stalina. Ich impuls przyszedł z Moskwy. Kolegialne kierownictwo kremlowskie z Chruszczowem, Mołotowem, Bułganinem i innymi członkami kierownictwa Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, zdawało sobie sprawę, że choć imperium Związku Sowieckiego jest u szczytu swojej potęgi, to jednocześnie już „trzeszczy” i że pojawiły się wyraźne symptomy potencjalnego wybuchu społecznego w różnych obszarach imperium. Przypomnę, że już w czerwcu 1953 doszło do wybuchu powstania w Niemieckiej Republice Demokratycznej oraz do masowych protestów w czeskim Pilźnie w tym samym roku. Pojawiło się wiele symptomów pokazujących, że dalsze możliwości trwania imperium w kształcie, w którym stworzył je Józef Stalin już się wyczerpały. Ekipa, która stała na czele Związku Radzieckiego, zdając sobie z tego sprawę, rozpoczęła proces powolnych i ostrożnych zmian, aby uciec do przodu oraz zmienić nieco formę zależności krajów bloku wschodniego od Związku Sowieckiego. Innymi słowy, by zmniejszyć nieco koszty, jakie ponosił Związek Radziecki na utrzymywanie swojego imperium.

Jak wiadomo, proces ten w różnych krajach wyglądał inaczej i zmieniał się w różnym tempie. Polska była z początku pod tym względem bardzo mocno opóźniona. Początkowo wydawało się, że stalinizm trwa u nas w najlepsze. Przypomnę, że już po śmierci Stalina został internowany prymas Wyszyński i miał miejsce proces kurii krakowskiej. Z reguły, gdy mówimy o odwilży w Polsce przypomina się konsekwencje ucieczki płk. Józefa Światły, wicedyrektora departamentu dziesiątego, takiej źrenicy stalinowskiego bezpieczeństwa publicznego. Dziesiąty departament był bowiem odpowiedzialny za poszukiwanie tzw. wroga wewnętrznego, a także za zatrzymywanie, aresztowanie, represjonowanie i przygotowywanie procesów komunistów oskarżonych o spiskowanie, na czele z Władysławem Gomułką, byłym przywódcą partii. Czując prawdopodobnie, że zmienia się sytuacja w Związku Radzieckim, gdzie zatrzymywano i skazywano dotychczasowych funkcjonariuszy bezpieki, Józef Światło zdecydował się na ucieczkę.

We wrześniu 1954 r. Polską wstrząsnęły audycje emitowane na falach Radia Wolna Europa, w których Światło opowiadał o najgłębiej skrywanych sekretach, zupełnie kompromitujących zbrodnicze oblicze ekipy Bolesława Bieruta w stalinowskiej Polsce. To był bardzo ważny impuls, który przyczynił się do przyspieszenia przemian odwilżowych. Z perspektywy 1956 r. kolejnym kluczowym etapem, który rozpoczął tę gwałtowną fazę kryzysu były skutki ujawnienia w Polsce tajnego referatu ogłoszonego przez Nikitę Chruszczowa na zakończenie XX zjazdu KPZR pod koniec lutego 1956. Jest wiele przesłanek świadczących o tym, że Chruszczow świadomie dążył do rozpowszechnienia referatu, który tylko z nazwy był tajny. W przypadku Polski został bardzo szybko i bardzo szeroko rozkolportowany. Do tego nawet stopnia, że jak mówiły pogłoski można go było dostać niemal na bazarze Różyckiego.

Jakie były skutki tego referatu na gruncie Polski? Przede wszystkim głęboki kryzys ideologiczny. Po raz pierwszy bowiem zdarzyło się, że to przywódca Związku Radzieckiego, „papież komunizmu”, otwarcie potępiał swojego poprzednika. Chruszczow próbował zrzucić całą odpowiedzialność za zbrodnie komunizmu osobiście na Stalina, ale musiało to rodzić tysiące pytań i przyczyniło się do kryzysu ideologicznego. Dla wielu tzw. „wierzących komunistów” stanowiło to po prostu szok, po którym zawalił się ich dotychczasowy świat. W przypadku Polski efekt XX zjazdu został dodatkowo wzmocniony przez to, że bezpośrednio po nim w Moskwie zmarł dotychczasowy przywódca PZPR, polski odpowiednik Stalina, czyli Bolesław Bierut. Oznaczało to, że w Polsce na szczycie władzy pojawiła się próżnia. Bierutowskie kierownictwo rozpadło się wraz z dotychczasową hierarchią władzy i rozpoczął się kryzys na tle walki o to, kto ma być jego następcą oraz jakie mają być kierunki zmian w związku z coraz wyraźniejszym pogrążaniem się całej Polski w kryzysie.

Ważną rolę w narastaniu fermentu w marcu, kwietniu i maju 1956 r. odegrała coraz bardziej emancypująca się prasa. Władze bardzo niekonsekwentnie próbowały sterować prasą, z jednej strony karcąc dziennikarzy za niektóre artykuły uważane za antypartyjne, ale z drugiej dając zielone światło na pisanie coraz bardziej odważne i krytyczne. Symbolem październikowego dziennikarstwa stał się tygodnik „Po Prostu”, który z nudnego pisma należącego do Związku Młodzieży Polskiej pod koniec 1955 r. przerodził się w pismo młodej inteligencji i studentów oraz zaczął nadawać ton dyskusjom odwilżowym. Prasa niewątpliwie przygotowała grunt do fermentu i odegrała znaczącą rolę w obudzeniu aktywności społecznej, a także narodzeniu masowego ruchu społecznego, który wymusił zmianę.

Mówiłem o fermencie spowodowanym przez XX zjazd KPZR, ale to właśnie wówczas w czasie masowych wieców i spotkań otwartych, kiedy odczytywano tajny referat Chruszczowa, Polacy zaczęli masowo pytać o Katyń, o uzależnienie ekonomiczne od Związku Radzieckiego, o inne zbrodnie popełnione przez Stalina, a także wiele pozostałych spraw uderzających w fundament władzy komunistycznej w Polsce. W obliczu tych pytań kierownictwo partii czuło się coraz bardziej bezradne i zagubione. Poszukiwało dróg wyjścia z kryzysu, przyspieszając procesy rehabilitacyjne oraz ogłaszając masową amnestię, podczas której tysiące więźniów wreszcie zaczęły opuszczać więzienia.

Oglądaj całość