Redakcja: Jaka była wizja polskiej polityki wg paryskiej „Kultury”?

Prof. Rafał Habielski: Zagadnieniem, które interesowało Jerzego Giedroycia od czasów przedwojennych, tzn. od momentu, kiedy redagował dwa czasopisma poświęcone polityce -„Bunt młodych” i „Politykę”, była kwestia bezpieczeństwa geopolitycznego Polski. Giedroyć uważał, że jest to sprawa najważniejsza, ponieważ Polska znajduje się w stanie potencjalnego zagrożenia ze strony swoich dwóch wielkich sąsiadów, czyli Niemiec i Rosji. Największym wysiłkiem polskiej polityki, a w jego przypadku myśli politycznej, bo Giedroyć nie był politykiem, a raczej organizatorem myślenia zbiorowego, miało stać się zapewnienie Polsce bezpieczeństwa geopolitycznego. Należało odpowiedzieć na pytanie, co robić, żeby Polska nie została osamotniona?

W okresie przedwojennym uznano, że kwestią istotną dla bezpieczeństwa Polski i utrzymania niepodległości jest rozbicie Rosji sowieckiej. Miało się to stać poprzez przyłożenie ręki do powstania niepodległego państwa ukraińskiego, a najlepiej jeszcze innych państw, takich jak Białoruś i Litwa. Polska funkcjonując w tej konfiguracji nie gwarantowałaby sobie bezpieczeństwa, ale na pewno byłaby bardziej bezpieczna, niż stojąc twarzą w twarz z Rosją sowiecką. Ta polityka współgrała przez pewien czas z polityką państwa polskiego, a w latach 30. Giedroyć stawiał ten koncept w swoich wczesnych pismach. W roku 1947 uruchomił na emigracji, w Maisons-Laffitte pod Paryżem, czasopismo „Kultura”, uznając, że zagadnienie, które go interesowało przed wojną, i które było wówczas roztrząsane w pismach przez niego redagowanych, nie uległo zmianie.

Polska utraciła niepodległość po wojnie, dlatego że okazała się być osamotniona geopolitycznie. Przy pomocy narzędzi, jakie miał do dyspozycji, tzn. czasopisma i myśli politycznej, której „Kultura” było platformą, Giedroyć chciał zbudować koncept polityczny, mogący zapobiec niebezpieczeństwu stojącemu przed Polską. Ten program przyjęło się określać mianem ULB – Ukraina, Litwa, Białoruś. On z punktu widzenia funkcji i celów był bardzo podobny, jeśli nie wręcz identyczny, do pomysłu, który stawiały pisma przedwojenne. Kwestią kluczową stał się sposób realizacji pomysłu. „Kultura” przyjęła założenie, że wartością, do której może się odwoływać, i która może znaleźć zrozumienie w świecie zachodnioeuropejskim oraz trafić do Polaków, jest przekonanie, że Ukraińcy, Białorusini i Litwini mają takie samo prawo do życia w niepodległych państwach jak Polacy. Tymczasem zarówno jedni, jak i drudzy byli tej niepodległości po 1945 r. pozbawieni.

Program ULB w kształcie, w jakim był formułowany w „Kulturze” poruszał zagadnienie rosyjskie. Można zadać pytanie, czy „Kultura” była antyrosyjska? Czy ten program był antyrosyjski? Z perspektywy Rosji sowieckiej może tak, ale ogółem nie da się powiedzieć, że „Kultura”, Giedroyć, czy jego najbliższy współpracownik, Juliusz Mieroszewski, który ten program w „Kulturze” realizował, byli antyrosyjscy w sensie nacjonalistycznym, czy szowinistycznym. Uważali oni, że realizując interes geopolityczny Polski trzeba doprowadzić do sytuacji, w której Rosja zostaje pozbawiona wpływu na trzy narody, z którymi Polska graniczy od wschodu. Należy przy tym jednak, równolegle do konceptu ULB, próbować budować dobre relacje z Rosją mając przekonanie, że czynnikiem, dzięki któremu Polska nie będzie czuła się zagrożona ze strony Rosji stanie się jej demokratyzacja.

Jeden z konceptów widocznych we wschodnim programie „Kultury” polegał właśnie na tym, że jeśli Rosja ulegnie przekształceniu ustrojowemu i przestanie być krajem autorytarnym, będzie można powiedzieć, że Polska może czuć się bezpiecznie. Na ten koncept składają się dwie kwestie. Z jednej strony ULB, działanie na rzecz niepodległości Ukrainy, Litwy, Białorusi, ale z drugiej przekonanie o tym, że jeśli Rosja przejdzie tę zmianę ustrojową i stanie się demokratyczna, to te dwie rzeczy połączone ze sobą pozwolą osiągnąć coś, o co chodziło Giedroyciowi, czyli bezpieczeństwo geopolityczne. W „Kulturze” bardzo wyraźnie widoczne jest stanowisko, że jeśli Polska zdoła zaspokoić swoje interesy geopolityczne na wschodzie oraz ułożyć sobie stosunki z państwami, z którymi tam graniczy, zyska również bezpieczeństwo na zachodzie.

Polityka na wschodzie miała więc być ściśle związana z polityką zachodnią. Giedroyć był człowiekiem wschodnim, który uważał, że kwestie najważniejsze polskiej polityki to wschód. Kwestia wschodnia stanowiła ogromną część jego zainteresowań. Nie znaczy to w żadnym wypadku, że nie przykładał wagi do polityki zachodniej. Zwracał uwagę na kwestię pojednania z Niemcami oraz na wszystko, co działo się w Europie powojennej, ale z przekonaniem, że gwarantem zrozumienia interesów Polski i stabilizacji jej pozycji na zachodzie Europy, będzie skuteczna polityka wschodnia.

Czy stanowisko Giedroycia i Mieroszewskiego, czyli publicysty, który wyrażał ten program było niezwykłe? Zależy, co rozumiemy poprzez niezwykłość. Do niezwykłości Jerzego Giedroycia można zaliczyć nie tylko sposób myślenia, ale także fakt, że był redaktorem niepiszącym, tzn. osobą, która nie wyrażała koncepcji politycznych w „Kulturze”, tylko występowała w roli redaktora, reżysera. Był on kimś, kto wybiera osoby o podobnym sposobie myślenia i nakłania je, żeby w sposób jak najbardziej interesujący te kwestie wyrażały swym piórem w „Kulturze”. Osobą uważaną przez Giedroycia za wyraziciela „Kultury”, której publicystyka oficjalnie stanowiła poglądy również samego czasopisma był właśnie Juliusz Mieroszewski. O jego pisaniu można powiedzieć, że była to publicystyka wyrażająca linię polityczną „Kultury”.

Oglądaj całość