Między tymi skrajnościami pojawia się wiele postaw pośrednich, w szczególności jedni uważają, że zbyt niejasne są motywacje Kuklińskiego, aby można było dokonać właściwej oceny jego postępowania, drudzy zaś sądzą, że wprawdzie dobrze przysłużył się ojczyźnie, ale w sposób, który zazwyczaj pokrywa się wstydliwym milczeniem. Warto zastanowić się, czy istnieje bezwzględne kryterium oceny moralnej jego postawy; twierdzę, że istnieje.

Odpowiadając na pytanie, czy płk Kukliński jest bohaterem, czy zdrajcą, należy dokonać pewnego odniesienia – w odniesieniu do czego jest się bohaterem czy zdrajcą. Jeszcze do niedawna większość Polaków żyła w państwie, które nosiło dziwaczną nazwę „Polska Rzeczpospolita Ludowa”. Wewnętrzna sprzeczność nazwy odzwierciedlała jednak wewnętrzną sprzeczność samego tworu: państwo formalnie niepodległe, z własnymi strukturami cywilnymi i wojskowymi, faktycznie pozostawało całkowicie podporządkowane mocarstwowym interesom państwa z nim sąsiadującego. Przede wszystkim zaś państwo to nie istniało z suwerennej woli Narodu, lecz powstało w rezultacie narzucenia Narodowi przemocą obcej dominacji.

W trudnej sytuacji powojennej nie dla wszystkich było to równie wyraźnie widoczne, wielu też było takich, którzy w najlepszej wierze dawali się zwodzić pięknie brzmiącym hasłom sprawiedliwości społecznej. Jednak w rzeczywistości PRL-u wszyscy po prostu musieli żyć – kończyć szkoły, podejmować pracę, zakładać rodziny, wychowywać dzieci. Tym samym wszyscy czuli się z tą rzeczywistością związani emocjonalnie, gdyż człowiek z natury jest istotą społeczną i nie może przeżyć w środowisku, które odczuwa wyłącznie jako obce dla siebie. Działalność płk. Kuklińskiego była szkodliwa dla państwa zwanego PRL-em; czy tym samym była szkodliwa dla jego mieszkańców?

Istnienie państwa jest warunkiem istnienia ładu społecznego, ponieważ bez ram organizacyjnych nie da się realizować ani dobra wspólnoty obywateli, ani dobra osoby ludzkiej. Ale właśnie dlatego wszystkie struktury organizacyjne państwa powinny spełniać wyłącznie funkcje służebne, to znaczy umożliwiać realizację dobra wspólnego i dobra jednostki. Jest to możliwe tylko w sytuacji, gdy władza państwowa pochodzi z nadania społecznego, gdy została wyłoniona dzięki zastosowaniu procedur właściwych demokracji; władza nie pochodząca z woli Narodu z konieczności może służyć tylko samej sobie.

Wynika z tego ten między innymi wniosek, że obywatel ma moralny obowiązek lojalności wobec państwowego porządku prawnego tylko wówczas, gdy porządek ten jest rezultatem wolnych działań obywatelskich; lojalność wobec władzy narzuconej jest posłuszeństwem niewolnika. Lojalność w sensie właściwym jest postawą ludzi wolnych. A zatem z moralnego punktu widzenia nie jesteśmy zobowiązani do lojalności ani wobec jakiejkolwiek osoby, ani wobec jakiejkolwiek struktury, względem której pozostajemy w sytuacji przymusu.

Dodajmy, aby nie było nieporozumień – mam moralny obowiązek lojalności wobec państwa demokratycznego także wtedy (może nawet szczególnie wtedy), gdy wyłonione w wolnych wyborach władze nie reprezentują moich poglądów politycznych; nie obowiązuje mnie natomiast żadna lojalność wobec władzy nie poddającej się kontroli społecznej. Tylko jeden rodzaj lojalności obowiązuje wszystkich bezwzględnie, w każdej sytuacji – lojalność wobec demokratycznego społeczeństwa i wobec osoby ludzkiej; mówiąc najprościej, nie wolno mi czynić niczego, co szkodzi ludziom i społeczeństwu jako całości. W państwie demokratycznym nie zachodzi w zasadzie konflikt między dobrem społeczności a dobrem struktur państwowych; w państwie totalitarnym działania na rzecz społeczeństwa są z reguły groźne dla władzy.

Umiejętność rozróżniania struktur władzy od struktur społecznych jest miarą dojrzałości obywatelskiej. Dojrzałość obywatelska wyraża się między innymi umiejętnością rozróżniania między społeczeństwem jako takim a jego strukturami organizacyjnymi, i akceptowaniu tylko takich struktur organizacyjnych, które służą temu społeczeństwu z jego woli.

Władze PRL-u dbały bardzo o zachowanie pozorów polskiej państwowości, jednocześnie zaś wymagały od obywateli składania deklaracji lojalności wobec komunistycznego ustroju. Odpowiednie ślubowanie zobowiązujące do wierności socjalistycznemu państwu musieli składać, potwierdzając własnoręcznym podpisem, zarówno uczniowie, jak nauczyciele, studenci i profesorowie, sędziowie i urzędnicy, żołnierze i oficerowie, chyba wszyscy powyżej stanowiska robotnika niewykwalifikowanego.

Nadto zaś wszystkich obywateli obowiązywała Konstytucja PRL-u, która ustalała ustrój państwa jako socjalistyczny. Bezwzględna uczciwość wymaga, aby nie zobowiązywać się do niczego, co pozostaje sprzeczne z własną postawą moralną, i dlatego zdarzali się tacy, którzy woleli nie otrzymać stanowiska, niż złożyć ślubowanie. Ale ogromna większość wybierała postawę pragmatyczną – podpisywano, gdyż trzeba było jakoś żyć, a nie każdy nadaje się na bohatera. Jeżeli jednak kolejnym władcom PRL-u nie udało się skomunizować społeczeństwa, to między innymi dlatego, że bardzo wielu było tych, którzy nie czuli się w swym sumieniu zobowiązani do realizowania założeń ustroju komunistycznego, mimo że zmuszono ich do złożenia deklaracji lojalności.

W tym kontekście należy widzieć sprawę płk Kuklińskiego – oficera, który złożył przysięgę wierności komunistycznemu państwu i armii, ale nie czuł się nią związany w swym sumieniu. Jego postawa nie różni się w istocie od postawy tych, którzy w różny sposób działali na szkodę komunistycznego państwa. Albowiem działaniem na szkodę tego państwa, a najczęściej jednocześnie łamaniem złożonych formalnie zobowiązań, była nie tylko działalność wyraźnie opozycyjna, jak zakładanie tajnych struktur, rozpowszechnianie niedozwolonych pism, publikowanie poza zasięgiem cenzury. Każdy, kto wychowywał dzieci w tradycji patriotycznej, kto chodził do kościoła, kto słuchał Wolnej Europy, kto opowiadał „polityczne” dowcipy, tym samym występował przeciw komunistycznemu ustrojowi, łamał Konstytucję PRL-u. Wszystko to były działania szkodliwe dla władzy, a pożyteczne dla społeczeństwa – zaprzeczyć temu może ten tylko, kto komunizm akceptował.

Pułkownik Kukliński prowadził działalność szkodliwą dla interesów Związku Radzieckiego i dla komunistycznej władzy w Polsce. Działalność ta musiałaby być szkodliwa dla polskiego społeczeństwa, gdyby nasz interes narodowy utożsamiał się z interesem komunistycznej władzy; kto tak sądzi, ten potępi Kuklińskiego. Komunistyczna władza nie mogłaby istnieć w polskim przebraniu, gdyby w społeczeństwie nie znaleźli się chętni do rzeczywistej współpracy – niektórzy z przekonania, większość dla kariery. Ci ludzie wraz ze zmianą ustroju robili wszystko, co mogli, aby nie stracić swych wpływów i zachować swoje dochody, aby nadal odgrywać znaczącą rolę w polityce i gospodarce kraju.

Dla nich Kukliński jest zwyczajnym zdrajcą.