Redakcja: Co jest interesującego w roślinach?

Dr Danuta Solecka: Istnieje przekonanie, że rośliny są nudne. Stoi takie coś zielone albo nie zielone i nie zmienia się. Mimo, że patrzymy intensywnie, nie widać, żeby reagowało. Takie jest powszechne podejście, ale z mojego punktu widzenia rośliny są najciekawszymi organizmami.

Można chociażby powiedzieć, że rośliny są organizmami największymi. Słynna metasekwoja, generał Sherman, ma w swoim pniu mniej więcej tyle drewna, ile hektar 100-150-letniego lasu sosnowego. W porównaniu z taką sosną płetwal błękitny, czyli największe zwierzę na ziemi, jest po prostu karzełkiem. O ile pamiętam, aby uzyskać wysokość generała Shermana, potrzebnych jest mniej więcej dziewięć średniego rozmiaru płetwali. Istnieją zresztą organizmy jeszcze większe. W lasach Ameryki Płn., na pewnym rejonie, rośnie osikowy las. Gatunek to osika, choć naukowcy stwierdzili, że tak naprawdę jest to zbiór klonów, czyli egzemplarzy identycznych z organizmem wyjściowym. Te wszystkie osiki wyrosły z odłogów, odrostów korzeniowych i można je traktować jako jeden organizm. Zajmuje on ładnych kilka hektarów, a w dodatku liczy sobie kilkanaście tysięcy lat. Mamy tu wobec tego nie tylko jeden z największych okazów, ale także jeden z najstarszych.

Jeśli chodzi o najmniejsze rośliny, to trzeba powiedzieć o wolfii, rodzaju rośliny okrytonasiennej, kwiatowej, której wielkość dochodzi do 2 mm, więc jest to roślina raczej mikroskopijnych rozmiarów. Najmniejszy gatunek nie żyje w Polsce, natomiast występuje u nas olbrzymi przedstawiciel tego rodzaju, ponieważ polska wolfia sięga bodajże 4 mm. Ta roślina ma wszystko, kwiat, w którym jest słupek i pręcik oraz owoce wielkości czubka od szpilki. Jest to więc roślina kompletna, choć malutka. Mamy również rośliny bardzo cenne. W tej chwili cena storczyków spadła, ale jeszcze dwieście lat temu jeden okaz storczyka kupiono za prawie 1000 funtów. W tamtym czasie można było kupić za te pieniądze dom w Londynie, w porządnej dzielnicy. Z kolei w czasach szału związanego z cebulkami tulipanów, cebulki nowych odmian sięgały oszałamiających cen w guldenach.

Mamy więc rośliny cenne i rośliny ogromne, mamy rośliny bardzo nietypowe, np. takie, które cieszą nasze oko, ale i takie, które mają również zastosowania medyczne. Mamy także rośliny, które dają nam słodycz w życiu, ponieważ zawierają związki, takie jak glikozydy czy białka, wielokrotnie słodsze niż nasza sacharoza. Z tego względu rośliny te posiadają pewne zastosowania. Niektóre z tych białek, uzyskiwane z roślin, weszły już do normalnej sprzedaży.

Jest jeszcze jeden, podstawowy związek między rośliną a bogactwem. Masę czy wagę szlachetnych kamieni mierzymy w karatach, a karat to nazwa nasionka jednej z roślin strączyńca. Te nasiona są jednakowe. Każde takie nasionko ma 2/10 grama, dlatego też były one kiedyś używane jako odważniki do ważenia szlachetnych kamieni. Stąd nazwa karat jako jednostki wagi właśnie tych 2/10 grama.

Czy idea domów samowystarczalnych energetycznie jest realistyczna?

Dr Danuta Solecka: Idea samowystarczalnych domów pojawiła się już parę lat temu w ramach walki z globalnym ociepleniem, czy w ogóle z zanieczyszczeniami klimatu. Wymyślono wtedy, że takie domy mogłyby zużywać to, co wydzielamy lub wydalamy, np. metan czy dwutlenek węgla, w taki sposób, żeby ogrzać ten dom lub zacząć produkować rośliny. Taka koncepcja rozwijała się przez kilka ostatnich lat. W jej ramach powstały bardzo piękne pomysły, w tym i awangardowe. W tej chwili, w Taipei, stolicy Tajwanu, powstaje jeden z budynków oparty na tej koncepcji. Nie dość, że będzie to z założenia dom samowystarczalny, oczyszczający zużywaną przez nas wodę, to będzie on także produkował żywność w postaci roślin. Taki dom ma posiadać nowoczesną strukturę i przypominać helisę DNA. Z daleka więc będzie widać, że ma on coś wspólnego z biologią. Jeżeli poszukamy w internecie zdjęć z projektu, okaże się, że jest to naprawdę śliczny, z ludzkiego punktu widzenia dom. Budynek z wielkimi oknami, światłami i ogromną ilością roślin na każdym piętrze, łącznie z roślinami użytkowymi, mini-sadami i poletkami sałaty.

Dla każdego znajdzie się tam coś miłego. Wydaje się, że koncepcja domów samowystarczalnych, czy prawie samowystarczalnych, może zostać rzeczywiście zrealizowana. Wystarczy, że będą one dobrze izolowane termicznie, a cały obieg materii w środowisku domu zaprojektowany zostanie z głową.

Czym są bioreaktory?

Dr Danuta Solecka: Inną koncepcją, oprócz samowystarczalnych domów może być idea bardzo intensywnego produkowania żywności, leków czy substancji, które zużywamy. Chodzi o hodowanie całych roślin albo ich fragmentów lub nawet pojedynczych komórek w tzw. bioreaktorach, czyli wielkich zbiornikach, w których stwarzamy im warunki do intensywnej produkcji. Jest to idea bardzo przyszłościowa. Znajdują się tam głównie bakterie, które dokonują produkcji wyjątkowo szybko, ale niektórych substancji czy białek nie są jednak w stanie wytworzyć. W tej chwili produkujemy np. przyprawy. Określenie „aromat identyczny z naturalnym” oznacza często, że była to substancja wyprodukowana przez jakąś roślinę lub komórkę właśnie w bioreaktorze. Zapach czosnku, smak papryki, kapsaicyna, czyli to, co nadaje papryce pikantności, barwniki czerwone - karotenoidy to rzeczy już teraz produkowane w bioreaktorach.

Oglądaj całość