Redakcja: Jak przebiegała historia polsko-chińskiego sojuszu morskiego?

Dr hab. Janusz Wróbel: Sojusz polsko-chiński został zawarty w 1951 r. i w jakimś sensie trwa do dnia dzisiejszego. Co prawda nie był to pełnoprawny sojusz w pełni suwerennych, niepodległych państw, ponieważ Polska i Chiny takimi państwami wówczas nie były. Zaczął się on w głębokiej epoce stalinizmu, zarówno w Polsce jak i w Chinach, które wówczas stały się krajem komunistycznym.

Wcześniejsze kontakty Polski z Chinami były stosunkowo nieliczne i bez większych tradycji. Co prawda w Chinach istniała już spora kolonia polska, mniejszość datująca się od końca XIX w., kiedy na terenie północno-wschodnich Chin w Mandżurii osiedliły się tysiące polskich kolejarzy i techników. Budowali oni kolej wschodnio-chińską, będącą odnogą kolei trans-syberyjskiej, prowadzącej do portu rosyjskiego we Władywostoku. Niewielka kolonia polska istniała również w największym porcie chińskim w Szanghaju, ale w okresie międzywojennym, kiedy mieliśmy już niepodległą Polskę stosunki polsko-chińskie były bardzo rzadkie. Nawiązano co prawda stosunki dyplomatyczne i doszło do pewnej wymiany handlowej, ale zupełnie bez większego znaczenia. Polskie statki, z wyjątkiem Daru Pomorza, czyli szkolnego statku polskiej marynarki handlowej, który w latach 30. odbył podróż dookoła świata, nie zawijały do portów chińskich.

Uległo to zmianie po II wojnie światowej, kiedy Polska stała się krajem morskim, uzyskując szeroki dostęp do Bałtyku. Mieliśmy wtedy trzy duże, choć zniszczone, porty morskie w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie. Polska marynarka handlowa była stosunkowo niewielka, ale mogła otworzyć dalekomorskie linie komunikacyjne. W tym samym czasie Chiny przeszły również bardzo poważną transformację polityczną, stając się nieco później, podobnie jak Polska, krajem komunistycznym. W ten sposób została stworzona pewna ideologiczna więź między Polską i Chinami. Oba kraje znalazły się w bloku wschodnim, komunistycznym, kierowanym oczywiście z Moskwy. Z tym, że pozycja Polski w tym bloku była oczywiście znacznie słabsza niż Chin, będących ogromnym, wielomilionowym krajem.

Chiny w początkach lat 50. całkowicie odwróciły się plecami od świata zachodniego, co było nawet częściowo zrozumiałe, ponieważ przez ostatnie stulecie eksploatowały je państwa zachodnie, mocarstwa kolonialne, ale także Stany Zjednoczone i Japonia. Kraj ten zamierzał pójść własną, odrębną drogą, kierując wzrok w kierunku Moskwy i powielając tamtejszy wzór uprzemysłowienia rozwoju gospodarczego. Na tej podstawie morska współpraca Polski z Chinami została rozwinięta.

Chiny nie miały w zasadzie własnej marynarki handlowej, ponieważ te statki handlowe, które posiadały w okresie międzywojennym czy w okresie II wojny światowej zostały uprowadzone na Tajwan, przez Czang Kaj-szeka, który po przegranej wojnie domowej z komunistami schronił się ze swoimi oddziałami na Tajwanie, stanowiącym zresztą do dziś odrębny organizm państwowy. A więc Chiny potrzebowały współpracy morskiej z krajami komunistycznymi, gdyż z krajami zachodnimi nie chciały współpracować i jedynym w zasadzie poza Związkiem Radzieckim krajem, który mógł im tej pomocy udzielić była Polska, mająca dostęp do morza i własną marynarkę handlową. Dodatkowo pojawiły się nowe elementy. W 1950 r. wybuchła wojna koreańska, w której Chiny aktywnie uczestniczyły, najpierw udzielając pomocy Korei Północnej, a potem kierując tam własne oddziały wojskowe, czyli bezpośrednio włączając się do konfliktu. W efekcie Stany Zjednoczone, a za ich przykładem ONZ nałożyły embargo na handel z Chinami, przez co znaczenie współpracy morskiej z Polską gwałtownie wzrosło.

W 1951 r. zostało utworzone Chińsko-Polskie Towarzystwo Okrętowe Chipolbrok, istniejące i bardzo dobrze funkcjonujące do dnia dzisiejszego. Towarzystwo to było wspólnym morskim przedsięwzięciem obu krajów, które wniosły do niego równy wkład finansowy. Początkowo liczyło ono tylko dziesięć statków, ale potem było ich znacznie więcej. Chińczycy mieli zresztą duże kłopoty ze skierowaniem własnych statków do towarzystwa, ponieważ właściwie ich nie posiadali i nie mogli ich kupić za granicą na skutek embarga krajów zachodnich, a Polacy im w tym pomogli. Było to zresztą potem przyczyną poważnych kłopotów, ponieważ niektóre z tych statków zostały zajęte przez Czang Kaj-szeka i reżim funkcjonujący na Tajwanie.

Statki towarzystwa maklerów okrętowych woziły towary nie tylko z Polski do Chin, ale również z Czechosłowacji, NRD, Węgier i innych krajów komunistycznych, także ze Związku Sowieckiego, łamiąc właśnie embargo nałożone przez ONZ. Towary, które przewoziły statki miały z jednej strony charakter cywilny, była to zupełnie normalna pokojowa wymiana handlowa, ale tylko częściowo. Bardzo często na statkach Chipolbroku wożono również broń, sprzęt wojskowy, surowce strategiczne, m. in. benzynę i ropę naftową, czyli towary, których przewóz do uwikłanych w wojnę Chin był wówczas zabroniony.  

Oglądaj całość