Redakcja: Jak rozróżnić suplementy diety prawdziwe od zafałszowanych?

Prof. Iwona Wawer: Na rynku pojawiają się czasem suplementy nieodpowiedniej jakości, w tym również i te zafałszowane. Może zdefiniujmy, co znaczy zafałszowany suplement? Otóż z definicji suplement powinien zawierać składniki odżywcze, których mamy niedobór w typowej diecie. Ma uzupełniać dietę, ale nie leczyć, a więc jeśli suplement zawiera jakieś substancje lecznicze, to można oczywiście przypuszczać, że mamy do czynienia z suplementem zafałszowanym. Czy jest to zjawisko popularne? Na szczęście nie. W Polsce tego typu produkty, zawierające domieszkę leku stanowią poniżej 1% rynku, ale mimo wszystko jest to pewien problem i to problem już dla prokuratury oraz urzędów kontrolujących rynek.

Takie produkty na szczęście nie docierają do aptek, dlatego, że jest dosyć gęste sito i nie mogą one oficjalnie wejść na rynek. Każdy produkt, który producent chciałby wprowadzić do sprzedaży musi być notyfikowany w inspektoracie sanitarnym. Tam jest wymagana szczegółowa dokumentacja dotycząca składu. Producent musi np. podać zawartość metali ciężkich i potwierdzić brak bakterii chorobotwórczych. Podać skąd pochodzą surowce, jaki jest skład i wartość odżywcza tych wszystkich składników. Wymagana jest więc dosyć szczegółowa dokumentacja, która zapewnia, że rzeczywiście składnikami tego suplementu będą substancje uzupełniające dietę lub takie, które są akceptowane i na pewno nam nie zaszkodzą.

Pojawiają się jednak te produkty zafałszowane, zwłaszcza dotyczące dwóch kategorii. Pierwsza dotyczy preparatów na schudnięcie, mówiąc w uproszczeniu, a druga to  preparaty poprawiające potencję. Te pierwsze są zazwyczaj fałszowane przez dodatek leku, który został już wycofany z obrotu, sibutraminy,  a druga kategoria ma bardzo często substancje podobne do wiagry i sildenafilu. To oczywiście nie jest składnik żywności, a po prostu fałszowany produkt, no i takie produkty nie powinny być w obrocie.

Czy my, przeciętni konsumenci mamy szansę, żeby takich produktów uniknąć? Nie dostaniemy ich w aptece ze względu na szczegółową kontrolę. Są one jednak dostępne przez internet. Tutaj chciałabym z całą mocą ostrzec, aby nie kupować nieznanych produktów w internecie dlatego, że po prostu nie mamy najmniejszej możliwości skontrolowania, co one zawierają. Przeciętny konsument nie ma możliwości zrobienia analizy tego, co jest w kapsułce. Do tego są potrzebne wyspecjalizowane laboratoria. Dlatego jedyne co możemy zrobić to, powtórzę jeszcze raz, nie kupować suplementów diety z niewiadomych źródeł.

To oczywiście nie znaczy, że w ogóle przestrzegam przed kupowaniem przez internet w sklepach internetowych, bo wiele firm polskich, bardzo dobrych producentów, ma sklepy internetowe i można tam kupić suplementy, ale trzeba znać producenta, mieć do tej firmy zaufanie i wiedzieć co się kupuje. Dlatego lepszym sposobem jest kupienie suplementu w aptece, gdzie można porozmawiać z farmacuetą i zapytać go o produkt. Farmaceuta na pewno bardzo dobrze nam doradzi, nie tylko jeśli chodzi o jakość, ale też np. zawartość substancji. Odnośnie tego, czy potrzebna nam jest duża dawka witamin, czy duża wartość magnezu, a może wystarczy nieduża? Tutaj możemy zdać się na poradę farmaceuty i bardzo polecam serdecznie aptekę jako źródło zakupu.

Czy dzisiaj suplementy są nam potrzebne bardziej niż dawniej?

Suplementy diety to nowe produkty, kojarzące się trochę z żywnością przyszłości i kosmiczną technologią. Sprawę można właściwie rozpatrywać historycznie. Suplementacja diety rozpoczęła się w momencie, kiedy ludzie zaczęli się zastanawiać co jedzą i rozkładać tę żywność na czynniki pierwsze. W latach 30. XX wieku okazało się, że w żywności są pewne składniki, których brak powoduje choroby. Wiadomo było od dawna, że np. brak witaminy C powoduje szkorbut, a brak witaminy D krzywicę, ale dopiero w 1930 r. wyizolowano z tranu witaminę D. Wówczas okazało się, że jest to związek chemiczny, którego brak przyczynia się do gorszej mineralizacji kości.

Później, gdy odkrywano poszczególne witaminy rzeczywiście powstała potrzeba suplementacji i uzupełniania diety w witaminy. Jeśli ludzie źle się odżywiali to właściwie kilku takich witamin mogło im brakować. Stąd pojawiła się koncepcja multiwitaminy. Umieszczenia 13 witamin w kapsułce, aby mieć pewność, że człowiekowi nie będzie niczego brakowało. To był pewien postęp nauki, ale w dalszym ciągu nie ideał, bo bardzo szybko się okazało, że inna dawka jest potrzebna dzieciom, inna dorosłym, inna mężczyznom, a inna kobietom. A więc właściwie ta multiwitamina była bardzo trudna do dopasowania do indywidualnych potrzeb.

Wróćmy jednak do diety. W międzyczasie nastąpił ogromny postęp w naukach żywieniowych. My mówimy tak ogólnie, że człowiek powinien jeść mięso czy warzywa. Natomiast żywieniowcy rozkładają tę żywność na czynniki pierwsze i mówią, że mięso to aminokwasy, endogenne, egzogenne itd. Tych bardzo ważnych aminokwasów jest ponad 20, a sportowcy szczególnie potrzebują tych o rozgałęzionych łańcuchach. Czyli jaki z tego wniosek? Nie tylko mięso, ale ten szczególny profil poszczególnych aminokwasów też musi być dobrany personalnie. Wiedząc jakie składniki dobrane są w żywności możemy zastanowić się, czy każdy z nich jest dostarczany do organizmu w wystarczającej ilości.

Oglądaj całość