Pytanie postawione przez Redakcję portalu OtokoClub dotyczy kwestii szczegółowej mieszczącej się w szerszym kontekście problemu moralnej dopuszczalności aborcji. Dlatego uzasadnienie odpowiedzi bądź pozytywnej, bądź negatywnej musi być przeprowadzone jako wnioskowanie wychodzące od tezy będącej odpowiedzią na pytanie podstawowe w kręgu wszelkich rozważań o aborcji, mianowicie: czy ludzki zarodek dopiero w jakimś momencie swego rozwoju staje się człowiekiem, czy jednak jest człowiekiem od momentu zapłodnienia.
Ci, którzy przyjmują, że istnieje moment w rozwoju płodu (np. moment pojawienia się zaczątków układu nerwowego), od którego można uznać zaistnienie nowej istoty ludzkiej, wszelkie czynności dokonywane na płodzie przed tym momentem uważają za działania dokonywane na zbiorze komórek, nie zaś na człowieku. Tym samym dokonanie aborcji, zarówno ze wskazań medycznych, jak i z jakichkolwiek względów pozamedycznych, zostanie przez nich uznane za dopuszczalne moralnie, a co najwyżej dla kobiety poddającej się zabiegowi może to być trudne z powodów emocjonalnych.
Ci natomiast, którzy uznają, że człowiekiem jest się od momentu zapłodnienia, a zatem aborcja jest unicestwieniem człowieka, muszą osądzić, czy zabicie człowieka zawsze jest czynem niedopuszczalnym z racji moralnych, czy jednak niekiedy jest dopuszczalne, a jeśli tak, to pod jakimi warunkami i czy dokonanie aborcji może w określonych przypadkach te warunki spełniać.
W przedstawionych poniżej rozumowaniach wychodzę od tezy, że momentem zaistnienia człowieka jest moment zapłodnienia, a więc aborcja jest zabójstwem. Uzasadniam to faktem, że już w momencie zapłodnienia, gdy dwie ludzkie gamety łączą się w ludzką zygotę, powstaje genotyp mieszczący w sobie w stanie potencjalnym wszystkie cechy składające się na swoistość i odrębność tej oto osoby ludzkiej. Zabójstwo człowieka jest czynem moralnie złym. Jednak na przestrzeni dziejów ludzkości zawsze uznawano, że w pewnych okolicznościach zabójstwo jest dopuszczalne, a nawet konieczne – jako mniejsze zło. W cywilizacji zachodniej nadal uznaje się, że zabójstwo w obronie własnej, gdy jest jedynym sposobem obrony życia przed agresorem, nie podlega karze sądowej.
Polska Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, uchwalona w 1993 r. (Dz. U. nr 17, poz. 78), dopuszcza aborcję w trzech przypadkach:
- gdy ciąża zagraża życiu kobiety,
- gdy pochodzi z przestępstwa,
- gdy płód obciążony jest ciężkimi i nieusuwalnymi wadami genetycznymi.


Pierwszy przypadek jest w swej istocie odmianą sytuacji, w jakiej znajduje się człowiek działający w obronie własnej. Rzeczywistym problemem nie jest tutaj ocena moralna czynu, lecz ocena, czy rzeczywiście mamy do czynienia z działaniem w sytuacji zagrożenia życia, a jedynym środkiem ratowania życia kobiety jest zabójstwo jeszcze nie narodzonego dziecka. Niewątpliwie są sytuacje, w których wiedza medyczna pozwala na jednoznaczną ocenę, jednak są też i takie, w których nie jest możliwe ścisłe ustalenie stopnia ryzyka. Zapewne większość kobiet mimo wszystko przedkłada własne życie, a nawet tylko własne zdrowie, nad życie nienarodzonego dziecka; ale są i takie, które własne życie ryzykują, a nawet poświęcają, dla jego ratowania. Każda taka decyzja powinna być autonomiczną decyzją sumienia kobiety, sumienie jest bowiem instancją ostateczną.
A nikt inny nie ma moralnego prawa wymagać od niej ani tego, by własne życie i zdrowie stawiała najwyżej, ani tego, by przyjęła postawę heroiczną. Obowiązkiem lekarza jest przedstawienie stanu rzeczy zgodnie z posiadaną wiedzą i w pełni obiektywnie, czyli z dbałością, aby jego własne oceny i preferencje moralne nie wpływały na podjęcie decyzji przez kobietę. Będzie to bowiem decyzja jej sumienia, więc powinno ono mieć możliwie największą jasność.
Od siebie mogę jedynie dodać, że moje sumienie sprzeciwia się zmuszaniu kogokolwiek do działań heroicznych, jak też mówi mi, że niemoralne jest poświęcanie życia osoby dorosłej dla ratowania życia nieświadomego zarodka. A w szczególności nie jestem w stanie choćby tylko pomyśleć, że mógłbym życie nienarodzonego własnego dziecka stawiać wyżej niż życie ukochanej kobiety. Być może są mężczyźni, którzy pragną dziecka nawet kosztem życia jego matki; nie znajduję jednak uzasadnienia dla tezy, że to ich postawa powinna być wzorcem moralnym.
Drugi przypadek prawnej dopuszczalności aborcji to ciąża pochodząca z przestępstwa. Tutaj nie chodzi o zagrożenie życia kobiety, ale wolno domniemywać, że intencją ustawodawcy była chęć chronienia psychiki kobiety. Można więc widzieć pewną analogię z pierwszym przypadkiem. Ciąża pochodząca z przestępstwa jest dla kobiety ogromnym obciążeniem, a urodzenie dziecka może jej psychikę wypaczyć, jak też oddziaływać negatywnie na całe życie.
Uważam – tak mówi mi moje sumienie – że jest niemoralne zmuszanie ofiary, aby ponosiła konsekwencje dokonanego na niej przestępstwa, choć można i należy czynić wszystko, co możliwe, udzielając takiej pomocy, aby kobieta była w stanie unieść ciężar urodzenia dziecka poczętego przestępczo. Są kobiety, które w takiej sytuacji decydują się mimo wszystko urodzić dziecko; i są takie, które podejmują decyzję, by nienarodzone dziecko uśmiercić, nie mogąc uznać je za własne. Zarówno jedna, jak i druga decyzja powinna być rezultatem posłuchania głosu sumienia, ono jest bowiem – powtórzmy – ostateczną instancją odwoławczą.
Wszelkie moralizowanie jest w takich wypadkach niemoralne. Dla pełności rozważań należy jedynie uwzględnić dodatkowy aspekt moralny, który nie występuje w przypadku pierwszym. Chodzi o to, że chcąc obiektywnie ustalić, czy jest moralnie dopuszczalne uśmiercenie płodu poczętego przestępczo, faktycznie musielibyśmy dokonać ustalenia, co ma większą wartość: przyszłe życie dziecka poczętego przestępczo, czy przyszły stan psychiczny kobiety. Nie ma żadnych podstaw, ani żadnego punktu odniesienia dla przeprowadzenia takiego wartościowania. Z jednej strony bowiem żadne życie, a tym bardziej życie potencjalne, nie jest wartością najwyższą, ale z drugiej strony ten przyszły zły stan psychiczny jest jedynie domniemaniem i równie dobrze można zakładać, że utrzyma się na stałe, jak że z czasem będzie wracał do normy, a traumatyczne przeżycia ulegną zatarciu.
Mamy więc do czynienia w dwiema wartościami, które pozostają nieporównywalne co do swej ważności moralnej. Dlatego jedynie kobieta jest uprawniona moralnie do decydowania, ponieważ decyzja ta dotyczy jej jako bytu świadomego i odpowiedzialnego przed własnym sumieniem. Gdy kobieta podejmuje decyzję o aborcji, możemy uznać, że z obiektywnego punktu widzenia wyżej stawia swój stan psychiczny. Jednak z subiektywnego, czyli z jej punktu widzenia jest to jedyny możliwy wybór, bo to ona tak czuje; a ponieważ jest to decyzja, którą ona bierze na swoje sumienie, nikt nie ma moralnych uprawnień, by ją zmuszać do jej zmiany.