Przez dzielące te traktaty dwadzieścia jeden lat strona niemiecka przeszła głęboką metamorfozę: z hukiem upadło cesarstwo, a potem republika przekształciła się (legalnie!) w jeszcze bardziej zbrodniczą, rasistowską dyktaturę. Rządy bolszewickie też miały już swoją historię i zmieniły swój status: w 1918 r. uzurpowały sobie reprezentowanie wyłącznie Rosji, godziły się na „niepodległość” (czyli zależność od Niemiec) państw tworzących wcześniej zachodnie rubieże Cesarstwa Rosyjskiego. W 1939 r. byli już reprezentantami Związku Radzieckiego, który zebrał pod swoją kuratelę część tych ziem, a przede wszystkim nie był w pozycji strony pokonanej, lecz dyktującej warunki. Najważniejszym celem tego paktu było pełne przekreślenie skutków Pokoju Brzeskiego, czyli objęcie władztwem bolszewickim wszystkich państw utworzonych przez Niemcy z terytorium byłego Cesarstwa Rosyjskiego. Kto został poza ich „Związkiem”? Polska, Finlandia, Litwa, Łotwa, Estonia. Wystarczył rok, aby zrealizować plan przywrócenia zachodnich granic ZSRR w „rosyjskim” kształcie, z pewną korektą na wschód: nie udało się zająć większości Finlandii i centralnej Polski („etnicznej”); w skład ukraińskiej SRR, a tym samym stając się częścią bolszewickiego państwa, weszła jednak „wschodnia Galicja” (ziemia lwowska i tarnopolska), będąca w dziewiętnastym wieku częścią... Austrii.

Pokój brzeski formalnie przetrwał pół roku, lecz zakreślony w nim układ geopolityczny państw tego regionu przetrwał do 1940 roku, czyli 22 lata. Natomiast pakt z 1939 roku był znacznie trwalszy w swoich skutkach, mimo że formalnie obowiązywał chyba tylko do dnia ataku Niemiec na ZSRR, czyli do dnia 22 czerwca 1941 r. Jednak geopolityczny układ państw tego regionu będący skutkiem zawarcia tego paktu, przetrwał dużo dłużej: do początku lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku, a dokładnie do rozwiązania ZSRR i „anszlusu” wschodnich Niemiec przez ich część zachodnią (nie było „zjednoczenia” tych państw, lecz sterowany rozpad Niemieckiej Republiki Demokratycznej poprzez utworzenie „landów”, które następnie spontanicznie wstępowały do RFN). Bądź co bądź zdarzyło się to ponad pół wieku po zawarcia paktu przez Ribbentropa i Mołotowa, czyli faktycznie przeżył on dwa razy dłużej, mimo upadku Trzeciej Rzeszy i likwidacji „Wielkich Niemiec”. Wpływy rządów bolszewickich przesunęły się daleko na zachód obejmując nie tylko całość Polski, ale również większość byłych Austro – Węgier i Bałkany, lecz – co znamienne – państwa te nie weszły w skład ZSRR (formalnie). Gdy załamał się układ geopolityczny, będący wynikiem paktu z 1939 roku, szybko wrócił model Pokoju Brzeskiego, czyli Mitteleuropy. I trwa on do dziś, czyli dłużej niż w swojej pierwotnej wersji.

Na razie nic nie zapowiada tu jakichś istotnych korekt, bo Unia Europejska afirmuje i petryfikuje odziedziczony układ granic. Poszkodowanym jest tylko Rosja, której przypadła scheda wykrojona z Cesarstwa Rosyjskiego w Pokoju Brzeskim, czyli powrót do stanu z XVI wieku.

Jakie wnioski można wyciągnąć na przyszłość z historii dwóch traktatów niemiecko – bolszewickich? Sądzę, że co najmniej dwa:

- Rosja cofnięta do „brzeskich” granic jest i będzie państwem rewizjonistycznym, dążącym do zmiany istniejącego systemu granic,

- jedynym nieodległym wzorcem dla przekreślenia obecnego status quo jest pakt z 1939 roku (żadna „Jałta), bo jedynym partnerem zdolnym poprzeć restytucje (choćby częściową) wpływów państwa rosyjskiego w tej części świata są Niemcy.

Aby przeciwstawić się tej wizji, która na proniemieckiej wersji Polski jest jeszcze groźniejsza niż zachowanie status quo, musimy przestać pełnić rolę głównego wroga Rosji, którą nam powierzają berlińscy politycy.

W 2015 r. zrobiliśmy tu już – wbrew wszechobecnej rusofobii – pewien krok w tym kierunku.

Oby było ich więcej.